Brzmi nienajgorzej. Takie sobie coś. Trochę gospodarczo liberalne, trochę światopoglądowo konserwatywne, trochę socjalne. Generalnie bez większych przegięć w którąkolwiek stronę. Myślę, że gdybym interesował się polityką o tyle o ile, ale był na bieżąco z aktualnymi wydarzeniami i miał jakieś tam wizję Polski oraz aspirowałbym do tak zwanej klasy średniej, mógłbym śmiało uznać, że właśnie tego mi potrzeba.
Zatem kolejny punkt „na tak”.
Konkurencja.
Czuję, że święty spokój jest moim priorytetem. Prawo i Sprawiedliwość odrzucam więc a priori. I nieważne, że jest to wynikiem uprzedzeń, których miałem się pozbyć. Jestem pewien, że osobnik jakim staram się być na użytek tego eksperymentu na pewno w ten sposób reaguje.
Minusy.
Byli PiSowcy. Niedawno jeszcze zachwalali prezesa. Są młodzi, może zbyt. Nie mają zaplecza i funduszy. Mogą skończyć szybko, jak partia Palikota. Głos oddany na nich może więc być głosem zmarnowanym.
Ale poza tym, wydają się fajni. Do przyjęcia jednym słowem.
Podsumowanie.
Myślę, że mogę przynajmniej dać im szansę. Nic nie ryzykuję. PiS i tak nie wygra, Platformy nie osłabię, PSL i SLD mnie nie interesują. Wygląda na to, że mogą być czymś na kształt Platformy z jej początków. Popieranie ich nie będzie raczej obciachem. Wręcz przeciwnie, może uchodzić za coś na swój sposób oryginalnego, ale równocześnie nie kontrowersyjnego.
Wystarczy.
Wracam do własnych uprzedzeń, lęków, sympatii i nadziei.
Nie wierzę, że partia Kluzik-Rostkowskiej w ogóle powstanie. Twierdzę, że jej jedynym celem jest osłabienie PiS przed wyborami parlamentarnymi. Jeżeli już zaistnieje na scenie politycznej, to stanie się przystawką Platformy. Takim mikro PO-bis. Wygodniejszym niż PSL czy SLD i przede wszystkim łatwiejszym do medialnego sprzedania potencjalnym koalicjantem. Jednym słowem jej istnienie jest na rękę partii Tuska i nie stanowi dla niej większego zagrożenia. To co PO ewentualnie straci na korzyść Kluzik-Rostkowskiej i tak musiałaby komuś oddać.
I tak już zupełnie subiektwynie:
Najzwyczajniej w świecie nie ufam ludziom, którzy w takim momencie odchodzą. W końcu nie są idiotami i muszą wiedzieć, że szkodzą PiS. I nieważne, że mają swoje, może nawet głęboko merytoryczne, a nie ambicjonalne powody. Istotne, że przed wyborami jest to na rękę PO. Już to wystarczy, żeby (delikatnie rzecz ujmując) nie kibicować tej inicjatywie.


Komentarze
Pokaż komentarze (31)