3 września 1939 roku pod ambasadą brytyjską w Warszawie tłum krzyczał "Niech żyje Anglia!". Wielka Brytania i Francja właśnie wypowiedziały wojnę Niemcom. Nikt nie wiedział, że ich sojusznicy dysponowali już wtedy wiedzą, której nigdy Polsce nie przekazali.
<iframe width="560" height="315" src="https://www.youtube.com/embed/FWGk2U2qvaY?si=V0V9YewQhYsMOo4B" title="YouTube video player" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture; web-share" referrerpolicy="strict-origin-when-cross-origin" allowfullscreen></iframe>
Traktaty, które miały zadziałać
Polska miała sojusze z Francją (1921/1939) i Wielką Brytanią (25 sierpnia 1939) — konkretne, policzone w dniach zobowiązania: ofensywa lądowa najpóźniej piętnastego dnia mobilizacji. Sam podpis z Londynem opóźnił Hitlera o dobę — atak planowany na 26 sierpnia ruszył ostatecznie 1 września.
I na tym sojusznicza wojna z Niemcami się skończyła.
Co się działo naprawdę
Polska mobilizacja, ogłoszona 30 sierpnia, została cofnięta pod naciskiem ambasadorów Francji i Wielkiej Brytanii — ponownie ogłoszono ją dzień przed atakiem. Francuska ofensywa w Saarze ruszyła z opóźnieniem i zajęła 250 km² pogranicza. Główna ofensywa, obiecana do 17 września, nigdy nie ruszyła.
12 września w Abbeville Chamberlain i Daladier formalnie zamknęli sprawę: żadnej większej ofensywy do wiosny 1940. Chamberlain miał powiedzieć wprost, że nie da się już nic zrobić, żeby ocalić Polskę. Ograniczone naloty planowano dalej — nie po to, by pomóc, ale jako wymówkę na wypadek polskich oskarżeń o bierność. Polski o żadnej z tych decyzji nie poinformowano.
Tajny protokół i cisza
23 sierpnia Ribbentrop i Mołotow podpisali w Moskwie tajny protokół dzielący Polskę. USA wiedziały już 24 sierpnia, Wielka Brytania 27, Francja 28, nawet Estonia i Łotwa wcześniej niż Warszawa. Polski nie poinformowano — jej własny wywiad nie miał żadnej konkretnej wiedzy o protokole aż do samej sowieckiej inwazji, 17 września.
8 września polski ambasador we Francji, Juliusz Łukasiewicz, błagał Francuzów o natychmiastową pomoc, ostrzegając przed sowiecką inwazją — nie wiedząc, że jego rozmówcy znają już odpowiedź od ponad tygodnia.
Spór, który trwa do dziś
Leszek Moczulski mówi wprost o zdradzie. Ian Kershaw: "zachodnie mocarstwa nie uczyniły absolutnie nic dla ratowania Polski". Ale przedwojenny plan Kutrzeby i Mossora sam zakładał samodzielną obronę przez pierwsze 6-8 tygodni, a do 12 września sytuacja na froncie była już, zdaniem części historyków, beznadziejna niezależnie od decyzji Zachodu. Prof. Wieczorkiewicz dodaje jeszcze jedno: sojusznicy zataili wiedzę o pakcie z obawy, że skłoni to Polskę do przedwczesnej kapitulacji — z ich punktu widzenia było to postępowanie racjonalne, nie cyniczne.
Co z tego wynika
Traktat na papierze to nie automat — to obietnica zależna od politycznej woli w danym momencie. Jedyne realne zabezpieczenie to własna siła, polityczna i militarna, na tyle duża, żeby nikomu nie opłacało się nas atakować. A do tego potrzeba czegoś więcej niż budżetu obronnego — rzeczywistego rozliczania polityków działających na niekorzyść państwa, nie samych stanowczych min na konferencjach prasowych.
Pełny materiał wideo, ze wszystkimi źródłami: https://youtu.be/FWGk2U2qvaY?si=V0V9YewQhYsMOo4B


Komentarze
Pokaż komentarze (7)