Powściągliwy Dynamitard
Any writard who writes dynamitard shall find in me a never-resting fightard
16 obserwujących
65 notek
101k odsłon
  691   7

Polski konserwatyzm nie istnieje

Czyli Polak jest z natury liberałem i dlatego zachodnia lewica, która zawłaszczyła sobie termin liberalizm nas nie rozumie.

Czyli Polak jest z natury liberałem i dlatego zachodnia lewica, która zawłaszczyła sobie termin liberalizm nas nie rozumie.

Nie, to nie znaczy, że nie ma ludzi w Polsce o poglądach konserwatywnych. Ja sam nie lubię zmian: lubię piosenki, które znam; wakacje w miejscach, gdzie już byłem; i potrawy, których już próbowałem. W tym sensie jestem protokonserwatystą. Ale konserwatyzm to nurt polityczny oraz ideologia, która jest przede wszystkim oparta na przekonaniu o głębszej wartości instytucji jak takich. Przy czym w Polsce w dłuższym terminie istnieją de facto tylko dwie instytucje: rodzina i kościół. Ta pierwsza, jest z natury rzeczy ekskluzywna, nieformalna, nieco anarchistyczna i bez oparcia z zewnątrz wyradza się w niemoralny familiaryzm, czyli mówiąc oględnie nepotyzm i „grabinie pod siebie”. Zaś Kościół choć jest jedyną instytucją formalną, która w Polsce ma jakąkolwiek ciągłość oraz moc polityczną,to jest “obcy”. Kościół nie jest instytucją „naszą”, krajową, kierującą się przede wszystkim interesem Polski, polską kulturą i logiką. Kościół katolicki, znowu z definicji, jest ultramontański, uniwersalistyczny i inkluzywny, więc tak naprawdę zawszę będzie ciałem częściowo obcym. Zarówno symbolicznie jak i geopolitycznie - Watykan zawsze woli trzymać z politycznie “silniejszymi” tego świata, a o dyskretnej sile dyplomacji watykańskiej Polacy przekonali się wielokrotnie. Czy to wtedy gdy Watykan pochwalał zabory i utratę niepodległości oraz święte przymierze trzech mocarstw “bo pokój w Europie to rzecz nadrzędna”, czy podczas II WŚ gdy dymiące kominów Oświęcimia widać było tylko w pałacu biskupim w Krakowie.

Od rozbiorów, a tak naprawdę od 1370r gdy straciliśmy rodzimą dynastię nasze instytucje polityczne instytucje się głównie zwijały, może może sejmem i sejmikami, które ze swojej natury są anarchizujące. Podobnie niejako z definicji naród w Polsce nie jest instytucją, co najwyżej instytucją jest narodowowyzwoleńcza konspiracja przeciwko państwu zajmującemu terytorium Polski. Stąd, gdy jest to “nasze” państwo, mamy wielki problem z traktowaniem go z szacunkiem i “oddawaniem cezarowi co należy do cezara”.

Dlatego kiedy Jan Paweł II był papieżem, nasz konserwatyzm jeszcze miał rację bytu, bo wtedy Kościół myślał „po naszemu”. Dziś rasowy polski konserwatysta zajmuje się kontestowaniem papieża oraz nieuznawaniem dziewiętnastowiecznej encykliki Rerum Novarum, filaru społecznej nauki Kościoła, bo jest zbyt lewicowa.

Z resztą, gdyby jakiś członek Bractwa św. Piusa, czy innych sedewakantystów był Francuzopolakiem - by rozumieć obie kultury alei nie być traktowanym przez Polaków nabożnie, jak każdy obcokrajowiec z Zachodu - i przyjechał do nas na przeszpiegi, to by się szybko zorientował, że cały nurt polski nurt tradycjonalistyczny, przykładając do niego miary klasycznego przedsoborowego zachodniego konserwatyzmu, jest jakąś anarchistyczną farsą. Nawet była podobna historia, gdy bodajże imam tatarski pobił się z arabskim, bo Arab patrząc na naszych muzułmanów stwierdził, że to są ewidentni odszczepieńcy.

Polska kultura jest z natury swojej liberalna, ale to nie jest taki lewacki liberalizm jak dziś znamy z Zachodu, ani historyczny oświeceniowy liberalizm, do którego odwołują się filozofowie idei, ani nawet balcerowiczowsko-korporacyjny neoliberalizm późnego kapitalizmu. Polski liberalizm ma sarmacki koloryt warchoła, który „na zagrodzie jest równy wojewodzie” oraz „nigdy z królami nie będzie w aliansach”. Z resztą napisana przez liberała, poetę, finansistę i romantyka Słowackiego „Pieśń konfederatów barskich” doskonale oddaje ten nasz kulturowy konserwatyzm. To MY jesteśmy najmądrzejsi a nie jakieś tam tysiącletnie instytucje. Tylko poeta rozumie polską duszę i pięknie nasze rozumienie liberalizmu i konserwatyzmu wyraża Sarmatia dwóch Jacków: Kowalskiego i Kaczmarskiego. Z resztą najlepszym współczesnym polskim socjologiem jest nie kto inny, jak polonista Ziemkiewicz, który na polityce się nie zna zupełnie, ale na Polakach zna się doskonale, w końcu sam jest chłopkiem-roztropkiem ze wsi i fundamentalistą katolickim po rozwodzie.

Drugą nogą naszego liberalizmu jest nasza chłopska tolerancja. Czyli niech tam sobie każdy w domu robi co chce, ale żeby się z tym nie obnosił. Dr Maciej Gdula z zaplecza intelektualnego naszej nowej lewicy, zrobił nawet poważne badania, które pokazują, że nietolerancja i obskurantyzm naszych warstw ludowych to jest wielkomiejski mit. Kwestia stosunku do relacji homoseksualnych czy obcokrajowców, to przede wszystkim „chłopski zdrowy rozsądek”, czyli zasada, że jak ktoś dobrze pracuje, nikomu nie wadzi i nie jest ekstrawertycznym narcyzem („narzuca się”) to niech już tak będzie. W przeciwieństwie do naszej miejskiej korpo-inteligenci, która na każdy temat ma coś do powiedzenia i wszystko jej zawsze źle. Młoda prawica (Klub Jagielloński) ujmuje to bon motem „pobożny antyklerykalizm”.

Lubię to! Skomentuj45 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo