Już prawie ulubieniec mediów Marek Migalski napisał „List otwarty do prezesa Jarosława Kaczyńskiego”.
W epistole swej nie tylko rozwodzi się nad obecną sytuacją Prawa i Sprawiedliwości, ale również z troską pochyla się nad przyszłym losem tej partii. Jego obserwacje i wnioski – mówiąc kolokwialnie – „trzymają się kupy” i nie ulega raczej wątpliwości, że autor dość dobrze rozumie otaczającą go rzeczywistość, że politolog z niego „jak się patrzy.” Ewidentnie też poruszył wielu, bo nie tylko Salon24 trzeszczy od interpretacji.
Ja sam nie mam zamiaru brać zbyt czynnego udziału w tej dyskusji.
Jedyne, co moim zdaniem warte jest sprostowania, to pierwsze zdanie tego wpisu i drobna literówka. Wkradła się niespodziewanie już na samym początku listu, tam gdzie p. Migalski pisze:
W końcu trudno przypuszczać, że tak obeznany z mediami politolog i polityk, jakim jest Marek Migalski nie przewidział, że najważniejszym skutkiem tej publikacji będzie powszechna dyskusja nie „w”, ale „o partii”.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)