Kiedy jeszcze nie wiedziałem co to są blogi, było b. głośno o jednej z blogerek - Katarynie. Rzecz szła o "rozszyfrowanie" osoby, ale w tym kontekście padała nazwa Salon24. Zapewne wówczas pierwszy raz usłyszałem tę nazwę. Także później nazwa zdobywała swoją popularność. Były cytowane różne wpisy i kilku autorów, a sam Salon 24 był polecany w linkach różnych portali i w prawicowej prasie.
Ale na Salon24 zlecieli się psuje. Właściciel prawdopodobnie przespał zmiany "kulturowe". Gdy się obudził zaczął tworzyć blokady. Tylko jak to często bywa wylał dziecko z kąpielą. Zamiast rozpoznać problem banowania, zamiast przyjrzeć się problemowi postąpił jak z leczeniem dżumy cholerą i wprowadzono blokadę poczty wewnętrznej. Główne pytanie brzmi: czy bez mała setka zbanowanych u jednej pani jest chora, czy chora tylko jest Ta jedna?
Koniecznie trzeba więc postawić dwa kolejne pytania:
1. czy Pan, panie Janke zdaje sobie sprawę z wartości marki i czy zamierza Pan zacząć o nią dbać?
2. Czy jest Pan nadal właścicielem marki S24?
Oba pytania można sprowadzić do samej wartości marki. I zadać właścicielowi proste pytania: czy zamierza Pan dbać o SWOJĄ markę? Czy zamierza zwiększać jej wartość? Czy może zamierza Pan przy najbliźszej okazji opylić S24 np. GW i w związku z tym nie ma zamiaru już nic robić?
W ostatnim okresie wydarzyły się istotne dla S24 wydarzenia.
1. Premier zacytował autorkę piszącą na poziomie szamba, bo użycie słowa rynsztok byłoby obrazą dla rynsztoka.
2. Pewna grupa użytkowników ma żal o sposób administrowania portalem.
3. notka o paradzie wisząca na SG
4. Notka o walcu jw.
Powyższe zdarzenia z całą pewnością przyniosą negatywneskutki. Nie muszą być widoczne w najbliższych dniach. Może uda się je ograniczyć mądrym przeciwdziałaniem? Jednak subiektywnie jestem przekonany, że koszty już są znaczne.
Spór o uczciwe administrowanie S24 nie jest w tej sytuacji obojętny dla S24. Raczej walka zwiniętych powinna sprowokować procesy analizy i mądrych decyzji..
Dla blogerów i komentujących, z organizacyjnego punktu widzenia nie ma najmniejszego problemu założyć nowe blogi, nicki i pisać dalej. Tyle tylko, że trzeba rozpoczynać z pustym kontem. Czy admin znowu ukryje bloga i kiedy trudno określić. Jednak nawet z punktu widzenia "pilnowania" piszących przez admina czyli sprawowania roli cenzora, sytuacja będzie trudniejsza niż wprowadzenie mechanizmu odblokowywania. Może wystarczy zielona koniczynka albo czarny listek jako oznaczenie ostrzeżennia na blogu, którego autor popełnił wpisy niezgodne z dobrymi obyczajami obowiązującymi na S24. Po co wszyscy mają się domyślać ile nabroił delikwent? Wystarczy zablokować na 10 dni za pierwszym razem, następnie odblokować i "ozdobić" jakimś znaczkiem - stygmatem i niech pisze. Kolejny karalny występek - kara podwójna. Czyli np 20 dni i dwa znaczki. Trzecie wykroczenie - zawieszenie na kwartał. Odblokowanie jako zasada, umożliwi KAŻDEMU uczestnikowi na własną ocenę poziomu szkodnictwa i rozpoznanie aktualnie obowiązujących granic swawoli.
Tyle tylko, że wówczas okaże się również, czy oceny admina są sprawiedliwe....
Panie Igorze, czy Pan ma jeszcze ochotę budować pozytywny wizerunek marki Salon24?



Komentarze
Pokaż komentarze (5)