"Gazeta Wyborcza" serwuję dziś kolejną wrzutkę z cyklu "Poradnik smoleński dla leminga". Redaktorzy piszą, że plan MSZ był taki, aby Tu-154M z prezydentem na pokładzie przeczekał mgłę na zapasowym lotnisku a następnie wrócił na Siewiernyj.
Teza jest szyta tak grubymi nićmi, że aż pokazuję desperację "Gazety Wyborczej" w kreowaniu nowej narracji.
Po pierwsze - plan był tak zakonspirowany, że nie wiedzieli o nim nawet piloci, skoro pytali się dysponenta samolotu co robić. Wypadałoby jednak, aby kogo jak kogo ale kpt. Protasiuka poinformować.
Po drugie - w karcie wpisany był Witebsk, czyli akurat w sobotę zamknięte lotnisko. Jeśli miał tam lądować Prezydent - to ja pozdrawiam panów z MSZ. A w ujawnionych dokumentach jacyś wojskowi inteligenci zastanawiali się gdzie jest Mińsk (nie byli pewni w którym państwie). Jest również pytanie czy Tupolewowi wystarczyło by paliwa na taką operację.
Po trzecie - IŁ-76, który podchodził do lądowania przed Tu-154M miał wieść limuzyny dla delegacji - tak twierdzi przynajmniej płk. Edmund Klich. Ciekawe, czy Rosjanie wiedzieli o tych planach polskich dyplomatów (nie mówiąc o tym, czy wiedział o tym ambasador Bahr - który milczał w tej sprawie). Zostali odesłani do Tweru więc ciekawe czy wiedzieli, że po tym jak o mało się nie zabili - mają wrócić i przywieść "fury" dla delegacji (swoją drogą - jeśli hipoteza z Iłem jest prawdziwa to też pogratulować organizacji).
Po czwarte - "Gazeta Wyborcza" buduję narrację, że przyczyną podejścia do ladowania było niezdecydowanie prezydenta (eksponuję się słowa "nie ma jeszcze decyzji co robić").
Po piąte - dowodów na taki scenariusz nie ma za wiele - poza słowami anonimowych (jak czytałem) dyplomatów, którzy odzyskali pamięć po 9 miesiącach. Pamięć wróciła również anonimowemu funkcjonariuszowi BOR-u, który przypomniał sobie, że przeczekanie na zapasowym jest zawsze elementem planu awaryjnego. Może w wersji papierowej jest coś więcej - ale ja nie kupuję.
Ani "GW" ani tej koncepcji.
***
Panie i Panowie z redakcji "Gazety Wyborczej" - proszę postarać się lepiej następnym razem.
***


Komentarze
Pokaż komentarze (20)