W wyniku propagandowego zapędu, albo co gorsze jedynie na skutek życiowej naiwności, kilku polityków obiecywało już nam (naiwnym) drugą Japonię, Irlandię i Tajwan – czy o czymś zapomniałem? A teraz to pan Prezes wpadł w ślepy zaułek. Opowiada jedno po drugim: Polska - drugie Węgry, Warszawa drugi Budapeszt i teraz Chiny…które jednak nie bronią się nawet pięciu minut.
Jakie Chiny? Komunistyczne? …a może miał na myśli enklawy bogactwa, które z racji wielkości kraju są zapewne słusznych rozmiarów, albo kolej wielkich prędkości wizytowaną przez młodego Tu-a. Przepraszam, że zapytam: ilu Chińczyków żyje w tych enklawach bogactwa lub jeździ szybkimi pociągami?
Nie chcę być Chińczykiem!
Może przeczyta to ktoś, kto ma „dostęp do ucha Cezara” czy innego cesarza i poradzi... sorki oczywiście poszepce co tam niektórzy piszą czy gadają?
Tylko czy wystarczy odwagi żeby o tym szepnąć wodzowi?


Komentarze
Pokaż komentarze (5)