Minęło kilka dni od ogłoszenia cudownego rozmnożenia pieniędzy, a ciągle nic nie słychać o autorze tego genialnego pomysłu. Zapewne wzorem, bo przecież nie pierwowzorem, jest pan Plichta od Amber Gold.
W momencie, kiedy >państwo< sprzedaje akcje ZE PAK czyli Zespołu Elektrowni "Pątnów-Adamów-Konin" S.A. na giełdzie, pod hasłem koniecznej prywatyzacji przemysłu energetycznego, kiedy uczeni profesorowie twierdzą: jak najmniej państwa w gospodarce - specjaliści od sztuczek finansowych zakładają spółkę Inwestycje Polskie. Spółkę czysto polityczną, nie mającą nic wspólnego z wolnym rynkiem i niewidzialną ręką rynku. Spółkę, która niczego nie zbuduje, na niczym nie będzie zarabiać , a jedynie przekształci kapitał z jednej formy zapisu w inny zapis. „Wyprodukowane” w ten sposób pieniądze ROZDA wybrańcom. I to wszystko pod sztandarem „mniej państwa w gospodarce”. POwstała nowa doktryna: konkurowanie kapitału państwowego z prywatnym w sektorze energetycznym…
Być może takie działanie nie stanowi niedozwolonej konkurencji. Może nie wypełnia istniejącej definicji pomocy, ale… czy nie jest to faktycznie pomoc finansowa? To ciekawe, że przekształcone akcje skarbu państwa przez kilka firm i bank przestają być pieniądzem publicznym. Tym bardziej, że koszt – czyli dywidendy przynależne do akcji – poniesie skarb państwa, a ryzyko inwestycji weźmie na siebie… też budżet. Gwarancjami skarbu państwa.
I jeszcze dwa elementy:
* pomysł sciągnięcia akcji firmy (np. elektrowni X) do Inwestycje Polskie, a następnie dostarczenie przerobionych pieniędzy z powrotem , do firmy X…
* ingerencja w sytuację ekonomiczną firm energetycznych, co musi wywołać naturalny w takiej sytuacji protest całej konkurencji, pozbawionej równoprawnego traktowania. To faktycznie nie jest pomoc publiczna, to jest po prostu rozwalanie rynku. Chociaż mowa o rynku w warunkach monopolu i tak jest bełkotem.
Powszechnie używany jest argument bezpieczeństwa całego przedsięwzięcia (dla kogo?) polegający na wysokiej zyskowności zaplanowanych inwestycji. Skoro to prawda, to dlaczego tego biznesu nie podejmują się przedsiębiorcy, tylko politycy wciskają im kapitał publiczny?
Czy propagujący tę konstrukcję politycy, eksperci i różni "działacze" gospodarczy są ignorantami gospodarczymi czy swoimi decyzjami kupują przyszłe stanowiska?
Czy propagujący tę konstrukcję politycy, eksperci i różni "działacze" gospodarczy są ignorantami gospodarczymi czy swoimi decyzjami kupują przyszłe stanowiska?



Komentarze
Pokaż komentarze (10)