Martwię się o naszego szeryfa Sienkiewicza. Ostatnio sprawia wrażenie nieco zagubionego. Nie w sensie psychologicznym, tylko geograficznym. Miał chłop iść do Białegostoku po tamtejszych skinów, zapowiadał to publicznie już parę tygodni temu, a zdaje się, że wciąż nie dotarł do celu. To dziwne, bo minęło już trochę czasu i nawet idąc na piechotę, dotarłby co najmniej do Ostrowii Mazowieckiej albo nawet do Zambrowa. Tymczasem szeryf wciąż jest widywany w Warszawie, szczególnie w okolicach ministerstwa, telewizji i Krytyki Politycznej. Czyżby cierpiał na zaburzenia orientacji w terenie? A może wciąż szuka Białegostoku, jak Koziołek Matołek Pacanowa?
Wiem, że Warszawa jest słabo oznakowana, ale wyjazdówkę na Białystok naprawdę da się znaleźć, zresztą zawsze można kogoś zapytać o drogę lub włączyć nawigację.
Jeśli szeryf Sienkiewicz odnajdzie w końcu drogę na Białystok, można by wyposażyć go w lokalizator i codziennie przeprowadzać w Wiadomościach lub Faktach relację na żywo – szeryf minął już Marki, szeryf zbliża się do Wyszkowa, szeryf kupił na stacji benzynowej płyn do spryskiwaczy, bójcie się, okropni skini z Białegostoku!



Komentarze
Pokaż komentarze (2)