0 obserwujących
61 notek
58k odsłon
  1618   0

Pomarańcze, kamienice, Żydzi i reprywatyzacja

W ostatnim czasie pojawił się kilka razy na marginesie naszej fascynującej debatej publicznej temat restytucji mienia, a więc temat, który jest od ponad dwudziestu lat konsekwentnie wypychany poza obręb tej debaty przez nomenklaturowy establishment i kolejne rządzące ekipy (z wyjątkiem rządu Buzka). Brak zadośćuczynienia dla właścicieli okradzionych przez państwo komunistyczne jest grzechem pierworodnym III RP o daleko idących konsekwencjach. To, że Polska jako jedyne państwo w regionie nie uchwaliła ustawy reprywatyzacyjnej świadczy o głęboko niemoralnych fundamentach naszego państwa i wystawia ponure świadectwo całej  klasie politycznej. Nie wchodząc głębiej w tę kwestię, warto przyjrzeć się krótko temu w jaki sposób temat ten pojawiał się ostatnio, co pozwoli też na parę obserwacji w kwestii upadku Polski w ogólności. Otóż, temat ten pojawił się w następujących kontekstach:

1. Przedstawiciel rządu polskiego obradującego nie wiadomo po co w Izraelu w sposób skandaliczny próbował wpłynąć na dziennikarza PAP-u, żeby ten ostatni nie zadał pytania o reprywatyzację. Uzasadniał to tym, że skoro strona izraelska nie podnosiła tematu to nie ma przecie powodu, żeby robił to polski dziennikarz. Żeby było śmieszniej to ministrowi Arabskiemu ta bezczelna interwencja się udała i pytanie rzeczywiście zadane nie zostało. Świadczy to oczywiście o tym, że Polska jest bantustanem. Natomiast kulisy tego zdarzenia dodają sprawie dodatkowego smaczku. Otóż wiem z pewnego źródła, że premier Bibi Netanjahu poruszył jednak kwestię ustawy reprywatyzacyjnej i usłyszał, że w roku wyborczym ustawa taka uchwalona zostać nie może. Problem w tym, że ustawa ta nie została  zaproponowana również w poprzednich latach. Jest to typowy sposób działania rządu Tuska, który wiele rzeczy głośno obiecuje, po czym chyłkiem się z nich wycofuje i robi coś dokładnie przeciwnego. W tym wypadku rząd wcale nie tak dawno po cichutku ale bardzo skutecznie dokonał praktycznej likwidacji Funduszu Reprywatyzacji.

2. Jakiś czas później żenująco kiepski satyryk Szymon Majewski zaaranżował skecz, w którym aktor przebrany za Szewacha Weissa proponował wymianę pomarańczy z Hajfy za "polskie" kamienice. Nie widzę w tym skeczu antysemityzmu, o który pospiesznie oskarżyły jego twórców niektóre media prawicowe. Utożsamienie Żydów z roszczeniami czy handlem nie zawsze musi być antysemickie, a szczególnie w tego typu wypowiedzi. Można się domyślać, że media te wytoczyły ciężkie armaty dlatego, że w latach 90tych to ich środowisko było obiektem nieustannych oskarżeń o antysemityzm ze środowisk lewicowych. Na zasadzie "jak Kuba Bogu" teraz oskarżono o antysemityzm osobę związaną z lewackimi elitami, kiedy ta ośmieliła się żartować z naszego "dobrego" Żyda Weissa. Tymczasem skecz Majewskiego nie był śmieszny przede wszystkim dlatego, że żartował z braku elementarnej sprawiedliwości ze strony państwa polskiego wobec byłych żydowskich właścicieli. Zostali oni najpierw okradzeni przez nazistów, potem przez komunistów a teraz przez III RP. Pojawienie się takiego skeczu pokazuje też, że sprawa restytucji jest już tak bardzo nierealna, że można z niej spokojnie żartować. Bo przecież wiadomo, że rząd już nigdy kamienic żadnym krwiopijcom nie odda.

3. W wyniku nieoczekiwanego pojawienia się kwestii zadośćucznienia za znacjonalizowane mienie, które nasze państwo wciąż jak paser wesoło wyprzedaje byłej komunistycznej nomenklaturze, ktoś w Ministerstwie Skarbu Państwa poczuł się zobowiązany do zajęcia oficjalnego stanowiska. Na stronie internetowej MSP pojawił się więc elegancki komunikat, że ustawa o zadośćuczynieniu jest co prawda gotowa, ale nigdy nie zostanie przedstawiona Sejmowi, a to dlatego, że jej przyjęcie spowodowałoby skokowy wzrost deficytu budżetowego o 18 miliardów złotych i Bruksela nakrzyczy. Argument ten jest oczywiście argumentem złodziejskim w tym sensie, że państwo przecież faktycznie przejęło te majątki, za które miałoby teraz płacić odszkodowanie! Rząd wciąż też dysponuje olbrzymim majątkiem, choćby w postaci ziemi, który mógłby spokojnie przekazać byłym właścicielom w charakterze mienia zastępczego jako odszkodowania w naturze a nie w pieniądzu. Minister rolnictwa woli jednak pospiesznie wyprzedawać ziemię nomenklaturowym chłopskim dzierżawcom. W końcu nie wiadomo kiedy i czy w ogóle PSL będzie znowu u władzy.

4. Wreszcie wczoraj naczelny rabin Polski Michael Schudrich nieśmiało zaapelował do rządu, żeby może jednak przemyślał sprawę zadośćuczynienia dla byłych właścicieli. Rabin słusznie zauważył, że Biblia  mówi: "Nie kradnij". Czekam teraz aż pojawią się typowe agresywne komentarze pod adresem Żydów w (bliskich mi poza tym) prawicowych mediach. I tutaj ważne sprostowanie dla wszystkich naiwnych prawicowców, którzy kupują te głupoty o roszczeniach żydowskich sięgających ponoć 65 miliardów dolarów powtarzane okresowo-cyklicznie przez Nasz Dziennik czy Czas Najwyższy. Otóż, ani na gruncie polskiego prawa ani na drodze decyzji politycznej nie ma ŻADNEJ możliwości, żeby organizacje żydowskie otrzymały odszkodowanie za mienie, do którego nie ma spadkobierców. Potencjalne roszczenia restytucyjne mogłby zostać zaspokojone w oparciu o ustawę reprywatyzacyjną jedynie w przypadku osób fizycznych będących spadkobiercami indywidualnych właścicieli. Utrzymywanie, że jacyś Żydzi mogą wymusić na Polsce haracz jest więc nie tylko przejawem fobii antyżydowskiej co zwykłą głupotą. Praktycznie więc tacy publicyści jak Stanisław Michalkiewcz czy Tomasz Sommer, którzy te bzdury często powtarzają, zachowują się jak pożyteczni idioci pomagający rządzacym elitom skutecznie przeciwstawiać się przyjęciu jakiejkolwiek ustawy reprywatyzacyjnej.

Lubię to! Skomentuj32 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale