Stan Kubik Stan Kubik
259
BLOG

2014: mieszane uczucia

Stan Kubik Stan Kubik Rozmaitości Obserwuj notkę 2

 

2014: mieszane uczucia

 

Wystrzeliłem 31 grudnia pierwszy tekst po dwóch miesiącach, napisany z przyjemnością, z pogwizdywaniem nawet, ach i wierszowane życzenia wcześniej, no tak. W tle, na drugim planie błądziły radosne myśli o podobnej łatwości i świeżości w komponowaniu następnych notek. Potem był Sylwester, tańce do rana tak, że w pierwszy dzień Nowego Roku dałem radę tylko zwlec się po kubek kawy z mlekiem i to wieczorem. Nie, kaca nie było, bo piłem tylko piwko i lekkie białe wino i to w ilościach nie nadmiernych. Nogi, one wysiadły, mięśnie łydek i ud, jak po przebiegnięciu maratonu, albo po pięciosetówce w tenisa ziemnego..

Rankiem dzisiejszym jednak już czułem moje dolne kończyny czuciem normalnym, bezbolesnym. Ból za to zapanował w głowie, która nie miała sensownego pomysłu na tekst. Wpadłem na ów, nie nowy, poszukać natchnienia na salonowym pasku najnowszych notek. Patrzyłem na nie, stadnie kręcące się wokół Starego lub marzące o Nowym. Klasyfikacje, medale, drewniane łyżki i czerwone latarnie, no tak.

Jakoś mi nie po drodze było wypisywać, że w 2014, na własne życzenie, i to już w styczniu, zniszczyłem sobie wcale niezły blog „RobertzJamajki”. Ten tu, niby imienny, już nie ma tamtego klimatu.

W 2014 próbowałem się bawić w upolitycznienie nowego bloga, by w pewnym momencie dojść do logicznego wniosku, że z racji miejsca zamieszkania chociażby, zawsze będę wtórny i bardzo będę musiał się starać, by nie być światłem odbitym od SG Salon24.

W wakacje jednak trafiło się pol ślepej kurze ziarno. Zaskakując samego siebie i paru znajomych napisałem wspominkowy, rodzinny wielopost o Powstaniu Warszawskim, który znalazł się wśród nagrodzonych przez szefostwo portalu Salon24. Ucieszyłem się, nie powiem, ale potem wpadłem w sidła mego własnego ego, które nagle nakazywało pisać teksty nie dość, ze ważne, to jeszcze na poziomie najwyższym. Nie, no nie, jestem, jaki jestem.. potrzebna była przerwa dla resetu tego nagłego imperatywu „tfurczego”..

 

Ego moje kochane, tamten tekst był taki sobie, a tylko stylowo i tematycznie wstrzelił się jak ulał w czołówkę.

 

Mając na głowie całkiem realne problemy do rozwiązywania na bieżąco i to całkiem przyjemnie, choć powoli się rozwiązujące, dałem sobie siana i przez prawie trzy miesiące nic nie pisałem. Tak, żeby oczyścić umysł z pychy..

W dodatku usiłowałem z mojego starego laptopa zrobić tester twardych dysków i jakiś tam maleńki drucik, na samym „wejściu” się odlutował, bam!, po ptakach, kolejny komp w życiu udało mi się wykończyć. Jednak mając ważniejsze zajęcia w realu nie robiłem nic, by znowu pogrążyć się w opiumowych oparach wirtualu.

 

Mam talent, taki negatywny dar do kilku całkiem realnych spraw w życiu. Wykańczam kolejne komputery i sympatycznie zapowiadające się znajomości z płcią przeciwną. Rok 2014, to w tym temacie normalka. 1:1..

 

A tak, poza tym, to na Zachodzie bez zmian.

 

Szczęśliwszego Nowego Roku..

Stan Kubik
O mnie Stan Kubik

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Rozmaitości