W tej Platformie to są jednak mądre głowy. Jedna taka głowa, przynależna do ministry nazwiskiem Kudrycka Barbara, rzuconej na odcinek szkolnictwa wyższego, orzekła w Superstacji, iż młodzi ludzie, którzy zakłócili wykład profesora Baumana we Wrocławiu, to „dzieci PiSu”. Skąd to wiadomo? Ano stąd, że politycy PiSu mówili, że Polska to kondominium, a w kościołach śpiewa się „ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie”. Tym brawurowym wywodem logicznym Barbara Kudrycka udowodniła, że ma wszelkie przymioty niezbędne do piastowania najwyższych stanowisk państwowych. Przynajmniej do czasu, gdy rządzi PO.
Co ciekawe, przymiot rodzicielstwa względem Ruchu Narodowego ma według Kudryckiej PiS jako partia, a nie poszczególni politycy. Prowadząca wywiad Janina Paradowska nie stanęła na wysokości zadania i nie pytała o szczegóły procederu powoływania przez PiS do życia narodowych bojówek. Jak to się odbywa? Czy trzeba chociaż zdjąć krawat? A mogło być ciekawie. Na razie musimy zadowolić się informacją, że na wykładzie Baumana we Wrocławiu agresywnych narodowców było więcej, niż onegdaj na wykładzie Środy w Warszawie. Czyli cokolwiek robi PiS, by wyprodukować więcej narodowców, robi to skutecznie.
http://www.youtube.com/watch?v=2NMgCRGdXy4
***
Prokuratorzy z Naczelnej Prokuratury Wojskowej od dłuższego czasu nie kompromitowali się publicznie. W minionym tygodniu postanowili nadrobić to niedopatrzenie i zorganizowali konferencję prasową. Jeśli ktoś chciałby się dowiedzieć, jak nie należy organizować konferencji prasowych i jak nie należy prowadzić polityki informacyjnej, powinien z uwagą śledzić poczynania wojskowych śledczych, w szczególności nowatorski manewr z wycofaniem się na z góry upatrzone pozycje – i to pod ostrzałem niewygodnych pytań!
Oczekiwanej od dawna opinii biegłych wciąż nie ma i nie wiadomo, kiedy będzie, ale nie przeszkodziło to w puszczeniu w obieg newsa, że nie stwierdzono pozostałości materiałów wybuchowych. Nikogo chyba nie dziwi, że nie stwierdzono. Wojskowi śledczy stwierdziliby trotyl dopiero wtedy, gdyby wyskoczył na nich zza krzaków i gryzł w łydki.
***
Na okładce Newsweeka przeczytałem ostatnio „Psycho Polak”. Artykuł dotyczy Polaków zmagających się z różnego rodzaju zaburzeniami psychicznymi. To oczywiście ważny temat, ale proszę zwrócić uwagę na formę, w jakim piszą o tym dziennikarze od Lisa. Do tej pory z różnych mediów można było się dowiedzieć, że Polak się nie myje, że Polak kradnie albo że Polak to alkoholik. Teraz wiemy również, że Polak to wariat. Czy w Niemczech napisaliby „Psycho Deutsche”?



Komentarze
Pokaż komentarze