don_samael don_samael
44
BLOG

Pożytki z papieża

don_samael don_samael Polityka Obserwuj notkę 0

Wpadła mi do ostatnio głowy refleksja z najprzyjemniejszego gatunku, to znaczy wyraźna, uporządkowana, klarowna. W odniesieniu do tego samego zagadnienia pojawiły się dwie przeciwstawne ścieżki jego interpretacji. Zagadnieniem tym jest papież, dodajmy, poprzedni papież. 

Owa nagła refleksja dotyczy kwestii formy pozostawiania osoby Jana Pawła II w społecznej świadomości Polaków oraz jej możliwego wpływu na ich praktyki oraz tożsamość religijną. Dodać muszę, że patrzę na te sprawy z pozycji zewnętrznej, osoby nie uważającej się za członka Kościoła, jednakże dość żywotnie nim zainteresowanej (co jest zrozumiałe, biorąc pod uwagę, że Kościół żywotnie interesuje się w tym kraju każdym, a zatem również i mną).

 W jaki sposób pamięta się i przypomina JP2 w Polsce? Mam wrażenie, że w użyciu są dwie bardzo popularne klisze. Jedna z nich przedstawia sympatycznego starszego pana, o którym wiemy, że lubi kremówki i dużo się uśmiecha. No, poza tym wiemy, że w młodości grał w piłkę i pływał w kajaku, spotykał się z gwiazdami rocka itd...no, miły człowiek i dobry. Wydaje mi się - choć dowodów nie mam, że dla przeciętnego Polaka (również katolik)  jest to podstawowa reprezentacja zmarłego papieża. Ci bardziej świadomi i wykształceni mogą jeszcze pamiętać o mszy w Warszawie w 1979r, ale okrojonej do jednego, wwierconego przez Telewizję zdania "Niech zstąpi...". 

Chodzi więc o to, że Jan Paweł II w społecznej świadomości funkcjonuje niejako w oderwaniu od Kościoła. On nie był jego głową, on był po prostu nasz. Nie musimy znać jego encyklik - po prostu muszę powtórzyć to wyświechtane sformułowanie o kochaniu bez słuchania i rozumienia - ważne, że płaczemy jak przypominamy sobie Wadowice i nieszczęsne kremówki.

 Mniej jest już ważne to czego Jan Paweł II jednak dokonał. Choć dla mnie KRK zawsze będzie o dziesięć kroków z tyłu jeśli chodzi o dostosowanie się do świata, to trzeba przyznać, że chociażby polityka ekumeniczna JP2 jest godna odnotowania i docenienia. Czy o tym się w Polsce dużo mówi? Śmiem twierdzić, że przypomina o tym chyba tylko "Gazeta Wyborcza". 

Dla wielu osób deklarujących się jako wierzący papieska działalność - tu można by jeszcze przypomnieć ogromną ilość pielgrzymek - jest więc przesłonięta przez ten obraz ukochanego, dobrotliwego staruszka w bieli. Zaryzykuję stwierdzenie, że czasami możemy mieć do czynienia z czymś, co da się określić jako gombrowiczowskie upupienie Jana Pawła II, jego wizerunku, jego osoby, jego spuścizny. 

 Wspomniałem jednak na początku, że wpadły mi na myśl dwie różne ścieżki hermeneutyczne. Otóż, paradoksalnie, te wszystkie zabiegi mogą Kościołowi się trochę przysłużyć. Jan Paweł II stworzył - albo mu stworzono - obraz papieża właśnie przyjaznego ludziom, ciepłego, pozostającego w jaskrawym przeciwieństwie do kostycznych poprzedników takich jak Pius II czy chyba nawet - wielki skądinąd - Paweł VI. Oczywiście, można przypominać, że już Jana XXIII nazywano chyba nie bez powodu "dobrym papieżem" a Jan Paweł I machał z okna ochroniarzom. Ale to JP 2 zostanie to wszystko zapamiętane. I mimo wszystko, może być to podstawą do otwarcia się, do świetnego zabiegu propagandowego. W przeciwieństwie do surowych ascetów JP2 przyciągał młodzież. Dla słabnącego w globalnej skali Kościoła ich "dusze" są na wagę złota. Tylko, żeby je zdobyć może trzeba się przemóc i na przykład zacząć się uśmiechać. Powiedzieć, jakie ciastka lubi się jeść. Popływać w kajaku, przejść się na wycieczkę w góry. A nie ciągle klepać jak katarynka - grzech, grzech, potępienie, potępienie, szatan, szatan, szataaaaaaaaaaaaan. 

Próbuję sie teraz niejako "wczuć" w pozycję Kościoła. Z jednej strony, katoliccy intelektualiści (na naszym gruncie to "Tygodnik Powszechny" i kilku niedobitków, którzy uciekli Glempowi)  mogą odczuwać żal, że słodka, nieco jarmarczna wata cukrowa oblepiająca papieża uniemożliwia transmisję katolickiej filozofii do mas. Z drugiej jednak strony - ludzie, którzy kupili uśmiechniętego Jana Pawła II będą mniej skorzy do kupienia Rydzyków oraz świętszych od Rzymu polityków z prawej strony sceny, wycierających sobie gęby chrześcijaństwem bez opamiętania. I może to na początek będzie dobre. Potem można będzie dać im książki Tischnera. Czyli paradoksalnie - od kremówek do Augustyna? Można chyba i tak. 

 A co ja mam powiedzieć, agnostyk, liberał, w pewnym wymiarze - zdecydowany antyklerykał? 

Mimo wszystko wolę, żeby w KRK jak najwięcej ludzi potrafiło myśleć i wiedziało, co znajduje się w papieskich pismach (i żeby wiedziało np.: skąd się wziął ten zstępujący i odmieniający oblicze duch), a nie tylko a) kamieniować tych, których wskażą im demagodzy w sutannach (lub bez) b) roztkliwiać się na kiczowatymi portretami Naszego Papieża. Jednocześnie jednak, pomóc im w tym może zachęcający wpływ papieża, który przedrzeźniał fotografów i przekręcał okrzyki na swoją cześć.

 Czyli jak zwykle, z dwóch ścieżek myślowych zrobiła się jedna. Że - tak, ale - tak, ale pod pewnymi warunkami, a najlepiej - coś z tego i coś z owego. I niech mi nikt nie wmawia, że świat jest prosty i trzeba być albo gorącym albo zimnym. 

  

 

 

don_samael
O mnie don_samael

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka