11 obserwujących
61 notek
221k odsłon
5216 odsłon

Jugendamt chciał zabrać miesięczne dziecko

Wykop Skomentuj1

Wstrząsająca historia polskiej rodziny, której Jugendamt chciał odebrac miesięczną córeczkę została przedstawiona w najnowszym programie Koniec systemu w Telewizji Republika:

1. część:

https://www.youtube.com/watch?v=vz5UVEuI8h0&feature=em-upload_owner

2. część - rozmowa z Michałem Wosiem, Szefem Gabinetu Politycznego Ministra Sprawiedlwiości oraz mec. Stefanem Hamburą

Aktualny i archiwalne odcinki mozna zobaczyć na

facebook: Koniec Systemu 

Jugendamt chciał odebrać miesięczne dziecko

Miesięczna Gabrysia miała trafić do rodziny zastępczej. Tak zadecydowali urzędnicy Jugendamtu, którzy chcieli odebrać dziecko matce jeszcze w szpitalu. Ojciec wywiózł dziecko w ostatnim momencie do Polski. Dziś cała rodzina mieszka już w ojczyźnie a my przedstawiamy tę dramatyczna historię.

Niemieckie urzędy do spraw dzieci i młodzieży  Jugendamt powstały w Niemczech w latach 20. XX wieku jako instytucje opiekujące się trudną młodzieżą, zdeprawowaną w wyniku wojny. Po dojściu do władzy w Hitlera, Niemcy włączyli sieć tych placówek do swojego systemu wychowawczego. Obecnie działalność Jugendamtów znajduje się w gestii niemieckich krajów związkowych (landów). W rzeczywistości pracownicy Jugendamtów  często bezwzględnie ingerują w prywatność rodzi odbierając nawet maleńkie dzieci. Trafiają one do rodzin zastępczych a biologiczni rodzice muszą płacić na ich utrzymanie. Niezależnie od tych wpływów Jugendamt otrzymują dotacje między innymi od państwa. W sumie budżet tej organizacji to miliony euro rocznie.

Początek koszmaru

Piotr i Delfina w Niemczech mieszkali od kilku lat. Pobrali się ponad rok temu; mieli bardzo dobrą parce i warunki mieszkaniowe.

- Jesteśmy po studiach, mamy dobre wykształcenie – ja jestem konserwatorem zabytków, żona jubilerem. Gdy okazało się, że będziemy mieli dziecko byliśmy bardzo szczęśliwi. Zmieniliśmy mieszkanie na większe, układaliśmy plany na przyszłość. Wydawało nam się, że może być tylko lepiej – mówi nam pan Piotr, ojciec Gabrysi.

Dziecko przyszło na świat przed terminem i trafiło na oddział dla wcześniaków. Dziewczynka była bardzo dobrze rozwinięta i lekarze zadecydowali, że nie musi być w klasycznym inkubatorze.  Mama Gabrysi w szpitalu troskliwie opiekowała się córeczką i robiła wszystko, co zalecali jej lekarze i pielęgniarki.

- Moja córka bardzo troszczyła się o dziecko niestety, również bardzo o nią bała. Przestała spać i jeść i po dwóch tygodniach z wyczerpania weszła w stan psychozy -  lekarze to określili jako epizod schizofreniczny.  Z tego powodu  Delfina i została przewieziona do Szpitala Psychiatrycznego w Hildesheim – relacjonuje nam pani Bożena, babcia małej Gabrysi.

Od tego momentu Piotr kursował między dwoma szpitalami – odwiedzał żonę i córeczkę.

- Byłem przekonany, że jest to sytuacja tymczasowa a gdy żonie się polepszy razem z dzieckiem wrócimy do domu – mówi nam pan Piotr.

Tak się jednak nie stało – gdy był w odwiedzinach u żony w szpitalu, przyszły tam dwie urzędniczki Jugendamtu i oznajmiły, że dziecko musi być zabrane do rodziny zastępczej.

- Jak można było coś takiego powiedzieć chorej osobie. Delfina była przecież w ciężkim stanie, pod wpływem silnych leków, miała stany lekowe a mimo to nachodziły ją urzędniczki z Jugendamtu. Po tych wizytach stan córki się pogorszył, mówiła, że ludzie chcą ja zabić, że chcą zabić jej dziecko. Jeszcze dziś dławi mnie rozpacz i strach kiedy o tym pomyślę  – pani Bożena nie kryje emocji.

                                                                                                                                       

Przekonaliśmy się wówczas, jak wielka jest siła tej organizacji. Podczas rozmowy, na której był obecny lekarz, panie urzędniczki stwierdziły, że  autorytatywnie, że moja córka ma zostać w szpitalu psychiatrycznym przez dziesięć  tygodni, podczas gdy lekarz wstępnie określił jej pobyt na 2-3 tygodnie. Lekarz podczas tej rozmowy nic nie mówi, siedział tylko ze spuszczona głową  – dodaje pani Bożena.

Jakby tego było mało, Piotr dostał z sądu orzeczenie o przymusowym leczeniu  żony.  Nie wiadomo, kto powiadomił sąd i dlaczego zapadła taka decyzja. Nie widomo również, dlaczego nie uwzględniono opinii lekarza,  który wydal jej bardzo dobrą opinię jako matce, co zresztą nie miało żadnego znaczenia dla przedstawicielek Jugendamtu.

Pani Bożena, która na stałe mieszka w Irlandii postanowiła skontaktować się z mecenasem Stefanem Hamburą.

- Obejrzałam wiele programów z udziałem  mecenasa Stefana Hambury, które to programy były związane z działalnością Jugendamtu. Wiedziałam, że wizyty urzędników z tej organizacji oznaczają tylko kłopoty. Skontaktowaliśmy się z panem mecenasem Hamburą, który powiedział nam , co mamy zrobić – opowiada nam babcia Gabrysi.

Wyjazd z Niemiec

W czasie, gdy mama Gabrysi była przymusowo na oddziale psychiatrycznym, pan Piotr dostał zgodę na zabranie dziecka ze szpitala do domu. W Niemczech była już mama pana Piotra, która pomagała mu w opiece nad córką i żoną.

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo