Sąd orzekł, że tanie kwiaty są dowodem wdzięczności, a drogi bukiet jest już łapówką. Jestem pod wrażeniem sądowej precyzji. Jednak, po namyśle jestem również pełen uznania dla sędziego, za pozostawienie pola do niezależnych osądów swoim kolegom - sędziom. Widać, że sędzia orzekający w sprawie dr G. nie rości sobie pretensji do wyznaczania granic sądzenia kolegom. Jeśli określiłby granicę wartości kwiatów spotkałby się z protestestem. I słusznie.
Przecież dla każdego sędziego pojęcie drogi - tani jest i będzie odmienne. Oczywiście będzie tak również dla dającego i przyjmującego. Tylko ich odczucia nie mają żadnago znaczenia. Znaczenie mają tylko odczucia sądu, który co najwyżej skoryguje błędne przekonanie oskarżającego prokuratora.
Jak jednak ustalić jedną kwotę, graniczną? Raczej proponuję wprowadzić "strefę pośrednią"? Już drożej niż tanio, ale jeszcze taniej niż drogo. To z pewnością umożliwiłoby sądom doprecyzowanie skali przestępstwa. Nawiasem mówiąc najciekawsze do osądzenia będą przypadki, kiedy dla jednaj strony bukiet był tani, a dla drugiej drogi...a na dodatek, przed sądem okaże się, że obie strony właśnie zmieniły swoje oceny na przeciwne..
Ale kolejny proces nieprędko, więc i kwoty się jakoś ustali. Albo, co pewniejsze, wszyscy zapomną o dzisiejszych opiniach.
Po wczorajszym wyroku wiemy już bardzo dużo.
Prof. (?!) Hartman wie i opowiada, że człowiek, który uratował tylu ludzi ma prawo brać... Inni nie, ale zasłużony dr G. - tak. Miał prawo.
Sąd zapomniał, w jakiej sprawie sądzi i zajął się oceną metod CBA, Kamińskiego, Macierewicza... Może zresztą o tym ostatnim nie zdążył wspomnieć?
Pismaki obwieściły, że dr G jest niewinny! Tak, skoro nie dostał bezwzględnej kary pozbawienia wolności -to jest niewinny. To przecież logiczne.
Nieliczni, (zapewne już dostali SMS-y) opowiadają, że dr G. taki niewinny nie jest, bo toczą się jeszcze dwa, inne procesy. Nieważne. Tego nie należy mówić, bo ludzie się pogubią co mają sądzić.
A sądzić należy pryncypialnie. Sam wysoki sąd odniósł się do czasów PRL-u. Mało, co tam komuna. Sta-li-nizm! Taak, widać korzenie sąd ma słuszne...
Więc pamiętajcie kursanty: jak nasi biorą lub dają łapówki duże czy małe to mówimy, że są to wyrazy wdzięczności. I nie zapomnijcie powiedzieć, że to przecież normalne. Wszyscy dająi biorą. To taki ludowy obyczaj, bardzo powszechny i akceptowany.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)