Rozważania Głupca
Wprawdzie myślenie nie boli, ale w Polsce bycie człowiekiem myślącym samodzielnie, to wyzwanie godne herosów.
21 obserwujących
350 notek
249k odsłon
693 odsłony

Zaśpiewaczanie rzeczywistości.

Bez komentarza. / Mat Google I.A.S.
Bez komentarza. / Mat Google I.A.S.
Wykop Skomentuj17

Źle się dzieje w państwie polskim,
bo znowu „Rzeczypospolita stać nierządem zaczyna”!


        Co w Polsce powinien uczynić syn znanej w Diasporze osoby aby stać się momentalnie kimś sławnym?
Najprościej jak pomówi kogoś o niecne uczynki, a kiedy zostanie skazany za ten nikczemny czyn prawomocnym wyrokiem, momentalnie oskarży sąd o krzewienie idei faszystowskich, rzecz jasna również bezpodstawnie.
Wówczas momentalnie zajmują się sprawą tak zwane opiniotwórcze media, mąż znanej w Krakówku Żydówki „rzucony wolą Egzekutywy PiS na odcinek prezydenta” momentalnie obiecuje się sprawa zająć, podobnie jak premier, szukający do spółki z prezydentem sposobu, jak krnąbrnym sędziom dobrać się do chronionych immunitetem i korporacyjną solidarnością siedzeń.
        Takoż podziało się niedawno w Stolycy, gdzie synalek samego (BACZNOŚĆ!) dyrektora Żydowskiego Instytutu Żydowskiego (SPOCZNIJ!), w iście mołojeckim zapale obsmarował pewną panią adwokat o to, że skutecznie prowadziła przed sądem sprawę swojego klienta, oczywiście nie za darmo, więc tym samym stała się wspólniczką w domniemanym przestępstwie polegającym na wyłudzaniu praw do przedwojennych działek Warszawy.
To dość nowatorska indukcja dedukcyjna obywatela Jana Śpiewaka, bo tak jakoś się Zorru wydaje,

że adwokatów ustanowiono dokładnie w tym celu, aby skutecznie reprezentowali interesy swoich klientów przed sądami, nieprawdaż?
Jakby „działacz społeczny” Jan Śpiewak nie doczytał, albo zapomniał ze szkoły, adwokat WRĘCZ MA OBOWIĄZEK podejmować się prowadzenia sprawy DOWOLNEGO klienta, choćby ten zdeklarowanym złoczyńcą był i basta!
Wyjątek stanowi tylko taki kazus, w którym sprawa dotyka interesów osobistych danego adwokata, lub jego bliskich.
Oczywiście adwokat może postawić zaporową cenę swoich usług, może też skutecznie zniechęcać swojego klienta obraną linią procesową, ale odmówić nie może, nawet najgorszej kanalii, bo każdy w Polsce ma prawo do uczciwego procesu a w nim prawo do profesjonalnego rzecznika swojego imienia lub interesu.
Zatem pomówiona o partycypację w zyskach ze zbójeckiej reprywatyzacji stołecznych gruntów i nieruchomości mecenas nie miała nie tylko obowiązku, ale nawet prawa sprawdzania kim jest jej klient i z jakich powodów jest tak żywotny w wieku 130 lat!
To dokładnie orzekający w tej sprawie sędzia MIAŁ OBOWIĄZEK  sprawdzenia kluczowego dla procedowania sprawy faktu, czy osoba której interesy reprezentuje adwokat ...żyje!

No bo przynajmniej przed polskimi sądami maja prawo dochodzić swoich praw JEDYNIE osoby żyjące i posiadające tak zwane prawa publiczne.
        Summa summarum,
zdaniem Zorra, nie podlega żadnej dyskusji fakt, iż nie tylko w w Warszawie, ale w każdym większym  polskim mieście, dochodziło do wręcz masowych bezprawnych przejęć działek lub nieruchomości przez zorganizowaną mafię, doskonale prosperującą dzięki zastanawiającemu braku staranności w ustalaniu praw do spadku wnioskodawców taśmowo prokurowanych rezydujących w Nowym Jorku i w Izraelu  kancelariach prawniczych!
Tyle tylko, że winowajcami są w tym przypadku nie adwokaci, ale sędziowie, którzy po prostu, zdaniem Zorra, z pełną premedytacją sprzeniewierzyli się piastowanemu urzędowi, legitymizując lipne roszczenia koszernych oszustów, a Polaków polskiego pochodzenia pozbawili znaczącego majątku ojczystego.
Natomiast pan Jan Śpiewak po prostu zapragnął mołojeckiej sławy pogromcy warszawskiej sitwy made in PO, więc uderzył pomówieniem w panią adwokat głównie z tego powodu, że prywatnie była córką ex ministra Ćwiąkalskiego.
Cóż, równie trafnie mógłby pomówić adwokata broniącego zdeklarowanego gangstera o czerpanie zysków ze zbójeckiego procederu klienta, wszak nie za darmo występuje on przed sądem, a gdyby jeszcze bardziej pan Śpiewak pogłówkował, mógłby dorzucić ekstra zarzut wyłudzania pieniędzy z budżetu, gdyby ów mecenas był obrońcą ustanowionym z urzędu.
        Nie mniej nie to, zdaniem Zorra, budzić powinno trwogę u rozumnych Polaków!
Pana Śpiewaka poniosło, więc w świetle Prawa stanowionego został sprawnie przywołany do porządku.
Kara też dolegliwa pewnie nie będzie, bo zapewne szybko ruszy publiczna ściepa na poczet zasądzonych kar pieniężnych i kosztów, więc, per saldo, pan Śpiewak może i wyjść z tej sprawy nie tylko jako osoba skazana, ale też i materialnie zaopatrzona w dalsza karierę polityczną.
Jest młody, a 5 lat potrzebne do zatarcia skazania to nie wieczność. Do tego nie ma przeszkód do udanego startu w wyborach parlamentarnych.
PRAWDZIWA TRAGIFARSA ZACZYNA SIĘ JEDNAK OD TEGO MOMENTU!
To, tu Zorro w ślepo postawiłby przysłowiowe orzechy przeciwko łupinom, że dokładnie o taki scenariusz chodziło panu Śpiewakowi, zrozumie już przedszkolak.
Po prostu sprowokowanie głośnego procesu było częścią kampanii jego politycznego lansu!
Dokładnie  tak to się w wyalienowanym światku celebrytów robi;
jak nie potrafisz zaistnieć czymś pozytywnym, wywołaj skandal i najlepiej wykreuj się od razu na jego ofiarę. Nic lepiej nie przemawia do wymóżdżonych banalnymi „mydlanymi operami” rozumków nie tylko statystycznego widza, ale nawet, jak widać lub słychać w polskich mediach, osób mających status opiniotwórczych, więc wydawałoby się odpornych na ordynarna propagandę i walkę o obecność na saloonach Warszawki, albo Krakówka.
Z tego, co ustalił Zorro,
kazus sprawy aktywista Śpiewak vis mecenas de demo Ćwiąkalska był wręcz banalny i sprowadzał się do ustalenia faktu, iże pani mecenas jedynie skutecznie reprezentowała przed polskim sądem, czyli sumiennie wykonywała swoje zawodowe powinności, więc jej roszczenia wobec pana Śpiewaka miały walor uzasadnionych.
Więc nawet dyspozycyjny wobec dyktatury PiS sędzia, w obawie przed kompromitacją,  innego wyroku wydać nie mógł i basta!
        Pora na podsumowanie.
Jest tajemnicą Poliszynela, że ceną za wsparcie w walce z dyktaturą bolszewicką w Polsce było umożliwienie rabunkowej prywatyzacji, czyli zalegalizowanego szabrownictwa, ogromnego majątku stanowiącego swoista masę upadłościową PRL.
Do tego potrzebne były dwie rzeczy:
ustanowienie na terenie Polski, oczywiście pod kamuflażem demokracji, prawnej anarchii, czyli zastąpienie państwa praworządnego kondominium zdeprawowanych prawników, skutecznie torpedujących próby uporządkowania stanu prawnego,
co było warunkiem koniecznym.
Aby jednak ten proces można było przeprowadzić w miarę bezproblemowo, trzeba było wpierw skutecznie zdeprawować polskie społeczeństwo tak, aby przestało szanować i chronić własność publiczną, co było warunkiem wystarczającym.
Ten projekt zaczęto metodycznie wdrażać od początków rządów ekipy Gierka, prowadząc politykę tolerancji dla drobnych kradzieży, zwanych wówczas eufemistycznie „wynoszeniem z pracy”.
Równolegle zadbano o to, aby po uznaniu przez ówczesną RFN  w 1969 roku granicy Polski na Odrze i Nysie Łużyckiej, nie uporządkowano wpisów w Księgach Wieczystych, a, dokładnie, „jakieś krasnoludki” zadbały o to, aby DO DNIA DZISIEJSZEGO nie wdrożono Ustawy, która spowodowałaby wpisanie do hipotek majątków przekazanych Polsce w wyniku porozumienia USA, ZSRR Wielkiej Brytanii, jako odszkodowanie za straty wojenne w 2 wojnie światowej.
Gdyby tak uczyniono, pewnie  nie byłoby zawrotnej kariery Leszka Balcerowicza, zabrakłoby lukratywnych stypendiów dla protegowanych lub krewnych ustosunkowanych kacyków III Rp, ale też nie mieliby pola do popisu zarówno ustosunkowani adwokaci, jak i demagodzy pokroju pana Jakiego, czy Śpiewaka, a Międzynarodówka Syjonistyczna nie zainkasowałaby netto kilku miliardów dolarów w gotówce na wyłudzaniu majątków jakie pozostały na polskich terenach po hitlerowskiej okupacji.
W efekcie  Polacy nie tylko utracili majątek porównywalny z tym jaki przejął okupant hitlerowski, ale wkrótce utracą jeszcze więcej, bo już powstał spis majątku jaki będzie pod patronatem USA windykowany od Polaków w ramach rekompensaty Żydom zabranych przez III Rzeszę majątków.
Jak donoszą Zorru dobrze poinformowane ptaki wędrowne,
jest już i w tej sprawie porozumienie, ale z uwagi na koneksje rodzinne prezydenta Dudy, lawina pozwów ruszy dopiero kiedy upłynie mu kadencja, aby „mężowi Żydówki ze znanej rodziny” nie robić kłopotów w kampanii wyborczej.

Cop do okazania było. Amen.
Zorro

Wykop Skomentuj17
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka