Choć II tura wyborów samorządowych budzi bardzo niewielkie emocje, to być może kolejny czas obowiązywania ciszy wyborczej pozwoli zauważyć kilka ważnych spraw, które w codziennym maglu po prostu przechodzą bez echa.
Gdyby zrobić listę najważniejszych tematów, którymi żyją na codzień tzw. polskie media głównego nurtu (żeby już być zgodnym z ustawą o języku polskim), to obraz jest conajmniej przygnębiający. Analizując jedynie główne programy informacyjne największych telewizji (Polsat, TVN wraz z TVN24 oraz TVP) - z braku czasu często, tak jest mi najłatwiej (choć z drugiej to jest to ciekawy eksperyment, bo jest to główne danie z którego większość czerpie wiedzę o świecie) - to ze zdziwieniem trzeba przyznać, że właściwie jest to czas zapełniony w większości bezsubstancyjnie.
W sferze polityki dziennikarze czołowych stacji informacyjnej bardzo często błyszczą elokwencją w sprawach kompletnie nieistotnych. Puszczanie jakiś cytatów Kaczyńskiego o butach (wątek kompletnie poboczny w trakcie tamtej konferencji), czy wstawianie jako "setek" sformułowań Premiera, z których nic nie wynika a które ewidentnie robione są pod takie wystąpienia (typu: "podejmujemy energiczne działania", "stoimy na stanowisku, że potrzebna jest energiczne działanie w sprawie x", "chcę zapewnić, że w moim głębokim przekonaniu sprawy idą w dobrym kierunku", "rząd dokłada starań, aby zapewnić stabilność budżetu" - tyle z pamięci wynotowałem, ale wachlarz umiejętności Premiera jest dużo większy i ciągle rozbudowywany o nowe frazy), powoduję że proces przekazywania informacji ustępuję - świadomej lub mniej świadomej - propagandyzacji. Stąd właśne dziwaczny roadshow pani Kluzik-Rostkowskiej po mediach (głównie związanych z ITI), która choć nie miała nic do powiedzenia poza tym, że w PISie było jej źle - sama przyznawała zresztą, że program PJN dopiero się tworzy - właściwie nie schodziła z ekranu telewizora (chwilami zastępowana przez Pawła Poncyliusza - z tym samym przekazem zresztą).
Jeszcze gorsza jest tzw. polityka pasków informacyjnych. Wypychanie na żółto (kiedyś paski były czerwone, teraz są żółte - ktoś widać zaobserwował, że ten kolor bardziej przyciąga wzrok - wystarczy popatrzyć na promocje w sklepach) informacji banalnych albo beztreściowych to jawny gwałt na zdrowym rozsądku i niewiara w inteligencję widza. Jakaś zapowiedź PJN, że kiedyś tam odbędzie się kongres - czy to jest rzeczywiście istotna informacja? Niech będzie na żółto, ale po kongresie...
Wszystko to powoduję, że właściwie można powiedzieć, iż tabloizacja mediów elektronicznych dochodzi już do takich granic, które pozwalają poczuć się niepewnie co to tego czy program który ogląda się np. o 19:00 to są "Fakty", czy już "Szymon Majewski show".
Co ma do tego cisza wyborcza? Ano tyle, że w jej czasie strach jest pisać o tematach "okołopolitycznych" z naszego podwórka, aby nie nadziać się na podejrzenie łamania ciszy wyborczej. Czym więc zapełnić te codzienne 30 minut prawie quasi-liturgicznego (to nie żart - mam znajomych, którzy oglądają "Fakty" z namaszczeniem wręcz religijnym!) czasu antenowego?
Drogi są dwie - albo zejść na jeszcze niższy poziom i pokazywać informacje z pogranicza kabaretu albo wręcz nieistotnych z punktu widzenia odbiorcy ogólnopolskiego, albo sięgnąć głębiej i dokonać kwerendy wydarzeń zagranicznych (zawsze to bezpieczne).
Pamiętam, że w trakcie ciszy wyborczej z I tury wyborów z zainteresowanie obejrzałem obydawa flagowe okręty informacyjne Polsatu i TVNu i pierwszy raz od dawna nie miałem ochoty rzucić w telewizor kapciem (jeszcze nie spłacony, więc się powstrzymywałem). Bo choć powalony głębią nie byłem, to wreszcie ktoś zauważył (z musu, ale zawsze), że życie nie kończy się na nowej fryzurze Michała Kamińskiego.
Póki co dzisiaj jeszcze raz od 19:00 do 20:00 czeka mnie kolejny spacer z dzieckiem po zaśnieżonym lesie. Polecam!
P.S. Polecam równie wywiad na podobny temat z Krzysztofem Skowrońskim:
http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20101202&typ=my&id=my01.txt


Komentarze
Pokaż komentarze (1)