TVN24.pl 15.01.2011
Wbrew tezie MAK, kapitan Arkadiusz Protasiuk nie chciał lądować w Smoleńsku "za wszelką cenę". Chciał odejść na drugi krąg nad lotniskiem, jednak nie zdążył wykonać odpowiedniego manewru - wynika z uwag polskiej komisji do rosyjskiego raportu. Informacje w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" potwierdza płk Mirosław Grochowski, wiceprzewodniczący komisji badającej przyczyny katastrofy smoleńskiej.
Najważniejszym dowodem w sprawie, czy załoga TU-154 próbowała odejść na drugi krąg są słowa kapitana Arkadiusza Protasiuka: "Odchodzimy". W znanej dotychczas wersji stenogramu z kokpitu zdanie: "Odchodzimy" pada z ust drugiego pilota - 14 sekund przed katastrofą, gdy samolot zszedł poniżej 80 m od ziemi (ale w stosunku do pasa startowego był niżej, bo leciał nad jarem o głębokości ok. 60 m).
(...)
Do tej pory nie udało się ustalić dlaczego mimo, że kapitan Protasiuk podjął na czas decyzję o odejściu na drugi krąg, samolot uderzył w ziemię. Nad tym zastanawia się płk Mirosław Grochowski, wiceprzewodniczący polskiej komisji badającej przyczyny katastrofy. Potwierdza, on że załoga TU-154 próbowała wykonać manewr odchodzenia. Dlaczego jej się nie udało? - Tego jeszcze nie mogę powiedzieć, bo to przedmiot bardzo szczegółowych badań komisji. Szukamy odpowiedzi, dlaczego - pomimo podjęcia tej decyzji - lot skończył się tragicznie.
***
Nie wiem jak wiarygodne są te informację (tj. poparte jakim materiałem dowodowym), źródło też jest nienajlepsze (te od "debeściaków" i "jak nie wyląduję to mnie zabiją" - ktoś pamięta może?) ale generalnie świadczą o tym, że alternatywna wersja od raportu MAK jest badana przez oficjalne czynniki w Polsce.
Zastanawiam się tylko czy decyzja o przyspieszeniu publikacji MAK nie nastąpiła po tym, gdy Polacy przekazali tą uwagę do raportu i nagle ktoś nabrał niepokoju.
A potem była konferencja Anodiny, pijany Błasik i szalony Protasiuk.
***
P.S. Naczelnemu ekspertowi TVN24 i kuzynowi redaktor Justyny Pochanke, panu kpt. Gruszczykowi przypominam, że nadmiar występów w TV może szkodzić.
Parametry lotniska Siewiernyj - jako obiektu wojskowego, nieprzystosowanego do przyjmowania samolotów cywilnych - nie były wprowadzone do map systemu TAWS, stąd też nawet jakby lądowali prosto na pas i w doskonałej pogodzie i tak system komunikowałby zagrożenie CFIT.
Użycie komunikatów z TAWS-a przez MAK na konferencji prasowej miało wywołać na świecie efekt, o którym piszę kilka zdań wyżej.
Proszę się więc zachowywać poważnie i jeśli już pan musi wspierać panią gen. Anodinę to może w sposób bardziej subtelny.
www.tvn24.pl/-1,1689576,0,1,chcieli-w-pore-uciec-przed-katastrofa,wiadomosc.html


Komentarze
Pokaż komentarze (41)