Oryginalne rejestratory parametrów lotu Tu-154M nr 101. Fot. za "dziennik.pl"
Oryginalne rejestratory parametrów lotu Tu-154M nr 101. Fot. za "dziennik.pl"
dzida dzida
676
BLOG

Smoleńskie śledztwo utknęło z braku "czarnych skrzynek"

dzida dzida Polityka Obserwuj notkę 4

"Rzeczpospolita" (18.03.2011).

Biegli nie mogą wydać ekspertyzy bez zbadania rejestratorów z Tu-154. Skrzynki są w Moskwie, a Rosjanie milczą.

Czarne skrzynki z rozbitego pod Smoleńskiem polskiego samolotu Tu-154 wciąż są niedostępne dla polskich śledczych. Rosjanie nie odpowiedzieli, kiedy je zwrócą, wypożyczą albo chociaż pozwolą je zbadać w Moskwie. – Nie mamy w tej sprawie żadnego stanowiska strony rosyjskiej – przyznaje „Rz" kpt. Marcin Maksjan z Naczelnej Prokuratury Wojskowej.

Polacy do tej pory otrzymali jedynie kopie nagrań zarejestrowanych przez czarne skrzynki tupolewa. Śledczy mają też stenogramy.

A biegli z Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie, którzy na zlecenie prokuratury mają wydać opinie w sprawie nagrań, muszą też zbadać przechowywane w Moskwie oryginalne nośniki. – Brak możliwości zbadania oryginałów blokuje wydanie końcowej ekspertyzy – mówi „Rz" Mateusz Martyniuk, rzecznik prokuratora generalnego.

Biegli muszą m.in. zobaczyć, w jakim stanie są skrzynki i same taśmy. Z jakiego tworzywa są te ostatnie, jaka jest długość nagrania. To konieczne, zwłaszcza dlatego, że były rozbieżności w ocenach długości nagrania.

– Chodzi także o to, by zweryfikować, czy nagranie jest pełne i czy nikt przy nim nie manipulował – mówi „Rz" były minister sprawiedliwości prof. Zbigniew Ćwiąkalski. – Łatwiej zakwestionować dowód, jeżeli nie został przeprowadzony z oryginalnego dokumentu. Tak samo jest tutaj. Kopie nagrań, jakimi dysponują polscy biegli, to nie to samo co oryginały.

(...)

– Czarne skrzynki to nasza narodowa własność i muszą zostać nam zwrócone – komentuje prof. Genowefa Grabowska z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego. – W załączniku 13 konwencji chicagowskiej, którą przyjęto, badając katastrofę, jest mowa o tym, że zwrot rejestratorów powinien nastąpić niezwłocznie po zakończeniu śledztwa. – Załącznik mówi o badaniu przez specjalną komisję. Moim zdaniem wszystkie przewidziane w tym załączniku warunki zostały spełnione i skrzynki powinny niezwłocznie wrócić do Polski. Przetrzymując je, prokuratura rosyjska daje dowód braku zaufania do badania przeprowadzonego przez MAK.

www.rp.pl/artykul/2,628452_Skrzynek-brak--sledztwo-stop.html

***

Bardzo oryginalną metodę wybrała ekipa Donalda Tuska, aby przypadkiem nikt z jej orbity nie został pociągnięty do jakiejkolwiek odpowiedzialności przed wyborami (bo przecież nie należy mieć złudzeń, że najbliższemu otoczeniu szefa rządu coś grozi ze strony prokuratury - ta i owszem jest z nazwy niezależna, ale kto trzyma jej budżet - zgadnij koteczku?).

Ot wystarczy oddać dowody tym, co ich raczej ze swoich praworządnych rączek nie wypuszczą. Kto nie pamięta, temu należy przypomnieć, że niejaki Miller Jerzy - minister spraw wewnętrznych i administracji oraz formalny szef Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego - wyraził w maju 2010 roku pisemną zgodę, aby oryginalne rejestratory pozostały w rękach Rosjan do czasu zakończenia śledztwa prokuratorów rosyjskich.

Ile to może trwać? To zależy ile potrzeba. 2 lata, 3 lata, 10 lat...

Sam minister Miller wypuści więc raport w oparciu o "kopie", a sam premier zapowiedział że go w części utajni.

 

dzida
O mnie dzida

Staram się pisać krótko. Nie zawsze wychodzi.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka