Pokazali nam taśmę z jednej rozmowy. Niezależnie kto ją nagrał, a kto puścił w obieg, takich taśm pewnie jest dużo więcej. Powiedzmy że nagrywano pół roku przed styczniem i pół roku po. Mamy rok nagrywania. Kogo w tym czasie nagrano? Bo chyba nikt nie uwierzy, że nagrano jedynie pana doktora, który przyszedł ponarzekać, że robił za słupa na chłopskim pasku ale mu podziękowano.
Kto miał ochotę obejrzał nagranie, które pokazuje wzajemne relacje obu panów. Jeden gada, gestykuluje, drugi słucha "rewelacji" a może tylko raportu. Pan Serafin ma do emerytury zapewnione stanowisko. Pan doktor zapewne też ma jakąś robotę, żeby z głodu nie umarł, a co dużo bardziej istotne: żeby więcej nie gadał.
W jakim celu zostało pokazane nagranie? W końcu pomijając pana Łukasika, powinno oberwać bezpośrednio pare osób, przynajmniej te, wymienione podczas "rozmowy". Wynika z tego, że są one ofiarami złożonymi w jakiejś większej grze. W grze, w której los grupy ludzi jest niewielkim "kosztem" własnym.
O co toczy się gra? Kto będzie chodził na pasku w obawie przed ujawnieniem kolejnych taśm z jego udziałem? I w końcu: kto posiada te taśmy? Nie wierzę, że można je kupić. One są bezcenne dla jakiejś grupy interesów.
Ps. pamiętacie jak opisano agencję lotnictwa? Nepotyzm i ogromne pensje. Identiko. I nic się nie stało.
A jutro premier pewnie dymisji ... nie przyjmie



Komentarze
Pokaż komentarze