Gdy już przestałem się śmiać pomyślałem, że w sumie moja wesołość niekoniecznie jest uzasadniona. W końcu faktem jest, że nagród pieniężnych nie będzie. I nieważne, że nie były w ogóle przewidziane. Na pewno mogły, więc być może w sercach naszych dzielnych specjalistów od zarządzania taborem kolejowym kołatała całkiem realna nadzieja.
Nie wiemy tego.
Może do wczoraj wierzyli jeszcze głęboko, że za dzień, góra dwa, do drzwi ich domów zakołata listonosz i chuchając w zmarznięte dłonie z uśmiechem na ustach wyciągnie z przepastnej torby kopertę z monogramem ministra Cezarego Grabarczyka, a w niej odręczną wiadomość o wykonanym właśnie przelewie? Teraz, bez jakiegokolwiek certolenia, nadzieję tę bezpardonowo im odebrano.
Panie Premierze! Idą święta. Czas miłości (która ważniejsza jest niż władza) i pojednania. Czy to aby na pewno najlepszy moment by pokazywać, jak bardzo władza potrafi być okrutna i surowa?


Komentarze
Pokaż komentarze (5)