Kyrie elejson! po raz pierwszy. Erika Steinbach. Rzeczpospolita: "Puste krzesło Steinbach". I nie ma się co podniecać, że prezydium niemieckiego Związku Wypędzonych rezygnuje z nominowania Eriki Steinbach... Zwłaszcza że - właśnie! - "na razie". Bo księżniczka Erika I Wypędzona co jakiś czas z hukiem wraca na tapet polskich mass-mediów. A gdyby nie zdecydowana reakcja Władysława Bartoszewskiego (oby żył w dobrym zdrowiu jak najdłużej!), nie wiadomo, jakby się to wszystko skończyło. I choć z jednej strony słyszałem / czytałem ostatnio opinię, że frau Steinbach to taki niemiecki folklor, w rodzaju naszego "prof." Jerzego Roberta Nowaka, Romana Giertycha czy Andrzeja Leppera - to z drugiej strony pamiętajmy jednak, że J. R. Nowak znów zapunktował w swoim (radiomaryjnym) środowisku, stając się personifikacją ograniczanej wolności słowa, i paraduje teraz w nimbie ciemiężonego, zaś "Roman Wielkie Gie" i Andrzej "Jak można prostytutkę zgwałcić?"-Lepper dochrapali się w rządzie PiS (pod przywództwem JE Jarosława Kaczyńskiego) tek wicepremierów... Powinniśmy więc - jako strona polska - reagować zawczasu lub możliwie najszybciej na działania księżniczki Eriki I Wypędzonej, a zarazem nie trąbić o niej ze wszystkich możliwych tub i piszczałek. Po co robić tej babie reklamę?! Natomiast dobrze by było, gdyby kuriozum zwane Erika Steinbach uczynić nawozem dla rozmaitych kpin i żarcików. Oby powstawało więcej inicjatyw, podobnych tej: Centrum Wypędzonych im. Pana Twardowskiego!
Kyrie elejson! po raz drugi. Nie(do)uctwo angielskich narodowców. Dziennik: "Dywizjon 303 zaatakował... Polaków". I właściwie sam nie wiem, co by tu można jeszcze dodać do tekstu z "Dziennika". Dyletanctwo historyczne w przypadku Anglików staje się już pewną prawidłowością - wystarczy przypomnieć film ich autorstwa sprzed kilku lat, wedle którego Enigmę rozszyfrowali nie Marian A. Rejewski, Jerzy Różycki, Henryk Zygalski i ich koledzy kryptolodzy, tylko dzielni chłopcy znad Tamizy! Drugą prawidłowością jest, że nacjonaliści, endecy - obojętnie jakiej maści - dosyć specyficznie patrzą na historię i dosyć osobliwe (wyrażając rzecz delikatnie) wnioski z niej wyciągają. W przypadku akcji Brytyjskiej Partii Narodowej (nawiasem: The British National Party - doprawdy śmiesznie ta nazwa wygląda i brzmi... no bo jakiż z Brytyjczyków naród? pewnie taki, jak i z Sowietów albo Kosowarów <LOL>) postanowiły się spotkać w groteskowych okolicznościach obie te prawidłowości. I jak dobrze, że przynajmniej Wyspiarze dali światu też prof. Normana Daviesa!... ale on to, Bogiem a prawdą, Walijczyk.
Kyrie elejson! po raz trzeci. Tym razem bez ironii i dworowania, bo sytuacja jest zaiste smutna i śmiertelnie poważna. Gazeta.pl: Sudan "całkowicie odrzuca" nakaz aresztowania wobec swego prezydenta. Omar Hasan Ahmed al-Baszir, obskur...niec odpowiedzialny za śmierć ponad 400.000 ludzi (tylu, ile przyjeżdża np. na Przystanek Woodstock) w Darfurze, będzie kolejnym gnojem, który pokazuje światu środkowy palec. Tym bardziej że wydaniu al-Baszira sprzeciwiają się (prócz Sudanu, czyli de facto samego zainteresowanego...) m.in. Rosja i Chiny (nie żeby mnie to jakoś specjalnie zdziwiło w przypadku tychże państw, ale fakt, iż są to jednak liczący się członkowie międzynarodowych instytucji, powoduje dodatkowe wątpliwości co do schwytania i postawienia przed trybunałem tego złamanego ch...a). Cóż... w takim razie zwróćmy uwagę na to, co jednak możemy zrobić w obecnej sytuacji. A możemy, w miarę swoich możliwości, pomóc ofiarom Omara al-Baszira - informacje, jak to zrobić, znajdują się m.in. na stronach Polskiej Akcji Humanitarnej: Ratujmy Darfur i www.wodapitna.pl. I spieszmy się z tą pomocą, gdyż ku...wstwo al-Baszira postępuje: Gazeta.pl: Sudan anulował licencje organizacji humanitarnych...


Komentarze
Pokaż komentarze (8)