dzida dzida
923
BLOG

Arbitraż ICAO w sprawie raportu MAK niemożliwy?

dzida dzida Polityka Obserwuj notkę 28

Wszyscy emocjonują się tym, czy rząd Tuska odda sprawę raportu MAK pod ocenę międzynarodowego arbitrażu przy ICAO (na mocy Art. 84 i 85 Konwencji), bo w dniu wczorajszym wiceszef tej instytucji Morozow powiedział to, co jest oczywistą oczywistością - że dla niego sprawa jest już zamknięta. Tymczasem nie spotkałem prawie głosów, które zastanowiłyby się czy przyjęcie przez Premiera dziwacznej formuły dochodzenia w oparciu o dokument z 1944 r. wogóle taką możliwość stwarza.

A przesłanek ku temu, aby ICAO wogóle nie podjęło sprawy jest wg mnie kilka:

PRZESŁANKA 1: brak zasadności procedowania katastrofy Tu-154M pod Smoleńskiem w ramach konwencji chicagowskiej.

Do znudzenia można przypominać, że de iure w świetle zapisów Art. 3 konwencji katastrofa smoleńska nie powinna być badana w oparciu o ten dokument. Art. 3, który mówi wyraźnie w punkcie A.

a). Niniejsza Konwencja stosuje się wyłącznie do cywilnych statków powietrznych, nie stosuje się zaś do statków powietrznych państwowych.

A potem punkt B:

b) Statki powietrzne używane w służbie wojskowej, celnej i policyjnej uważa się za statki powietrzne państwowe.

Bez względu na kalambur słowny typu samolot wojskowy, lot cywilny, konwencja określa do których statków stosuję się na zasadzie wyłączności postanowienia konwencji i są to wyłącznie cywilne statki.

Jeżeli więc strona polska (a właściwie rosyjska - rząd Tuska właściwie był w tej sprawie bierny, ograniczając się do żyrowania ustaleń MAK) wprowadza taką interpretację to trzeba uznać, że istnieją następujące kategorie statków powietrznych:
- statki cywilne
- statki państwowe
- statki państwowe w służbie cywilnej
- statki cywilne w służbie wojskowej (chyba też, co?)

Przy takiej kwalifikacji i tak konwencja ogranicza się do na pewno do grupy 1 i ewentualnie grupy 4 (słowo WYŁĄCZNIE).

Wczoraj minister Sikorski w TVN24 (na pytanie Moniki Olejnik, dlaczego przyjęto konwencję chicagowską) odpowiedział, że obowiązywała ona niejako automatycznie, z mocy prawa.

Tak panie ministrze, zgoda - ale TYLKO dla statków cywilnych.

PRZESŁANKA 2: brak oficjalnego dokumentu uzgadniającego wybór konwencji chicagowskiej

Wczoraj na konferencji powiedział o tym Premier Tusk (a właściwie został "zastrzelony" pytaniem przez red. Stankiewicza z "Newsweeka"). Tusk przyznał, że nie ma żadnego oficjalnego dokumentu ustalającego wybór konwencji chicagowskiej - nie zrobiono tego w dniu katastrofy ani przez 9 miesięcy trwania dochodzenia! (tak to zrozumiałem).

W takiej sytuacji ICAO może uznać, że nie mają umocowania aby się sprawą zajmować, a ustalenia że akurat procedowano wg tego dokumentu są bilateralne i ich nie obowiązują.

PRZESŁANKA 3: lądowanie odbywało się na lotnisku wojskowym

.... i wg procedur wojskowych, bo kontrolerzy nie mieli ani uprawnień cywilnych wymaganych przez ICAO, komunikacja odbywała się w języku rosyjskim a nie angielskim - a ogólnie wszystkie dokumenty są tajne, bo wojskowe i Rosja je zabetonowała - a więc nic tu po ekspertach ICAO, wyspecjalizowanych w cywilnym prawie i cywilnych procedurach.

Koniec i kropka.

***

Pewnie powodów można znaleść więcej - nie jestem prawnikiem specjalizującym się w prawie międzynarodowym - , ale chciałbym usłyszeć dziennikarza, który zada Premierowi pytanie o plan C (już nawet nie B) w przypadku takiego scenariusza.

Wczoraj na konferencji Tusk mówił, że zamiast emocji woli planować  kolejne posunięcia. Idę o zakład, że MAK i Rosjanie w planowaniu biją go na głowę.

dzida
O mnie dzida

Staram się pisać krótko. Nie zawsze wychodzi.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (28)

Inne tematy w dziale Polityka