Wreszcie przyjechał.
Właściwie przyleciał na Okęcie wypasionym Iłem-96-300-PU (nasz "wypasiony" Tu-154M Lux leży przykryty brezentem za 100 USD na nieczynnym lotnisku wojskowym, a wszyscy specjaliści co do jednego przynajmniej są zgodni, że już nr 101 więcej raczej nie poleci - chyba, że do Cytadeli).
Podjęto nadzwyczajne środki ostrożności. Nie wiem czy sparaliżowano na tą okazję pół Warszawy, bo się rozchorowałem i leżę w łóżku. Na pewno BOR się spręży i tym razem wystawi kwiat swojej kadry a nie kierowcę ambasadora. Być może policzą wszystkie wiewiórki na trasie przejazdu, czym gen. Janicki zaimponuję swojemu superiorowi. Przyleciał wszak Prezydent Rosji.
Zagraniczna prasa (przedrukowująca artykuły z "GW" i "Polityki") okrzyknęła wizytę sukcesem, jeszcze zanim się zaczęła a to wiadomy znak, że więcej sukcesów spodziewać się nie należy i trwać będzie tak zwane sztukowanie argumentacji, dlaczego warto było czekać. Ponoć wartością jest ocieplenie, choć inni mówią że nadmierne ocieplenie to też kłopot, a jak się ktoś ściskał z niedzwiedziem to wie, że kto raz spróbuję ten drugi raz może nie mieć szansy. Trawersując wiersz Jana Kazimierza Siwka można napisać:
Dorosły niedźwiedź trzy metry mierzy.
Pan co go mierzył w szpitalu leży.
Wymogło na nim grono lekarzy,
by się niedźwiedzia ważyć nie ważył.
No, może Andrzej Wajda powinien być zadowolony, bo dostanie Order Przyjaźni Federacji Rosyjskiej. Fajnie mieć takich przyjaciół nie? Coś więc jednak przywiozą.
Za wielki sukces rząd Polski uzna to, że Rosjanie w Dumie przyznają, że oficerowie polscy chyba jednak nie dali rady zwiać do Mandżurii. Wiedzą o tym już wszyscy i Kreml uznał, że dalsze twierdzenia, że "Ziemia jest płaska" cokolwiek Federację kompromituję.
Plan jest więc prosty.
Katyń to Stalin. Stalin to totalitaryzm .Totalitaryzm to ofiary. Ofiary to my i wy. A wszystkim ofiarom należy się hołd (kto chce niech się modli).
Smoleńsk zaś to błąd pilotów (tak jak "Kursk" to sabotaż sabotażystów). Polacy to Słowianie. Rosjanie też. Jesteśmy więc jedną rodziną. A w rodzinie, pomiędzy braćmi powinna być zgoda.
Jak - nie przymierzając - pomiędzy Bolesławem Krzywoustym i Zbigniewem, któremu to z miłości Bolek zrobił operację wzroku rozgrzanym żelazem (choć się Zbyszek nie skarżył, że niedowidzi). Niestety nieudaną, bo zapewne skończył mu się limit z NFZ-etu a i medycyna w XII wieku była jeszcze w fazie reform, które zresztą trwają do dziś.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)