Uchwałą Zgromadzenia Walnego PZPN z 30 października 2008 roku prezesem zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej został wybrany Grzegorz Lato. Jego poprzednik Michał Listkiewicz był symbolem korupcji zżerającej polską piłkę. Myślano wtedy, że nowy prezes odnowi związek, rozwiąże problem kiepskiego szkolenia młodzieży i rozliczy ludzi, którzy handlowali meczami.
Niestety już jedna z pierwszych decyzji Grzegorza Laty wzbudziła wiele kontrowersji. Chodzi mianowicie o przyznanie sobie podwyżki o 25 tys. zł miesięcznie, dzięki czemu zaczął zarabiać dwa razy więcej niż Michał Listkiewicz. Po tym ruszyła cała lawina: premie dla związkowców, setki wysokich i nieuzasadnionych kar nałożonych na kluby, mnóstwo nierozwiązanych problemów na czele z problemem szkolenia, a ponadto ciągły brak rozliczenia się PZPN z korupcją. To spowodowało, że kibice szybko zatęsknili za jego poprzednikiem – Michałem Listkiewiczem.
Mimo to były poseł SLD chce rozpisać przedterminowe wybory, które mają się odbyć jeszcze przed Mistrzostwami Europy w Polsce. Zwiększy to znacznie jego szanse na reelekcję, gdyż po kompromitacji jaka niewątpliwie czeka polską piłkę nożną na EURO 2012, stanie się on wrogiem publicznym numer jeden.
Król strzelców mundialu z 1974 roku ma powody, by za wszelką cenę utrzymać się na swoim stanowisku. Obecnie zarabia 80 tys. złotych miesięcznie (czyli tyle ile zarabia sześciu (p)osłów na Sejm), w skład czego wchodzi 50 tys. złotych pensji z kasy PZPN oraz 30 tys. złotych z tytułu pełnienia obowiązków prezesa spółki Euro 2012. Do tego osoba przewodnicząca PZPN podczas EURO 2012 otrzyma premię w wysokości miliona złotych.
Natomiast po drugiej stronie są trenerzy-pasjonaci, którzy otrzymują śmiesznie małe pieniądze na szkolenie młodzieży, a często nawet dokładają do niego ze swoich prywatnych pieniędzy…



Komentarze
Pokaż komentarze