Panie Pułkowniku!
Przepraszam Pana za to, że naigrywałem sie z Pana nieudolnej próby samobójczej. Przekonano mnie, że jest Pan nieudacznikiem, który "nawet " nie potrafi się zabić. Przepraszam.
Na swoje usprawiedliwienie, z przykrością muszę się przyznać, że kolejny raz oszukali mnie pismaki i manipulatorzy. Sprawa tym bardziej przykra, że byłem przekonany że im nie wierzę . A tu proszę: szepnęli: "leży w kałuży krwi" i dodali; "targnął się na swoje życie" a ja im uwierzyłem. Moja wyobraźnia zaczęła łączyć "fakty" i wyszło, że chciał się Pan zabić a nawet Pan nie potrafił strzelić/trafić w głowę. Przecież to żenada dla wojskowego i do tego pułkownika!!! Miałem o Panu jak najgorsze zdanie.
Dopiero dzisiaj zrozumiałem, że Pana czyn był jedyną szansą (powtarzam: szansą) na zainteresowanie (co prawda nielicznych w naszym Kraju) dziennikarzy problemami prowadzonych przez Pana śledztw. Dopiero dzisiaj, po programie o Panu (TVP2?) zrozumiałem, że postrzelenie policzka czy nawet tylko strzał z pistoletu był jedynym sposobem uruchomienia zainteresowania problemami ścigania przestępców w mundurach i do tego z solidnymi pagonami.
Gratuluję odwagi i życzę zdrowia!
14-01-2012


Komentarze
Pokaż komentarze (10)