Bronisław Komorowski (Prezydent): Polska będzie rozwijać strategiczne, dwustronne więzy łączące ją z głównym sojusznikiem, jakim są Stany Zjednoczone.
Paweł Graś (rzecznik rządu): To skandaliczna i niedopuszczalna sytuacja, aby doszło do tego, że mając legalne rządy, zwracać się do obcego mocarstwa, mówiąc, że to państwo jest niewiarygodne. Jest toabsolutny i totalny skandal, ocierający się o zdradę.[po misji Antoniego Macierewicza i Anny Fotygi -przyp autora]
***
Mówiono nam, że za czasów Prezydentury Lecha Kaczyńskiego to prezydent dezawułował politykę zagraniczną rządu, wygłaszając zdania cokolwiek odmienne w sprawach międzynarodowych.
Mówiono nam, że tylko zwycięstwo kandydata Platformy Obywatelskiej pozwoli wyjść z tego "klinczu" i "zwiększy wiarygodność Polski", umożliwiając mówienie "jednym głosem" w sprawach międzynarodowych i rządu i Prezydenta.
Teraz mamy sytuację, że obecny Prezydent uważa USA za "głównego sojusznika" a rzecznik rządu za "obce mocarstwo".
Sprawa nie jest taka nieważna, bo zabieganie o pomoc u sojusznika to akt realizacji swojej suwerenności. Sojusznik to ktoś taki do którego można mieć pewne zaufanie, z którym dzieli się wzajemnie niektóre tajemnice (czy informacje poufne) i który może w trudnej sprawie pomóc. Tak jak w negocjacjach gazowych pomogła Polsce Bruksela, która - widząc kompletną bezradność rządu wstawiła się za Polską, doprowadzając do istotnego zwrotu w rozmowach z Gazpromem - nikt nie pisał, że rząd Tuska to zdrajcy. Trzeba oczywiście przyznać uczciwie, że polski rząd nie prosił UE o pomoc w sprawie gazu, ale nie pozwalała im na to albo jakaś duma albo wręcz nieświadomość rzeczywistej pozycji negocjacyjnej.
Tak się złożyło, że w sprawie smoleńska rząd również nikogo nie prosił o pomoc, przekonany że - tak jak z gazem - albo sobie poradzi albo problem wyjaśniania po prostu oleje a maluczkich w kraju zaczadzi PR-em. Różnica polega na tym, że w tej akurat sprawie - mimo, że pomoc taką oferowało i NATO i UE - rząd takiej pomocy nie przyjął, choć ewidentnie sam sobie nie mógł dać rady nawet z tak prostą sprawą jak wymuszenie na Rosji zabezpieczenia dowodów rzeczowych w postaci wraku Tupolewa.
Opozycja niejako postanowiła proces nieco udrożnić i wspomóc rząd - o co zresztą niegdyś apelowali dostojnicy z PO (opozycja powinna pomagać rządowi i Prezydentowi kształtować politykę zagraniczną - mówili, po rezygnacji Kaczyńskiego z RBN).
I to rzecznik rządu nazywa zdradą. Właściwy człowiek na właściwym miejscu - nie ma co.
-------------------------
www.tvn24.pl/-1,1682909,0,1,prezydent-usa-glownym-sojusznikiem-polski,wiadomosc.html
niepoprawni.pl/blog/152/gras-%E2%80%A6skandal-i-zdrada


Komentarze
Pokaż komentarze (12)