Rozważania Głupca
Wprawdzie myślenie nie boli, ale w Polsce bycie człowiekiem myślącym samodzielnie, to wyzwanie godne herosów.
23 obserwujących
404 notki
287k odsłon
  430   0

Gorzka prawda o poczynaniach "Strażnika Demokracji"

Bez komentarza. Fot. Google A.I.S.
Bez komentarza. Fot. Google A.I.S.

Nie czyń innym tego,
czego sam nie chciałbyś doświadczyć od innych.


        Ten stary jak Ludzkość kanon tak zwanego dobrego obyczaju jako żywo pasuje do sytuacji, jaką żyją dziś prostytuujące się intelektualne media tak zwanego wolnego świata media .
Jednak aby pojąć to, co się stało w  Mińsku, trzeba się cofnąć nieco w czasie, konkretnie do roku 2013, kiedy to samozwańczy „Strażnik Demokracji” czyli USA, zmusiły do zmiany trasy flagowy samolot prezydenta Boliwii, który w efekcie bezprawnych działań tajnych służb USA, musiał awaryjnie lądować w Wiedniu, gdyż państwa nad którymi miał planowo przelatywać, po prostu NAGLE odmówiły mu prawa przelotu.
Powód tamtego zakamuflowanego aktu terroru był prozaiczny;
po prostu ktoś „dał cynk agentom CIA, że na pokładzie flagowego samolotu Boliwii ma być szmuglowany niejaki pan Snowden, na którego trwało klasyczne polowanie z nagonką, bo dopuścił się straszliwej zbrodni wobec USA, czyli ...ujawnił skalę bezprawia odstawianego przez rządową agencję USA, która nielegalnie podsłuchiwała i potem szantażowała tym materiałem decydentów z państw będących ponoć sojusznikami USA.
        Pisanie, że ujawnienie przez Snowdena prawdy o skali zdeprawowania, zakłamania i obłudy kolejnych administracji rządzących USA, a także skali wrogich wobec Rosji poczynań spowodowało załamanie normalizacji stosunków na linii USA-Rosja byłoby truizmem.
Dość napisać, że zapoznawszy się z ogromem wrogich działań Waszyngtonu i Londynu  wobec Rosji jako państwa, prezydent Putin MUSIAŁ totalnie zrewidować dotychczasową postawę wobec wszelkiej obecności na terenie Rosji międzynarodowych koncernów, a także zweryfikować politykę otwartej wymiany handlowej z USA, która de facto stała się przykrywką dla wrogich przejęć majątku narodowego Rosji, a zwłaszcza jej ogromnych zasobów naturalnych.
Oczywiście prezydent Putin mógł wasalne ukorzyć się przed neo imperialną polityką USA i wydać im renegata, za co pewnie otrzymałby nagrodę w postaci zgody na inwestowanie w USA
ale prezydent Putin to nie prezydent Jelcyn, którego można było łatwo wyprowadzić na manowce tanimi obietnicami.
W efekcie prezydent Putin wprawdzie musiał „przyjąć na klatę” sankcje w postaci zamrożenia kilkudziesięciu miliardów dolarów,
ale zyskał o wiele więcej, przywrócenie kontroli nad zasobami naturalnymi Rosji, a także poczucie pewności u ewentualnych następców Snowdena, że Rosja przestała porzucać w potrzebie swoich sojuszników, jak to miało miejsce za czasów prezydentury Jelcyna.
        Wracając do spraw bieżących,
wystarczy tylko spojrzeć na mapę gospodarczą, aby zrozumieć powody, dla których Rosja nie tylko toleruje reżim Łukaszenki, ale pomaga mu trwać, mimo wydawałoby się nieproporcjonalnych kosztów takiej polityki.
Rosji po prostu nie stać na utratę do prawa z ko0rzystania z kolejnego węzła  infrastruktury powstałego kosztem ogromnych wyrzeczeń w czasach ZSRR! Póki Nord Stream-2 nie osiągnie pełnej mocy przesyłowej, utrata kontroli nad początkowymi węzłami  gazociągu Jamał, podobnie jak to się stało na Ukrainie, po prostu nie wchodzi w grę i basta!
Rządzący Rosją się śmieją z kolejnych „sankcji gospodarczych”, bo tak naprawdę wyrządzają one o wiele większe szkody gospodarce Zachodu niż Rosji!

Co z tego, że USA mają dolary, skoro to Rosja ma ich ekwiwalent w postaci deficytowych, więc poszukiwanych surowców, za które azjatyccy producenci dóbr konsumpcyjnych zapłacą każdą rozsądną cenę?
Tak naprawdę, to szafowanie wobec Rosji sankcjami JEST NA RĘKĘ TYLKO ...MAOISTOM Z CHIN i ponadnarodowym syndykatom przestępczym, którym wojna gospodarcza z Rosją tylko pomnaża zyski z pośrednictwa, od którego USA tracą wpływu podatkowe.
        Również, paradoksalnie,
sankcje nakładane na Białoruś  też jedynie utrwalają reżim Łukaszenki, pomagając satrapie kreować na prowincji syndrom oblężonej twierdzy, której upadek spowoduje utratę stabilności socjalnej i strukturalna nędzę jeszcze większą niż na Ukrainie.
        Pozostaje wie odpowiedzieć na kardynalne pytanie:
skoro czynne kontestowanie reżimu Łukaszenki daje odwrotne od deklarowanych skutki, TO PO JAKĄ CHOLERĘ, pompuje się miliony dolarów w poroniony interes, jakim jest wysyłanie tysięcy klasycznych „pożytecznych idiotów” na siłowe konfrontacje z jego reżimem?
Odpowiedź jest równie banalna co przerażająca:
BO TE KILKA MILIONÓW DOLARÓW TRZEBA  WYDAĆ, ABY ZYSKAĆ PRETEKST DO OTRZYMANIA KOLEJNYCH MILIARDY DOLARÓW Z NIEJAWNYCH FUNDUSZY CIA!

TO JEST PO PROSTU KOLEJNY, BARDZO „BRUDNY”, BIZNES prowadzony przez służby specjalne USA i Wielkiej Brytanii, które MUSZĄ mieć wykreowanego jakiegoś wroga, aby mogły spokojnie pozyskiwać niewyobrażalne fundusze dokładnie na podjazdową z nim wojnę!

        Wystarczy tylko sprawdzić
ilu Polaków dostatnio żyje z obalania prezydenta Łukaszenki!?
Bo to nie tylko ferajna pani Romaszewskiej, zajmująca się  obrzucaniem propagandowymi fekaliami reżimu Łukaszenki konsumuje ciężko zdarte z polskiego podatnika miliony rozdysponowane w budżecie państwa i nie są to wszystkie środki, jakie do tego środowiska trafiają, a tylko niewieski ułamek, będący kamuflażem dla transferu niejawnych funduszy. USA i Wielka Brytania walczące z Rosją o imperialna hegemonię, po prostu nie mogą oficjalnie przyznać, że sponsorują wywrotowców działającym wbrew interesom Rosji. To tylko kamuflaż pozwalający pompować wielokrotnie większe sumy z tajnych funduszy operacyjnych.
Do tego, dobrze zadanego, „koryta” podłączone są liczne komercyjne „uczelnie”, bo w ramach sankcji studenci z Białorusi mogą w Polsce studiować za darmochę, więc ich, niemałe czesne i stypendia oraz koszty zakwaterowania też są pokrywane z kieszeni polskiego podatnika!
A to już są, co rok koncertowo marnotrawione, miliardy złotych, które generują JESZCZE WIĘKSZE wydatki bo każda fala antyłukaszenkowych protestów generuje kolejna falę żądnych życia na koszt Polaków cwanych Białorusinów.
        Pozostaje tylko rozważyć,
czy aby spektakularne  aresztowanie Ramana Pratasiewicza nie było starannie przygotowaną ustawką?!
A może kasa nie zgadzała się aż tak bardzo, że wnerwieni jego mocodawcy wystawili go siepaczom Łukaszenki za karę?!

Trzeba bowiem zdać sobie sprawę z faktu iż
każdy kraj MA PRAWO do nakazania bezpiecznego lądowania na wskazanym lotnisku KAŻDEMU rejsowi, a jeśli na jego pokładzie znajduje się osoba poszukiwana Listem Gończym, to również MA PRAWO TAKĄ OSOBĘ ARESZTOWAĆ!
A, BEZDYSKUSYJNIE, aktywista Pratasiewicz BYŁ poszukiwany Listem Gończym, zaś pilot rejsu, po otrzymaniu polecenia lądowania w Mińsku PRÓBOWAŁ UCIEC z przestrzeni Białorusi, dopiero zdecydowane działania pilota przechwytującego go myśliwca zmusiło go do zastosowania się do wiążących go rozkazów nadawanych przez białoruską kontrolę lotów.
Tu, dla informacji, aby zmusić samolot do lądowania, pilot przechwytującego go myśliwca wcale nie musi grozić zestrzeleniem! WYSTARCZY, że ustawi wylot swoich siników naprzeciwko chwytów powietrza silników przechwytywanego samolotu i na krótko włączy dopalacze. Taki manewr nieuchronnie pozbawia tlenu silniki przechwytywanego samolotu, które po prostu gasną i tracą moc. Innym sposobem jest skierowanie strugi spalin na gór4ną stronę skrzydła, co pozbawia samolot siły nośnej.
Tyle tylko, że listy pasażerów są poufne, a reżim Łukaszenki nie ma aż tak „długich rąk”, aby infiltrować listy pasażerów wszystkich przewoźników latających nad obszarem Białorusi!
Co ciekawe, zawodowy obalacz reżimu Pratasiewicz
mógł spokojnie ominąć w swojej podróży Białoruś, na przykład wybierając trasę przez Warszawę, ale najwyraźniej zgubiło go skąpstwo, albo brak inteligencji i zlekceważenie przeciwnika.
       Ciekawa też mogłaby być odpowiedź na pytanie:
co robił w Grecji białoruski opozycjonista i kto mu zafundował ten lukratywny turnus?
MAMY PRZECIEŻ PANDEMIĘ I NADAL OBOWIĄZUJĄ OGRANICZENIA W PRZEMIESZCZANIU SIĘ, NIEPRAWDAŻ?
Jakby nie dywagować, obalacz Pratasiewicz i jego partnerka nie mogli ot tak sobie fundnąć turystycznego wojażu do Hellady, choćby z tak banalnego powodu, że z powodu obowiązujących obostrzeń sanitarnych, nie mieliby gdzie nocować ani gdzie się stołować!

ALE O TYM CICHO-SZA, no bo  Hu...(WRÓĆ!) Wuj Sam pisać lub mówić zabrania i basta!

       Zapewne większość Czytelników dała się otumanić tanią propagandą, upatrując w stanowczych i wręcz obcesowych działaniach reżimu Łukaszenki kolejny przejaw brutalnego terroryzowania kontestatorów reżimu,
ale obiektywnie analizowana sprawa wygląda zupełnie inaczej, niż ją kreują powolna politycznym obstalunkom made in USA media, bo po brudną propagandę USA sięgają równie często i ochoczo, co ZSRR w czasach stalinowskiego terroru!
Zorro często spotyka się z białoruskimi gastarbajterami, a że włada sprawnie językiem rosyjskim, z rozmów z tymi osobami wie, że wbrew temu co wciskają polskojęzyczni propagandowi oszuści, poparcie dla aktualnego reżimu jest w społeczeństwie na poziomie 70%, a im dalej od dużych miast, tym jest większe.
Aby zrozumieć ten fenomen socjologiczny Białorusi, trzeba zacząć od lektury „Konopielki” ewentualnie zobaczyć film o tym samym tytule, powstałym na kanwie wspomnianej powieści.
Białorusini po prostu są mentalnie bardzo sceptyczni wobec wszelkich zmian, zwłaszcza przychodzących z zewnątrz, więc 9 na 10 Białorusinów, mając do wyboru niepewne nowe i znane stare, WYBIERZE STARE! No ten typ tak ma i szlus!

Na Białorusi dziś praktycznie nie ma bezrobocia, a 70% osób czynnych zawodowo pracuje w sektorze  państwowym, z czego połowa w rozbudowanej administracji. Przemysł białoruski jest technologicznie zacofany, a w rolnictwie dominuje model ekstensywny, co w praktyce oznacza, że wdrożenie nieregulowanej gospodarki rynkowej spowoduje zapaść gospodarki i skokowy wzrost bezrobocia do poziomu nawet 20%, a co za tym idzie, do pojawienia się obszaru nędzy strukturalnej obejmującej nawet ¾ społeczeństwa!
Tym samym Białoruś znalazłaby się w jeszcze tragiczniejszym położeniu niż Ukraina, która jest dziś de facto bankrutem w stanie agonalnym, utrzymywanym przy życiu tylko kredytami oraz wolą obrzydliwie bogatych oligarchów, dla którym obecny stan pozwala pomnażać idące już w miliardy dolarów prywaty.
Łukaszenka więc przy okazji kolejnych wyborów pyta społeczeństwo:

czy chcecie stać się trwale bezrobotnymi i pozbawionymi jakiejkolwiek perspektywy nędzarzami, których los będzie jeszcze gorszy od doli niewolnika, któremu właściciel ma obowiązek zapewnić lokum, wikt i opierunek?
Bo jeśli oddacie władzę opozycji, bardzo szybko taki los was dotknie!
Więc trudno się dziwić, że większość Białorusinów, choć ma serdecznie dość jego autorytarnych rządów, oddaje mu swoje głosy, dokładnie ze strachu przed nieuchronną nędzą.
O ironio, takie postawienie sprawy wcale nie jest demagogią, ale rzetelną informacją co do skutków dania wiary emisariuszom pazernych gospodarczych rozbójników, których wyrachowane i i bezwzględne działania poznało na własnej skórze pokolenie Zorra, które z tych samych powodów głosuje na PiS, co Białorusini na Łukaszenkę.
       Pora na podsumowanie.
Prezydent Łukaszenka nie jest pazernym na władzę imbecylem, ani nie słucha rad takiego autoramentu.
Jest wiernym odbiciem mentalności Białorusinów, dla których bezpieczne socjalnie jutro jest cenniejsze od wolności obywatelskiej, okupionej niepewnością dnia jutrzejszego.
Również udający dziennikarza najemnik neo imperialnych interesów USA Pratasiewicz jest tylko modelowym przykładem sprzedawczyka, któremu prostacka  pazerność przesłoniła instynkt samozachowawczy!
Zorro bowiem NIE ZNA PAŃSTWA, które pozwałoby na publikowanie danych personalnych i adresów zamieszkania funkcjonariuszy służb specjalnych!
A do tego sprowadza się „dziennikarstwo” Ramana Pratasiewicza.
Zorro rozumie, większość wychowanych w kulcie konsumpcjonizmu woli zamiast rzetelnie pracować za marne pieniądze i bez mołojeckiej sławy, pławić się w dostatkach, będąc hołubionym na politycznych saloonach, (nie mylić z salonami).
Takim osobom, dostęp do praktycznie nieograniczonych funduszy operacyjnych i wypowiadane pod ich adresem bez pokrycia słowa wsparcia, bardzo szybko „przewracają w głowach” tym samym czyniąc z nich łatwy cel dla siepaczy wroga.
Prezydent Łukaszenka pewnie dawno podjął decyzję o konieczności przechwycenia i przepytania któregoś z nowych organizatorów niedawnej fali masowych protestów,
głównie z tego powodu, aby poznać źródła przecieków poufnych informacji i kanały finansowania.
Raman Pratasiewicz to klasyczny mięczak, który prawdopodobnie „pękł” już na pierwszej rozmowie, a widoczne oznaki „wzmocnionych technik przesłuchania” zaaplikowano w jego dobrze pojętym interesie, aby dać mu wymówkę tak szybkiej kapitulacji!
        Przesłuchujący go funkcjonariusze, prawdopodobnie, złożyli mu „propozycje nie do odrzucenia”, czyli szczerość w zeznaniach w zamian za dobre traktowanie w śledztwie i w czasie nieuchronnej odsiadki.
Widząc i słysząc wystąpienie swojego partnera, partnerka też ewidentnie poszła na współpracę i pewnie teraz na wyprzódki licytują się w zdradzaniu śledczym szczegółów swej konspiry, oraz od kogo i jakimi kanałami czerpali fundusze i tajne informacje.
        Jakby nie dywagować, kariera Ramana Pratasiewicza, jako lidera czynnej opozycji antyłukaszekowej, właśnie uległa załamaniu!
A to oznacza koniec z wystawnym życiem i brylowaniem na politycznych konwentyklach.
Jako wiarygodny lider opozycji jest spalony, podobnie jak cała siatka organizująca wiece obywatelskiego nieposłuszeństwa.
Oznacza to też poważne kłopoty dla osób współpracujących z „Biełłsatem” i Związkiem Polaków Andżeliki Borys, a także dla proboszczów związanych z tym środowiskiem,
bo to tam, zdaniem Zorra, wiodą tropy przecieków poufnych informacji oraz finansowania ostatniej fali  masowych protestów.
Więc jak Zorro zna życie, spora grupa młodych oszukanych Białorusinów utraci możliwość powrotu do kraju, więc jako osoby już mało przydatne w imperialnej rozgrywce pomiędzy USA i Wielka Brytanią a Rosją, pewnie wkrótce utracą stypendia i staną przed wyborem, albo gorzki i trudny żywot niewykwalifikowanego gastarbajtera na zachód od linii Bugu, albo powrót do ojczyzny, ale z „wilczym biletem”, zamykającym skutecznie rozwój kariery zawodowej.
Dla najinteligentniejszych i najbardziej zdeprawowanych pozostaje jeszcze możliwość współpracy ze służbami specjalnymi, po jednej, lub drugiej strony barykady. Niestety, łatwiej dostać się bez protekcji do PWST, niż zostać funkcjonariuszem tych hermetycznych bractw.

Co do okazania było. Amen.
Zorro.
       

Lubię to! Skomentuj21 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka