Zaskoczyło Cię, zdziwiło, skonsternowało dzisiejsze zatrzymanie przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego Sylwestra R., prezesa ZUS? Mnie ani trochę...
Prezesowi Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (vel Zakładu Utylizacji Szmalu) prokuratura postawiła 6 zarzutów o charakterze korupcyjnym.
Może to ekscentryczne, ale mnie ów fakt nawet jakoś specjalnie nie oburza.
Pracować w ZUS-ie, a zwłaszcza piastować w nim stanowiska wyższego szczebla, to być jak ryba w zalewie hodowlanym: mała szansa, że nie złapie się przynęty. Albo inaczej: prędzej czy później (ale na pewno!) jakąś rybkę się złowi. Przynętą jest w tym przypadku możliwość (propozycja) wzięcia forsy na boku. Wędkarzem - korupcja. I - co było do przewidzenia - wędkarz rybkę złowił.
I dopóki ZUS będzie jak ten staw hodowlany, w którym ze spokojem, że zawsze coś złapie, łowi sobie wędkarz-korupcja, dopóty takie machlojki będą miały miejsce. Co więcej: dopóki ZUS po prostu będzie istniał... ZUS - ten jeden z ostatnich (obok PKP, Poczty Polskiej i jeszcze paru innych molochów) bastionów komunizmu w Polsce.
Bo, jak świat światem, okazja zawsze czyniła złodzieja. Skoro w ZUS-ie trwoni się multum pieniędzy na pałace-siedziby, bizantyjską administrację etc., etc. - nic nadzwyczajnego, że pojawi się ktoś, kto z tego strumienia zechce zaczerpnąć trochę dla siebie.
I tylko naprawdę szkoda tych wszystkich płatników i emerytów, którym Zakład Utylizacji Szmalu łaskawie coś czasem rzuci bądź nie. A to są przecież ich pieniądze, na które kawał życia często ciężko zapierniczali...
Przeczytaj► TVN 24: "Prezes ZUS zatrzymany. Będą zarzuty korupcyjne"
POLECAM:
NA POPRAWĘ HUMORU:





Komentarze
Pokaż komentarze (4)