Wulgarność, znaczy codzienność
Wywód straszliwy mi się trafił. Ciąg myślowy, jak przeciąg. Na końcu trzasnęły wirtualne drzwi. Szukałem i znalazłem, lecz nie to, co chciałem znaleźć pierwotnie. Poszukiwania prowadziłem w celu udowodnienia tezy o żywiołach codzienności i klasycznym (literackim). Wpadłem jak bomba na François de Montcorbier dit Villon z zamiarem udowodnienia, na zasadzie odwrotnej analogii mojej tezy o dwóch, przeciwstawnych żywiołach. Tamże, w owej epoce końca Medievalu znalazłem innego wisusa, także Franciszka - François Rabelais i jego (po przekładzie) fragment dialogu Tęgospusta z Gargantuą:
Posłuchajcież, panie, co powiada nasz wychód do swych gości:
Ktoś
Jest
Zacz,
Coś
Wszedł
W sracz
Złożyć swe wielmożne łajno,
Słuchaj no:
Niech zginie
W tejże godzinie,
Niech tego zdusi powietrze,
Kto swego zadka
Czysto, do gładka
W czas nie podetrze.
Jakby ktoś wątpił, to jest literatura piękna, po przekładzie i w języku moyen français jeszcze bardziej dosadna. Znałem to i przedtem, ale nie kojarzyłem pod względem literackim w ten sposób. Oczywiście zamiast coś udowodnić zabrnąłem w straszliwe, średniowieczne bagno języka starofrancuskiego (właściwie średnio francuskiego), który nieledwie sto lat potem został usankcjonowany przez następnego Franciszka - François Ier, króla Francji, jako język państwowy, oprócz struktur kościelnych na miejsce klasycznej łaciny.
Ale to już nie był średnio francuski, tylko klasyczny, pal 6 (sześć)..
Im dalej w las, tym niemniej..
Zostawiłem już owo poszukiwanie w Średniowieczu Piękna, bo tkwiło ono, jak kwiat w kupie kompostu – w wulgarności.
Internetowa maszyna czasu przenosiła mnie w coraz to odleglejsze epoki.
A tam, w środkowej części Medievalu francuskiego, był jeszcze większy mętlik. Poprzedzające języki: ancien français i langue d'oïl, były zlepkami frankijsko galo-romańskimi z zapożyczeniami nawet około 300 slow arabskich.
Wcześniej i jeszcze wcześniej była lacina klasyczna i ta.. codzienna czyli bas latine, albo dosadniej vulgaire (sermo vulgaris).
Łacina ludowa (sermo vulgaris), to zbiór dialektów języka łacińskiego, których używało się przede wszystkim w zachodniej części Cesarstwa rzymskiego, zwłaszcza tam, gdzie do IX wieku nie rozwinęły się języki romańskie (teren dzisiejszej Francji).
Mówiona łacina odróżniała się od literackiej odmiany tego języka wymową, leksyką oraz gramatyką. Niektóre z charakterystycznych cech łaciny ludowej pojawiają się dopiero w dobie późnego cesarstwa, inne zaś obecne są w przekazach już od samego początku istnienia łaciny ludowej jako odrębnego wariantu języka.
Był to język codzienny, potoczny – Vulgaris.
Nijak się to ma do wulgarności rozumianej po polsku, poza wulgaryzmami używanymi w mowie codziennej, potocznej.
SK&RzJ


Komentarze
Pokaż komentarze (14)