Dr Ian Rotherham z Environmental Change Research Unit z uniwersytetu w Sheffield twierdzi, iż eliminowanie z ekosystemu szkodliwych gatunków zwierząt i roślin, takich jak na przykład niektóre gatunki wiewiórek to „ekoksenofobia”. Dodaje także, że szkodniki są zwalczane tylko dlatego, że są obce. Natomiast „winy” rodzimych gatunków są ignorowane.
Dr Rotherham nie omieszkał odnieść wyników swoich badań do polityki:
„Ukułem termin ekoksenofobia, aby zaakcentować, że dokonujemy sądów nie przez obiektywizm bazujący w nauce, a przez błędne pojęcie tego co jest natywne, rodzime, a co obce, a co za tym idzie, co jest dobre a co złe. Wiele z tych pomysłów i koncepcji jest całkiem świeżych i ukrywa rzeczywiste, poważne kwestie problematycznych gatunków, należytego zarządzania środowiskiem. Co prawdopodobnie gorsze, to że te koncepcje współgrają z ideami narastającymi w Brytyjskiej Partii Narodowej w UK, a także w innych prawicowych grupach w Europie”
Tak więc musimy się przygotować, że różne organizacje z serii „Kampania Przeciw Wszystkiemu” będą nas teraz straszyć nie tylko zwykłą „ksenofobią”, ale także „ekoksenofobią”. I to oczywiście za niemałe pieniądze pochodzące z dotacji.
Źródło: www.e-sarmatia.pl


Komentarze
Pokaż komentarze (1)