don_samael don_samael
79
BLOG

Nowe szaty ministra

don_samael don_samael Polityka Obserwuj notkę 0

Od kilku dni po raz kolejny cieszę się, że mam lat 22 a nie np.: 39, obarczonych jeszcze nawet jednym potomkiem. W tym drugim przypadku musiałbym owa progeniturę wysłać do placówki oświatowej a co za tym idzie - przyodziać ją w skrojony prze ministrów Giertycha i Orzechowskiego mundurek. A tak mogę po cichu liczyć i mieć nadzieję, że do czasu tej dramatycznej decyzji po pp. ministrach pozostanie najwyżej nikłe echo w sejmowych korytarzach...

 Przeciwnikiem mundurków byłem chyba od zawsze, mimo, że nigdy osobiście nie miałem z nimi żadnych doświadczeń. Nie chodzi mi tu nawet o związane z nimi koszty, gdyż bezpłatne szkolnictwo i tak jest mniejszą lub większą fikcją. Zdecydowanie bardziej martwią mnie powiązane z umundurowaniem kwestie, można powiedzieć, ideologiczne. Kwestie, które powodują, że jako osoba uważająca się za liiberała, nie jestem w stanie takich rozwiązań zaakceptować. 

 Zwolennicy jednolitych uniformów głoszą, że powstrzyma to rewię mody na szkolnych korytarzach i ochroni dzieci z uboższych rodzin przed wstydem i upokorzeniami związanymi z niemożliwością pozwolenia sobie na "trendy" ciuchy. Jest to moim zdaniem nadzieja złudna i - oby tylko niezamierzenie - obłudna. Po pierwsze, jest to próba stworzenia sztucznego i mamiącego klosza, ukrywającego przed dziećmi fakt, że jedni mają mniej a drudzy mają więcej. Taki jest stan rzeczy, a jego zamiatanie pod dywan może mieć tylko niekorzystne konsekwencje. Zresztą, uczniowie sami się tego doskonale domyślą - jaki jest sens więc ich oszukiwać? Nie mówiąc już o tym, że rewia mody trwać będzie dalej - na ulicy, na imprezach, dyskotekach. Czy i w te miejsce ma wkroczyć pobożny egalitaryzm Romana Giertycha? 

Druga rzecz - szkoła to moment, w którym człowiek czegoś w swoim życiu zaczyna poszukiwać. Zaczyna się określać, konstruować swoją tożsamość. Truizmy. Podobnym truizmem jest, że w autoekspresji ogromną rolę odgrywa fasada osobista - wygląd, zachowanie, co za tym idzie również ubiór. Może nie w podstawówce, ale w gimnazjum z pewnością. Nie mówiąc już o licealistach, których Giertych z pewnością również chciałby - gdyby mógł -  umundurować. Nie twierdzę tu, że mamy pozwolić uczniom na absolutnie wszystko. Tylko czy naprawdę, nie można zachowując pewien elementarny dress code  pozostawić trochę wolnej przestrzeni dla nich samych? Czy naprawdę takim zagrożeniem dla dyscypliny i bezpieczeństwa będzie dziewczyna w kolorowej spódnicy albo chłopak w skórzanej ramonesce? Warto tu zresztą przypomnieć wypowiedź Zbigniewa Hołdysa, który slusznie zwrócił uwagę, że w Giertychowskiej TV-agitce za bezpieczną szkołą, dzielny minister nie zagradza drogi do szkoły dresiarzowi lecz całkiem sympatycznie wyglądającemu chyba-punkowcowi. Tym samym, mundurek stanowi w istocie swego rodzaju symboliczny gwałt na rodzącej się tożsamości osobistej. Chcesz się wyrażać, chcesz się odróżniać, chcesz zaimponować kolegom, koleżankom, chcesz po prostu wyglądać tak, jak Tobie - jednostce - się podoba. Nic z tego. Dobry Minister, Dobre Państwo ma dla Ciebie smutną, nudną bluzę czy inną kamizelkę. Od Twoich najwcześniejszych lat będziesz uczony stać w szeregu podobnie wyglądających ludzi. Bo, jak wiadomo, indywidualizm może być niebezpieczny, chaotyczny, nieuporządkowany. I wydatnie zmniejsza zakres władzy Dobrego Ministra, Dobrego Państwa tudzież innych Dobrych Ciał.

Czyżby miałby to być wymarzony elektorat ministra Giertycha, druga fala po awangardzie z amnestii maturalnej? 

Jeszcze raz powtórzę - nie domagam się anarchii: uprzedzam w ten sposób możliwe komentarze o gołych brzuchach i minówek u 13-latek. Dress code - tak, jak najbardziej. Jeśli szkoła ma istotnie wychowywać - niech uczy czystości, schludności. Niech pokazuje co jest odpowiednie, a co nie. Ale niech da dzieciakom trochę swobody a nie zamienia je w armię klonów. Bo jak nie wtedy - to kiedy? Jeszcze nanoszą się krawatów i garniturów. 

Kończąc te przydługie rozważania pocieszam się myślą, że nawet jeśli w publicznym szkolnictwie przetrwają uniformy zawsze - mam taką nadzieję, co w perspektywie dłuższych rządów naszej pobożno-socjalistycznej koalicji  nie jest takie pewne - zawsze będą istnieć szkoły prywatne. I w przeciwieństwie do Wielkiej Brytanii, ich dyrektorzy będą tylko zacierać łapki z zadowolenia, gdy przychodzić do nich będą rodzice pragnący albo sami decydować, albo - w późniejszych latach - umożliwić to swoim dzieciom, który sweter mają dziś założyć do szkoły. Ten czarny, czy może ten ceglasty z finezyjnym wzorem na ramieniu. 

 Może więc już teraz brać się do roboty, żeby w przyszłości móc sobie pozwolić na te lumpenliberalne fanaberie? 

don_samael
O mnie don_samael

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka