9 obserwujących
64 notki
40k odsłon
  236   0

Transcendentna recenzja skeczu

Jest to rzeczywiście transcendentna recenzja skeczu od razu mogę powiedzieć zabawnego, choć na pewno nie wszystkich bawi takie poczucie humoru, bo nie będzie to recenzja walorów artystycznych, czy też dopuszczalnego poziomu wulgarności, czy wyczucia poziomu smaku, bo tu jest autor pewnie w ogniu krytyki, jako że w dużej mierze autor bazuje na przysłowiowym jechaniu po bandzie, co nie jest tutaj zarzutem, bo jest to raczej powiedzmy recenzja rzeczowa. Pierwotnie chciałem go skomentować w dwóch zdaniach, a jak to czasem bywa wyszła notka na 3 strony, więc tytuł bardzo luźno pasuje do całości treści, ale i tak trudno byłoby tę treść, spiąć jednym tytułem. Chodzi o skecz Abelarda Gizy pt. Biblia ( https://www.youtube.com/watch?v=5lfzaYzBDsU ) w którym autor w pewnym momencie żartuje z wniebowzięcia, co skłoniło mnie do poniższego tekstu:

Skecz dowcipny, ale jedna uwaga. NASA, po zbadaniu całunu turyńskiego ogłosiła jego autentyczną chronologię i stwierdziła, że oderwanie całunu od ciała w taki sposób musiało nastąpić tak szybko, że przyczyną musiała być energia zbliżona do jądrowej. NASA, co oznacza, że negowanie tego faktu jest tworzeniem teorii spiskowej, co dla wszelkich sceptyków oznacza, że mieliśmy do czynienia z ingerencją, jeżeli nie Boga, to dużo bardziej rozwiniętej cywilizacji, bo innego wytłumaczenia, przynajmniej ja nie znajduję. Niemniej, jako historyk z wykształcenia, nie przechodzę wobec tego faktu obojętnie, więc jeżeli uznamy ustalenia NASA za wiarygodne(oczywiście negacja tych ustaleń będzie czymś naturalnym, wobec skali zburzenia obrazu świata ludziom, którzy religie uznają za bajki), to wnioskiem, przynajmniej według mnie, historycznym musiałaby być teza minimum, że nastąpiła ingerencja cywilizacji pozaziemskiej spoza układu słonecznego, której twórcy potrafią przybierać postać niematerialną i przejmować kontrolę nad ludzkimi umysłami, a Jezus Chrystus, byłby tutaj człowiekiem kontrolowanym po zapłodnieniu jego matki metodą in vitro, przez wysłańca tej cywilizacji lub teza maksimum, że nastąpiła ingerencja Boga, czyli wiecznej istoty wszechmocnej(w moim rozumieniu, ale podobnie pojęcie Boga tłumaczy prof. Jacek Wojtysiak ( https://www.youtube.com/watch?v=1t7U5_RR7_Y ). Oczywiście w każdym przypadku głównym źródłem do analizy, aby próbować to rozstrzygnąć jest Nowy Testament i oczywiście nie będę tutaj tego robił, bo nie sposób odpowiedzieć na tysiąc pytań, a miałem tylko zwrócić uwagę na fakt, że coś zostało ustalone, ale zanim przejdę do górnolotnych zapewne wniosków, na temat tego co te ustalenia powinny oznaczać, trochę żartem, w nawiązaniu do skeczu, zastanowię się, co jeżeli to aranżacja pozaziemskiej cywilizacji.
Pozaziemskiej, to znaczy niekoniecznie obcej, bo być może to my jesteśmy jej twórcami, a ziemia służy nam na przykład, jako poligon doświadczalny dla rozwiązania problemów czy konfliktów w łonie cywilizacji macierzystej. Wtedy Nowy Testament byłby tylko eksperymentalnym prawem, a Jezus Chrystus na drodze wyjątku, aby to prawo nam podyktować miał świadomość swojego nieziemskiego pochodzenia oraz przedstawił się, jako wysłannik Boga, żeby nadać prawu odpowiedni autorytet. Przy takim założeniu, kiedy wracamy po śmierci do cywilizacji macierzystej, to nam się tylko wydaje, że to jest dobre prawo, bo od razu nam się zmienia perspektywa myślenia, a w takiej sytuacji powinniśmy wybrać rząd pozaziemski, który będzie władny Nowy Testament zmieniać, wbrew jego subiektywnym założeniom pochodzącym z naszej cywilizacji macierzystej.
I tutaj zamieniam się w zawodowego stand-upera, który stwierdza, że my zapewne wybralibyśmy Jarka na naczelnika:) Mielibyśmy pewność, że nie tknie nawet przecinka:) Ale istnieje ryzyko, że Jarek jednak by przegrał z jakimś Chińczykiem a jakie Chińczycy pojęcie o Nowym Testamencie mają, więc rząd pozaziemski  musiałby być sprawowany poprzez parlament, zresztą i tak to władza ograniczona jedynie do władzy ustawodawczej w zakresie modyfikacji prawa pozaziemskiego ziemskie tak więc koniecznie musiałby to być parlament. Oczywiście poprawki naniesione na Nowy Testament nie miałyby żadnego bezpośredniego przełożenia na prawo ziemskie, tak jak nie ma go Nowy Testament, który najwyżej zawiera wytyczne, które znajdują lub nie znajdują odzwierciedlenia w prawie w zależności od władz ziemskich, więc taki parlament pełniłby jedynie funkcję ciała opiniodawczego. Przydałby się też Trybunał badający możliwe negatywne skutki stanowionych poprawek dla cywilizacji macierzystej, a mianowicie w jaki sposób zmuszenie tej cywilizacji do kolejnego objawienia się przed nami, jak 2 tyś lat temu, celem zniesienia naniesionych na Nowy Testament przez parlament pozaziemski poprawek (tutaj stand-uper dostaje niestety już pomidorem, ale ociera i się kontynuuje:).), mogłoby narazić na szwank ów eksperyment, który miałby być domniemanym celem cywilizacji macierzystej.  
A takie objawienie(które przecież z jakiegoś powodu nie następuje), jakie reakcje społeczne na tym etapie cywilizacji ziemskiej by wywołało i czy nie doprowadziło na przykład do krachu ekonomicznego i katastrofy, bo pamiętajmy, że o ile sami możemy się przemieszczać, to surowców potrzebnych do życia naszym ziemskim ciałom transportować nie możemy, gdyż każda materia przy prędkościach zbliżonych do prędkości światła kurczy się do zera, według Einsteina, a tylko taka prędkość dawałaby szanse na transport tych surowców w rozsądnym czasie i nie mamy żadnej gwarancji, że pozaziemska cywilizacja macierzysta zna jakieś tunele zakrzywionej czasoprzestrzeni.
Tak więc zmuszając do ponownego objawienia moglibyśmy zaprzepaścić nasz ziemski eksperyment o być może ogromnym dla cywilizacji macierzystej znaczeniu. Jakby się za poprawki wzięły posłanki parlamentu pozaziemskiego Thun, Środa, Lempart, mielibyśmy Mesjasza na ziemi po miesiącu:) Aborcja i eutanazja są dobre, bo cywilizacja macierzysta pozwoli duszom odrodzić się w innych ciałach, w lepszych warunkach. Dusza, czyli pierwotne ja każdego z nas jest przywiązana do ciała do śmierci i tylko na skutek niedoskonałej technologii nie omija ciał chorych, niedorozwiniętych, gdyż połączenie musi nastąpić z przyczyn technologicznych w chwili poczęcia,  kiedy przyszłe ciało nie jest jeszcze dostatecznie rozpoznane, bo w przeciwnym razie po co ktokolwiek miałby się na cierpienia skazywać. Niestety takie myślenie prowadzi do wniosków niebezpiecznych, że w zasadzie każda śmierć, to drobiazg, tylko powrót na swoją planetę lub zamiana ciała, na ciało lepsze z tym większym prawdopodobieństwem, im mniej będzie się rodziło ludzi chorych czy niechcianych. Można by jeszcze bronić starego porządku poprawką, że każdy kto żyje w cierpieniu i nieszczęściu otrzyma po śmierci od cywilizacji pozaziemskiej bon na trzykrotne odrodzenie się w rodzinach milionerów w ramach odszkodowania, żeby zahamować wzrost tzw. aborcji, eutanazji, samobójstw „uszczęśliwiających”. Trzy życia bogatego człowieka w zamian za jedno w mękach? To z kolei doprowadziłoby do krachu na giełdach, bo nawet Żydzi pogubili by się w rachubach, co tak naprawdę się opłaca:) (Tutaj stand-uper, który wreszcie poszedł po bandzie niczym Pan Abelard, znajduje czas, żeby się otrzeć z pomidorów i jajek po przedłużającym się monologu, za którym chyba nikt na sali już nie nadąża i kontynuuje, bo przydałaby się jakaś puenta).  Najprostsza puenta jest taka, że żaden Trybunał nie byłby jednak potrzebny, bo wpływ tego objawienia na życie na ziemi i na ten cały nasz eksperyment, byłby mniej więcej taki, jak wpływ tych badań NASA  nad całunem turyńskim. Połowa ludzi by się o nim nie dowiedziała. W TVN nie piśnięto by przecież o tym słówkiem:)  
A co do zapowiadanych górnolotnych wniosków, jakie powinny wynikać z tych ustaleń NASA, to przede wszystkim powinny one ośmieszyć wojnę polityczną, jaką na tle religijnym próbuje wzniecać dla korzyści politycznych, a która w Polsce ze zdwojoną siłą rozpoczęła się wraz z próbą wykreowania podziału na zacofanych, religijnych, głupich moherów i nowoczesnych, wyzwolonych z okowów Europejczyków około 2007 r., gdzie na przestrzeni kilku lat miała nastąpić pokoleniowa odnowa, po przetoczeniu się przez Polskę rewolucji obyczajowej, która ma pozostawić po sobie opustoszałe kościoły co swój początek i koniec ma znaleźć oczywiście w upadku PiS-u, który na przykład nie pozwala na korzystanie ze zdobyczy techniki i zakazuje in vitro(nie zakazuje, tylko nie finansuje z budżetu, ale to nieważny szczegół) – główny temat debat i sporów medialnych podczas każdej kampanii wyborczej, w czasie rządów PO-PSL. O aborcji długo by pisać, ale czy to nie doprawdy zabawne, że nie toczono wojny o aborcję na życzenie w czasach rządów nie tylko PO(podobno są tam jacyś konserwatyści, ale pod warunkiem, że nie odróżniają konserwatystów od ryb konserwowych), ale również nie toczono jej w czasach SLD, natomiast rozpętano ją podczas rządów konserwatywnego PiS-u.
Ale teraz zapadł wyrok Trybunału? To tym gorzej, bo teraz jest potrzebna większość konstytucyjna. Nie można wojny o konstytucję, zastąpić wojną o zniesienie wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Można, bo pisowski Trybunał został przejęty? Ale zostałby od PO przejęty, a przynajmniej jego większość już dawno legalnie, jeżeli nie kwestionujemy wyników wyborów parlamentarnych. Wiadomo też, że żaden wyrok by nie zapadł, gdyby aborcja na żądanie została wywalczona podczas rządów SLD, czy PO, bo wtedy dotyczyłaby wszystkich poczęć i o żadnej dyskryminacji nie można by mówić, ale nie chodzi o to, żeby cokolwiek wywalczyć, tylko o to, żeby walczyć z PiS, dlatego to w czasach konserwatywnego PiS, a nie w czasach powiedzmy, że lewicy, choć to żadna lewica, toczą się wojny o aborcję.
Badania NASA powinny ośmieszyć tę tak skutecznie kreowaną wojnę, bo Polska jest krajem tolerancji, która wymaga szacunku tak dla religijnych osób starszych, jak i dla ateistów, nawet takich, którzy nie wierzą w badania NASA, ale wierzą, że dowodem na cokolwiek jest wielki wybuch. Ta śmieszna teza w ramach tej samej, tylko toczonej już bardziej globalnie wojny straszy tytułami w rodzaju „Wielki wybuch dowodem, że Bóg nie istnieje” na półkach księgarń całego świata, co jest oczywistą bzdurą, nie dlatego, że wielki wybuch nie miał miejsca, tylko w żaden sposób nie może być on dowodem na cokolwiek w tym aspekcie, o czym, żeby pozostać na polu nauki, mówi wielokrotnie w dostępnej na youtube serii wykładów, wybitny fizyk Prof. Krzysztof Meissner.
 Otóż po pierwsze w tej wojnie nie chodzi o in vitro, aborcję, czy kondycję Kościoła. W tej wojnie chodzi o utorowanie, poprzez podsycenie i wręcz wykreowanie elektoratu antyklerykalnego, drogi do władzy obozowi politycznemu, o którego dojściu do władzy w najmniejszym stopniu te skądinąd ważne sprawy, nie powinny decydować(według mnie co 30 lat powinno być przeprowadzane w Polsce rozstrzygające referendum światopoglądowe, ale nie odbiegajmy za daleko od tematu, czy raczej trochę nowego wątku, który jednak cały czas z tematem wbrew pozorom się łączy), bo decydować powinny takie fakty, jak poziom wpływów z podatków w latach 2008 -2019, bo w tym czasie(o ile zapaść ściągalności tych podatków zakończyła się w 2019, czego ocena jest utrudniona ze względu na pandemię, ale czas do 2019 roku daje wystarczający materiał do analizy) Polska i Polacy stracili 700 mld, bo te środki zostały alokowane poprzez m.in. 500 +, a wcześniej wypływały za granicę lub zalegały na najgłębszych kontach, czyli jest chyba jasne, że każda alokacja tych środków z budżetu jest lepsza, niż ich znikanie i to, a nie stosunek do in vitro, czy aborcji powinno decydować przynajmniej o tym kto nie rządzi w Polsce i na szczęście jeszcze nie rządzi ten obóz skupiony wokół PO, próbujący kolejnych przekształceń najpierw w Nowoczesną, teraz w Polskę 2050, bo jeżeli mamy dokonać, jako naród odpowiedzialności politycznej, to powinniśmy to zrobić w roku 1993 i jeżeli mamy zakończyć kosztujący nas miliardy przechodzące w biliony(bo przecież sprawa ściągalności podatków, to nie wszystko), okres postkomunistyczny w Polsce, to na kolejne przekształcenie tego obozu, po przekształceniu KLD-UW w PO i udawanie, że to nowa siła, nie możemy pozwolić, bo tego rodzaju oddawanie władzy skompromitowanemu obozowi oznacza oddawanie władzy wbrew faktom obozowi dysponującemu aparatem propagandowym, którego ostatecznym celem jest rabowanie naszych pieniędzy w państwie teoretycznym, na czym skorzystać może tylko polityczna klientela tego obozu i co ostatecznie musi doprowadzić do upadku państwa. Wątku  aktywności tego obozu na arenie międzynarodowej nie będę tutaj rozwijał, ale jeszcze dwa słowa i podsumowuję. Otóż ponownie zacytuję obecnie związanego…. Chciałem jeszcze o dwóch cytatach Pawła Kowala i Donalda Tuska, ale to może następnym razem, albo dodam na ten temat jakieś komentarze.
Podsumowując, dla wszystkich, którzy dali się w tę wojnę uwikłać, badania NASA mogłyby być powodem do refleksji, czy czasem coraz częściej nie tylko w „spektaklach”, jak „Klątwa”, ale na każdym kroku w popkulturze, choćby jak zapewne niechcący w tym skeczu, naigrywanie się z religii nie ma ostatecznie służyć, przynajmniej w Polsce, zupełnie innemu celowi i innym interesom, niż uwikłanym w tę wojnę się wydaje, bo przecież fundamentem filozofii przeciwnej miała być nauka i naukowy opis świata, ale jak widać okopanym na pozycjach, na pierwszych liniach frontu, ludziom elyty, fakty naukowe w wojnie nie przeszkadzają, co oczywiście niczym nowym nie jest, ale w tym przypadku można się powołać na autorytet samego NASA, a o tym kto w Polsce sprawuje władzę polityczną mają decydować w demokratycznych wyborach obywatele, którzy żadnego interesu, żeby wikłać się w tę wojnę i trwać w okopach nie mają i na to chciałem zwrócić uwagę. Na to, że sceptyczni wobec światopoglądów innych osób, powinni pod wpływem takich rewelacji nabrać sceptycyzmu wobec własnego światopoglądu, zanim z czyjegoś zaczną się śmiać. Nie chciałem też tutaj nikogo nawracać, bo od tego są kapłani, a szukałem nawet możliwości alternatywnego wytłumaczenia tych zdumiewających wyników badań:).

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości