24 obserwujących
204 notki
195k odsłon
1190 odsłon

Pierwsza zasada opiniowania biegłego sądowego – papier przyjmie wszystko

Wykop Skomentuj6



W Polsce  mamy 366 sądów I instancji. Codziennie w którymś z tych sądów biegły lub biegli sądowi swoimi  opiniami ruinują życie conajmniej kilku lub kilkunastu osób. Podstawą prawną działania biegłych sądowych jest tylko rozporządzenie ministra sprawieliwości.  I tak jest od  27. Nie udało się napisać i uchwalić w Sejmie ustawy o biegłych regulującej działania i zakres odpowiedzialności  tychże. Poniższy tekst jest prologiem planowanej serii na ten niezwykle ważny i pasjonujący temat.


Niezbędny wstęp


24 sierpnia 1999 r. w jeziorze Pluszne znaleziono częściowo zeszkieletowaną czaszkę ludzką. Po przeszukaniu jeziora 2 września 1999 r. znaleziono dwie dłonie i dwa podudzia. Szczątki znalezione 24 sierpnia i 2 września 1999 r. zostały zidentyfikowane, jako  należące do zaginionego w Suwałkach 16 kwietnia 1999 r. Tomasza Sadowskiego.


Identyfikacji  szczątków dokonano  na podstawie badań i opinii DNA  i  dwóch opinii antropolog. Na skutek m.in. wykonanej przez biegłych  ekspertyzy identyfikacyjnej DNA,  dowodowe szczątki zostały uznane za zaginionego Tomasza Sadowskiego, co pozwoliło organom ścigania prowadzić postępowanie przygotowawcze ad personam w sprawie zaginięcia i zabójstwa Tomasza Sadowskiego i de facto bezpodstawnie oskarżyć wytypowanych podejrzanych. Ofiara została pozbawiona życia przez strzał z broni palnej – w potylicę, następnie poćwiartowana. Poćwiartowane  szczątki zostały prawdopodobnie wrzucone do jeziora i nigdy nie odnaleziono ich w całości.


Sądy skazały 3 oskarżonych o porwanie i zabójstwo Tomasza Sadowskiego na kary dożywotniego więzienia i 15 lat.


17 sierpnia 2014 r. prokuratura olsztyńska podała do publicznej wiadomości, iż w styczniu 2014 r. odnaleziono „drugie” szczątki Tomasza Sadowskiego, które zidentyfikowano na podstawie m.in. badania i opinii DNA.  Tym razem okazało się ono rzeczywiście  ciałem Tomasza Sadowskiego. Ciało to nie było poćwiartowane,  a przyczyną śmierci było uduszenie. Inna osoba przyznała się do zabójstwa.


Opinia DNA

 

Biegli przeprowadzający badanie DNA znalezionych szczątków - prof. Jerzy Janica i prof Witold Pepiński (Uniwersytet Medyczny w Białymstoku) dwukrotnie określili profil DNA   szczątków  znalezionych  w jeziorze Pluszne. Pierwszy raz, aby  ustalić  czy wszystkie znalezione rozkawałkowane części ciała należą do tej samej osoby i drugi raz ustalając czy szczątki należą do bliskiego krewnego matki i siostry Tomasza Sadowskiego (taki kuriozalny zakres ekspertyzy określił prokurator) !


W pierwszym badaniu DNA szczątków wartość fragmentu oznaczonego THO1  to -  8, 9.3. Ten sam fragment w drugim badaniu  THO1 to  - 8, 9  a więc fragment THO1 nie jest identyczny. Ta sama osoba nie może mieć dwóch profili DNA.  Wartość dowodowa analizy DNA opiera się na   podstawowym odkryciu  genetyki - jedności biologicznej jednostki, czyli  żadna żywa istota nie może mieć dwóch profili DNA, każdy człowiek posiada niepowtarzalny, indywidualny i niezmienny kod genetyczny nazwany genomem.


Fakt ten ma fundamentalne znaczenie, bowiem różnica pomiędzy dwoma otrzymanymi  profilami badanych szczątków sprawiała, iż biegli  de facto nie znali prawdziwego profilu DNA badanych szczątków. Stąd  mieli bezwzględny obowiązek ponownego zbadania profilu DNA badanych szczątków, aby mieć pewność, czy fragment THO1 był poprawnie oznaczony, a dopiero po wyeliminowaniu błędu i po zdeterminowniu poprawnego oznaczenia  fragmentu THO1 mogli przeprowadzić badanie porównawcze tego profilu DNA z profilami DNA matki i siostry Tomasza Sadowskiego.


Biegli zignorowali ten fundamentalny fakt i być może dlatego nie udokumentowali czyli  nie załączyli do obydwu opinii dokumentacji przebiegu  badania profili DNA, które opisali w opiniach. Naistotniejszymi nieznanymi dokumentami z tego badania  DNA są wydruki wyników badania (elektroforegramów) ze skomputeryzowanego  analizatora DNA, na podstawie których biegli  winni porównywać  i analizować wyniki  badania profili DNA, a także  na podstawie elektroforegramów  winni sporządzić  tabelę wyników badania profili DNA trzech badanych osób,  która znajduje się w pisemnej opinii.


Po znalezieniu w styczniu 2014 r. „drugich” szczątków Tomasza Sadowskiego wykonano  badanie  DNA „drugiego” ciała, a także ponownie badano  DNA szczątków  badanych w roku 2000 przez bohaterów tej historii. Analiza porównawcza profili DNA z tych badań z profilami DNA zawartymi w opinii  wykonanej w 2000 r przez profesora Janicę i Pepińskiego  wskazuje wprost, iż biegli  sfałszowali wyniki badania profilu DNA szczątków znalezionych w jeziorze Pluszne w 1999r.  Profile DNA  szczątków  nie są tożsame z profilem DNA tych szczątków otrzymanym w ponownym badaniu w 2015 r.


 To na podstawie  m.in ekspertyzy DNA wykonanej przez biegłych szczątki  zostały uznane za Tomasza Sadowskiego. Tabela wyników w opinii została sporządzona na podstawie faktycznych  profili DNA matki i siostry Tomasza Sadowskiego i sfałszowanego profilu DNA szczątków.


Z tego powodu biegli  nie  wykonali obliczeń statystycznych i ich analizy, które  są integralną częścią ekspertyzy DNA. Dwa  gołosłowne zdania -  Badane szczątki były bliskim krewnym badanych kobiet. (w drugim biegli podali które fragmenty DNA były wspólne dla badanych osób)  były jednym z głównych  dowodów w procesie o zabójstwo Tomasza Sadowskiego.

 Podczas rozprawy  prof. Witold Pepiński doprecyzował „dwuzdaniową ekspertyzę”:

 Witold Pepiński: tu nie było liczone prawdopodobieństwo, więc...nie możemy powiedzieć w sensie statystycznym, ile wynosi prawdopodobieństwo.


 Sędzia Jacek Sowul: Gdyby miał Pan określić to procentowo – to z jakim prawdopodobieństwem?


  Witold Pepiński::  Nie mogę określić procentowo, ze względu na to, że generalnie trzeba by było posługiwać się analizą statystyczną, a ona jest bardzo mało wiarygodna w przypadku braku ojca. Powiem tak 99% .


 Sędzia Jacek Sowul:  Czy sąd ma rozumieć, że w Pana ocenie badane tkanki pochodzą od syna Pani Haliny K.  w 99% prawdopodobieństwa?


 Witold Pepiński:  W tych granicach. Może to być 98, ale na pewno nie 60, czy 70. Na pewno 90 kilka procent.


Podkreślić należy w pierwszej kolejności, że biegły świadomie wprowadził w błąd sąd  twierdząc, iż analiza statystyczna, którą biegli mieli obowiązek wykonać, a nie wykonali – byłaby bardzo mało wiarygodna  w przypadku braku (profilu genetycznego) ojca. Takie stwierdzenie nie ma żadnych podstaw empirycznych w genetyce i jest nie tylko nieprawdziwe, nielogiczne i wręcz absurdalne.  W genetyce  przyjęto, iż eksperytyza porównawcza profili DNA spełnia kryteria   dowodu naukowego  (jest  wiarygodna), tylko wtedy gdy poparta jest analizą obliczeneń  statystycznych, stąd ekspertyza  nie zwierająca  obliczeń statystycznych i ich analizy jest niepełna i  niewiarygodna. Profesor W.Pepiński potwierdza ten fakt w wyjaśnieniach podczas rozprawy -  „...generalnie trzeba by było posługiwać się analizą statystyczną...” A obliczenia statystyczne i ich analiza, - zakładając iż  wykonana   poprawnie - nie może być niewiarygodna. 


Analiza statystyczna potwierdza lub nie potwierdza założenia jakie postawili genetycy po otrzymaniu wyników badania profili DNA.


Samo uzyskanie profili DNA,  nawet jeżeli wskazywałoby na pokrewieństwo badanych osób i znalezionych szczątków,  pozwala tylko na  domniemanie, że pochodzą od spokrewnionych osób. Bowiem możliwe jest, iż  niespokrewne ze sobą osoby w populacji posiadają identyczne profile genetyczne zupełnie przypadkowo. Prawdopodobieństwo takiego zdarzenia określane jest jako prawdopodobieństwo przypadkowej zgodności (ang. random match probability). Jest ono szacowane każdorazowo dla otrzymanych profili genetycznych na podstawie częstości populacyjnych badanych  genów w konkretnym regionie poprzez wykonanie właśnie obliczeń statystycznych.


 Brak profilu DNA ojca zmniejszałby obliczone prawdopodobieństwo pokrewieństwa badanych kobiet i dowodowych szczątków,  ale nie w stopniu wykluczającym zdeterminowanie i stopnia pokrewieństwa i prawdopodobieństwa tego pokrewieństwa graniczącego z pewnością.  Innymi słowy statystycznie brak profilu DNA ojca nie miał znaczenia.


Natomiast zakładając prawdziwość  twierdzenia prof. Pepińskiego, iż ekspertyza bez profilu DNA ojca byłaby niewiarygodna z powodu niewiarygodności obliczeń statystycznych  to zasadnym jest fundametalne pytanie – dlaczego biegli nie poinformowali zlecającej ekspertyzę prokuratury  o niemożliwości wykonania opinii DNA. Zwykła przyzwoitość, rzetelność, integralność i etyka naukowca, a także  przyrzeczenie biegłego składane przed sądem  obligowały do tego biegłych.


Podczas dalszego postępowania sądowego  na podstawie tej opinii sąd dowiódł,  że żaden z bliskich krewnych badanych kobiet nie zaginął, a więc logiczną jest konkluzja, iż ten  bliski krewny  jest zaginionym synem i bratem badanych kobiet – Tomaszem Sadowskim. Po 15 latach ponowne badania DNA dowodowych szczątków wykazały, iż była to osoba  niespokrewniona z  matką i siostrą Tomasza Sadowskiego. 


Trzeba podkreślić, iż  biegli przedstawiając prokuraturze i sądowi sfałszowaną opinię DNA,  a także składając absurdalne wyjaśnienia podczas  rozprawy, popełnili szereg przestępstw:


·         utrudniali postępowanie karne w sprawie zaginięcia i domniemanej de facto do 2014r. śmierci Tomasza Sadowskiego i przczynili się do skazania na podstawie sfałszowanej ekspertyzy niewinnych osób za zabójstwo Tomasza Sadowskiego w 2003r.


·          udaremnili zidentyfikowanie szczątków znalezionych w jeziorze i przeprowadzenie śledztwa   w sprawie zabójstwa tej osoby i ukarania winnego/winnych.

                  

·         sfałszowali wyniki badania profilu DNA badanych szczątków zawarte w tabeli w opinii wyników badania profili DNA szczątków matki i siostry Tomasza Sadowskiego.

·         Prof. Pepiński świadomie wprowadził sąd w błąd, twierdząc iż obliczenia statystyczne byłyby niewiarygodne, bowiem biegli nie dysponowali profilem DNA ojca Tomasza Sadowskiego


Postępowania  o zabójstwa w teorii uważane są za probierz sprawności, przyzwoitości, rzetelności i działania w granicach obowiązującego prawa nie tylko  organów ścigania jak i wymiaru sprawiedliwości, ale również biegłych sądowych, którzy w tej sprawie odegrali jedną z najważniejszych ról. Zabójstwo i oskarżenie o zabójstwo bowiem godzi w wartości najważniejsze dla każdego człowieka.  Odnalezienie po 15 latach  drugiego prawdziwego” ciała Tomasza Sadowskiego  sprawia, że biegli  są współwinni tej  zbrodni sprawiedliwości[i], bezprecedensowej nie tylko w historii  polskiej kryminalistyki, ale także światowej, gdzie kolokwialnie ofiara miała ciała dwa – obydwa zidentyfikowane na podstawie badań i opinii DNA.


Od wydania omawianych tutaj opinii minęło 17 lat. Profesorowie Jerzy Janica i Witold Pepiński nigdy nie odpowiedzieli  za współudział w tej zbrodni sprawiedliwości. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że w zakładach karnych nie siedzą inni niewinnie skazani na podstawie opinii tych profesorów.


Jacek Wach bezprawiebiegły sądowyDNA science fictiondwa ciała Tomasza S. UMBprof. Jerzy Janicaprof. Witold Pepiński




[i] Prof. nauk prawnych Witold Kulesza


Wykop Skomentuj6
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka