W końcu sam zarabia tylko trochę więcej od prezesa-słupa. Za to zdecydowanie gorzej od dyrektora generalnego Elewaar-u, którego główne zajęcie to podróżowanie po świecie. A jak Dyrektor Generalny będzie miał kaprys to w robocie też się pokaże. Zresztą zamiłowanie do rozrywek zamiast pracy to dla obu panów wpólny mianownik. Jeden jeździ po świecie, drugi gra w piłkę i podróżuje. Chociaż głównie lata nad morze, to jednak co i rusz okazuje sie, że premiera nie ma, bo jest na urlopie. Dobrze, dobrze. Oczywiście, że sie należy.(?)
Premier, który załatwia cieciowi robotę, w której ten nie musi nic robić przez najbliższe lata, a zarobi miesięcznie tyle co premier przez cały rok... JEST słupem.
Niestety tragicznym dopełnieniem roli słupa to słup międzynarodowy.
I najmniej istotne jest namaszczanie tych, którzy dostaną emeryturkę z unijnej kasy. A wiele z tych emerytur będzie większych niż pensja premiera.
Tragiczne jest to, że nie dba o interes Państwa, tylko wykonuje polecenia ze wschodu i z zachodu.
Oczywiscie nie należy zapominać o poleceniach "finansjery" międzynarodowej.
Czy jest sens pisać konkretne przykłady?



Komentarze
Pokaż komentarze (4)