dzida dzida
1817
BLOG

Naprowadzanie Tu-154M - tylko bałagan czy jednak zbrodnia?

dzida dzida Polityka Obserwuj notkę 44

Myślę, że po opublikowaniu nagrań/stenogramów z wieży ze Smoleńska oś sporu zostanie wyostrzona jeszcze bardziej, bo dylemat będzie tego typu: robili to specjalnie (a wiec działanie umyślne - chcieli zabić), chcieli wystraszyć pilotów, by Kaczyński nie wylądował i zagrali w gierkę "uda się - nie uda" (a więc działanie umyślne z powodów politycznych, ale ze zbrodniczym skutkiem), albo był tam kompletny bardak i wszyscy naskakiwali na siebie. Tak czy siak - dla Rosji niewesoło, bardzo niewesoło albo wręcz tragicznie.

Z tego co mówi Klich (Edmund) na wieży kontrolnej dochodziło do scen, które po prostu nie mieszczą się w głowie. Jakieś negocjacje (co można negocjować?), naciski z Moskwy, meldunki "wszystko włączone" (czyli co - a potem dokręcanie oświetlenia - ktoś pamięta zdjęcia Siergieja Serebro?), przekleństwa. Plusin się nie zgadzał, jakiś generał wypowiadał się żeby pozwolić, ktoś tam spoza kontroli pałętał się po wieży. Słowem - profesjonalizmu w tym za grosz nie było.

Potem historia z nagraniami - oficjalnie nie przekazane, ale Miller ma a Klich odsłuchiwał sobie wieczorkiem w hotelu choć rosyjskiego ponoć nie zna biegle i z Morozowem po angielsku gadał. Nagrania video z wieży nie ma bo taśma się zacieła, choć ponoć na nagraniach jest, że obsługa melduję gotowość urządzeń rejestrujących. Na pytanie o te zacięte taśmy - ze strony Rosji cisza (ciekawe dlaczego?).

Dalej - sprzeczne zeznania kontrolerów w dniu katastrofy. Przeprowadzane jednego dnia i o tej samej godzinie przez różnych śledczych. I z różnymi wynikami. Potem unieważnione na podstawie wątpliwego zapisu prawa, o które to prokuratura polska dopomina się bezowocnie we wnioskach o pomoc prawną. A ogólnie wszystko zabetonowane i dla strony polskiej niedostępne (pierwsze kilkadziesiąt stron polskich uwag). Ostatnia faza lotu właściwie - nieznana (potraktowana przez MAK bardzo ogólnie - i jeszcze ten Morozow, któremu się wyrwało, że brzoza nie ma znaczenia - to co ich obróciło, bo wg Klicha za szosą byli już na plecach), wszystko zasypane piachem, drzewa wycięte (kto tak robi - niech mi ktoś wskaże!).

Idźmy dalej - brakuje porównania wyposażenia lotniska z wizyt w dniu 7 kwietnia (Tusk, Putin) i 10 kwietnia (Kaczyński). Czy były jakieś dodatkowe środki naprowadzania - nie ujęte w kartach podejścia, które mieli Polacy? A jeśli były czy sobie odjechały ze Smoleńska czy pojechały do pobliskiego lasku aby odgrywać rolę trochę inną do jakiej są przeznaczone.

Jeszcze sprawa lidera - Polacy zrezygnowali, ale tylko dlatego że Rosjanie nie dali przez miesiąc (tak wiem, pisały o tym "GP" i "ND" oraz blogerzy ale spokojna głowa - TVN i Sekielski w końcu do tego dojdą również i może pokażą). A bez lidera nie da się lądować na lotnisku wojskowym - tak mówią rosyjskie przepisy ponoć, bo Rosjanie nie przesłali ich oficjalnie.

Ale jest jeszcze ciekawiej. Miesiąc wcześniej wprowadzono jakieś zmiany w prawie Federacji, że to niby na ich podstawie to dowódca załogi decyduję o lądowaniu na wojskowym lotnisku, a nie kontroler w wieży (w przypadku samolotów cywilnych - które i tak nie mogły lądować na Siewiernym).

Potem jest jeszcze lepiej. Rosjanie angażują się bardzo mocno, aby dopasować do tej sytuacji lot wojskowego Tu-154M nr 101, na co minister Miller się zgadza (bo chyba nie wie z czym to się wiąże). Potem i tak w raporcie piszą (dla złośliwych mówię - jeszcze nie doczytałem do końca!), że to samolot wojskowy wykonujący lot międzynarodowy. A w maju jeszcze ten sam minister RP oddał w memorandum oryginalne rejestratory do końca śledztwa prokuratorskiego w Rosji, które może trwać dowolnie długo (chociaż skoro sprawa jest załatwiona a winni nie żyją to chyba można je zakończyć a dowody zwrócić?).

Następnie robi się PR pod nazwą "cała prawda o samolocie" (ode mnie - jak ktoś podkreśla, że będzie mówił całą prawdę i to w swojej sprawie a robi to zbyt intensywnie to podejrzenie jest takie, że odwraca uwagę - ot taki prosty zabieg PR) albo podkreśla się swoją niezależność i profesonalizm (profesjonalizm broni się sam, nie trzeba tego podkreślać - jak coś jest zrobione dobrze, to widać, że jest dobrze; jeśli coś jest sfuszerowane to się to propagandowo lewaruję, mówiąc że jest to profesjonalne - ot kolejny zabieg PR). Piloci byli trzeźwi, ale nietrzeźwych mieli za plecami i ogólnie byli pod presją. A danych i certyfikatów obsługi lotniska (w tym testów na trzeźwość) - niet.

Potem jeszcze Pan Premier rządu RP (w przerwie pomiędzy szusowaniem) mówi, że raport jest rzetelny ale niekompletny i nikt z dziennikarzy nie zapyta ani się nie zająknie nad tym bezsensem, bo kompletność jest właśnie atrybutem rzetelności.

Jak znam życie - dopisane zostaną kolejne rozdziały, ale co do interpretacji podział będzie taki jak napisałem we wstępie:

Dla jednych będzie to działanie z premedytacją, zaplanowane od początku - daleko dłużej przed katastrofą i realizowane punkt po punkcie.

Dla drugich będzie to próba tuszowanie błędów i bałaganu na własnym podwórku - czyli działanie ad hoc, w którym to znów Rosjanie okazali się lepsi od Pana Premiera Tuska, który to jak sam mówił woli planować naprzód kilka kroków niż działać emocjonalnie (naprawdę tak powiedział!)

Dla trzecich winni będą zawsze piloci, bo Rosja to potężny kraj (tak można to podsumować słowami gen.Anodiny). To ci, o których kiedyś Moskwa mówiła kiedyś w 68' roku "idioci, ale pożyteczni". Ci sami, którzy krzyczą w rozedrganym od emocji głosie, że działają racjonalnie - tylko po to by się nie okazało, że u nich to nie sprawa rozumu ale pewnego defektu, zwanego rusofilią (który to defekt - rozum i empirię właśnie wyłącza).

 

dzida
O mnie dzida

Staram się pisać krótko. Nie zawsze wychodzi.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (44)

Inne tematy w dziale Polityka