Rozważania Głupca
Wprawdzie myślenie nie boli, ale w Polsce bycie człowiekiem myślącym samodzielnie, to wyzwanie godne herosów.
24 obserwujących
404 notki
288k odsłon
  601   0

Polaków fatalne i bezkrytyczne zauroczenie USA

Bez komentarza. Mat. Google A.I.S.
Bez komentarza. Mat. Google A.I.S.
imperializm, wojna jako instrument ekonomiczny, wojna rosyjsko-ukraińska,

Boże, chroń Świat, a zwłaszcza Polskę, przed USA!

        Nic tak nie potwierdza słuszność prawidłowości, która mówi:
„Dobro rodzi Zło, a Zło rodzi Dobro”,
jak historia Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej i dokonań tego państwa w przestrzeni międzynarodowej.

Trzeba pamiętać, że „Ojcami założycielami” USA były najświatlejsze umysły ówczesnej Europy,
Osoby dla których równość społeczna była bezdyskusyjną „oczywistą oczywistością” postanowiły stworzyć takie państwo, w którym o pozycji społecznej danego obywatela decydowałyby WYŁĄCZNIE jego walory osobiste, a nie jak w feudalnej Europie powinowactwo.
Mało tego, dla Ojców Założycieli rdzenna ludność, zwana  od pomyłki Kolumba Indianami, była RÓWNOPRAWNYM z przybyłymi z Europy kolonistami obywatelami tworzonego państwa.
Ale kiedy okazało się, że terytoria należące do Indian są niewyobrażalnie bogate w cenne zasoby, a zwłaszcza złoto i srebro TE ZAŁOŻENIA SZYBKO POSZŁY W ZAPOMNIENIE, zaś tereny indiańskie najechała banda żądnych bogactwa "osadników"!
A kiedy zaczęto sprowadzać hurtem wszelkiej maści awanturników i bezwzględnych, pazernych na dobra oraz ziemię osadników,
wręcz ustanowiono bandyckie prawo pozwalając bezkarnie eksterminować próbujących chronić swoją własność Indian, nawet tych, którzy poszli na współpracę z rządem USA.
Kiedy odebrano Indianom ich ojcowiznę, przyszła kolej na terytoria innych państw,
więc bez krępacji podbito tereny kolonii Hiszpanii i Meksyku; wyobraźmy sobie dziś USA bez Kalifornii i Teksasu, wytwarzających około 50% PKB USA !
Sorry jankesofile,
ale „USA to taka kraja”, która aby prosperować, POTRZEBUJE WOJNY!
Jakiejkolwiek wojny, OCZYWIŚCIE  toczonej poza USA, której stronom można by sprzedawać potrzebne dla prowadzenia wojny towary i usługi.
Tak było w czasie 1. wojny światowej, w czasie której początkowo USA owocnie i z dużą intratą sprzedawały zarówno państwom centralnym, jak i Ententy, gdyby nie pewna przechwycona depesza  skierowana z Berlina  do ambasady Niemiec w Meksyku, w której polecono ambasadorowi Niemiec wybadać czy Meksyk byłby zainteresowany wsparciem logistycznym w możliwej wojnie z USA mającej za cel odbicie Teksasu i Kalifornii. (Meksykańscy żołnierze byli bardzo bitni i zmotywowani, ale brakowało im kompetentnych dowódców, którzy potrafiliby wykorzystać ich potencjał bojowy).
Tego było za wiele i lukratywne geszefty musiały ustąpić racji stanu USA, postawionych przed realną groźba utraty najcenniejszych gospodarczo terenów na rzecz Meksyku.
W ostateczny rozrachunku USA wysyłając do Europy potężny korpus ekspedycyjny, nie tylko przesądziły o wyniku 1. wojny światowej, ale też zaimplementowały zarzewie pod 2. wojnę światową, doprowadzając do możliwości spekulacji na giełdzie w Nowym Jorku obligacjami reparacyjnymi pokonanych Niemiec.
To dokładnie wygenerowana na tych obligacjach bańka spekulacyjna doprowadziła do krachu na nowojorskiej giełdzie, który dał początek Wielkiemu Kryzysowi, który z kolei umożliwił dojście do władzy Hitlerowi i jego NSDAP, który, o czym się nie mówi miał I MA DO NADAL, ogromną rzeszą zwolenników w USA.
        Ale od czego wojna?!!
Trzeba przyznać, że trauma wywołana stratami podczas nieudolnie odrodzonymi walkami korpusu US-Army, (Pierwsze natarcia amerykańskich dywizji zostały dotkliwie  zmasakrowane z powodu zastosowania taktyki z czasowa ...Wojny Secesyjnej), spowodowała izolacjonizm i otwartą niechęć do mieszania się zbrojnie w konflikt 2. wojny,
A prezydent Roosevelt, aby reanimować zabitą Wielkim Kryzysem  koniunkturę, PILNIE POTRZEBOWAŁ WOJNY, bo tylko wojna uwolniłaby potencjał przemysłu USA od okowów budżetowych kagańców.
Niestety, ubiegając się o prezydenturę Roosevelt obiecał neutralność USA, a w tamtych czasach słowo jednak coś znaczyło, nie to co dziś, kiedy to politycy ordynarnie łżą i oszustwami tumanią Pospólstwo.
No to trzeba było tę wojnę jakoś sprowokować, najlepiej z Japonią, której potencjał militarny w USA po prostu lekceważono, postrzegając potomków samurajów jako: „śmiesznych małych ludzi, w okularach potrafiących jedynie się kłaniać”.
Japonia nie chciała wojny z USA,  tylko chciała sobie zapewnić bezpośredni dostęp do potrzebnych jej gospodarce.
Z tego też powodu, podczas 1. wojny, przystąpiła do sojuszu z Ententą, licząc na otrzymanie w ramach łupów wojennych zasobne w surowce kolonie kaiserowskich Niemiec.
Niestety, potomkowie samurajów zostali ordynarnie „wykolegowani” i nie otrzymali dokładnie NIC, bo byłe kolonia Państw Centralnych podzieliły pomiędzy siebie państwa europejskie, głównie Wielka Brytania i Francja.
Więc skoro pertraktacje nic nie dały, a deficyt surowców zaczął dławić japońska gospodarkę, do władzy doszli militaryści, a ci postawili na siłowe wyegzekwowanie obiecanek.
To z kolei spowodowało embargo na dostawy ropy i Japonia stanęła przed wyborem, albo dalsza ekspansja, albo upokarzający odwrót.
Wybrano oczekiwaną z utęsknieniem przez prezydenta Roosevelta wojnę,
co z kolei pozwoliło na uruchomienie długu publicznego, wartego setki milionów ówczesnych dolarów, połączone z nielimitowanym otwarciem linii kredytowej Lend-Lease, i ostateczne zerwanie okowów Wielkiego Kryzysu.
        Jeśli ktoś myśli, że kolejne administracje rządzące USA
zaprzestały wykorzystywania wojen jako prostego i skutecznego mechanizmu nakręcającego koniunkturę w USA, ten jest po prostu mało inteligentnym naiwniakiem!
Analizując odtajnione dokumenty Departamentu Stanu, łatwo można zauważyć, że tak naprawdę,
zarówno do wojny w Korei, jak i w Wietnamie, WCALE NIE MUSIAŁO DOJŚĆ!!!
Zwłaszcza do wojny w Wietnamie!
Stojący pierwotnie na czele rządu Wietnamu Północnego Ho Szi-Min, był wprawdzie  orędownikiem zjednoczenia państwa, ale metodami politycznymi, bardziej radzieckimi, niż  maoistowskimi, jeszcze bardziej drakońskimi od stalinowskich, których zwolennikiem był konkurujący z Ho Szi Minhem Le Duan.
USA bezkrytycznie wspierały rządy w Wietnamie Południowym wyjątkowej kalii, oraz jego rodzinnej sitwy, jakim był Ngo Dingh, o którym Henry Kissinger miał powiedzieć wprost: „wiemy, że Ngo Dingh to sukinsyn, ale to nasz sukinsyn”, co z kolei było powodem do masowych protestów i wzrostu wpływów emisariuszy „wujka” Ho, nawołujących do zerwania sojuszu z mocodawcami do cna zdeprawowanego prezydenta.
W sumie konflikt zbrojny pomiędzy Wietnamem Północnym, a Południowym, tuczył lobby zbrojeniowe USA, ale potrzebna była otwarta wojna, która umożliwiłaby upłynnianie sprzętu wojskowego.
DLATEGO TEŻ ZDECYDOWANO SIĘ NA WRĘCZ GROTESKOWĄ PROWOKACJĘ, która weszła do annałów jako „incydent Tonkiński”.
Nic to, że dowódcy uczestniczących w nim okrętów powinni czym prędzej trafić pod opiekę psychiatryczną jak groźni do otoczenia ludzie dotknięci obłędem, ważne, że na podstawie ich niepoczytalnych zachowań uruchomiono działania wojenne przeciwko ówczesnemu Wietnamowi Północnemu.
Wezwani na pomoc „zaatakowanym” okrętom US-Navy piloci z lotniskowca USS Ticonderoga  meldowali wprost: „Oni chyba powariowali, bo gęsto strzelają do nieistniejących celów”! Zaś podczas prywatnej rozmowy prezydent Johnson powiedział bez ogródek: „O ile wiem, to nasza marynarka strzelała do wielorybów”, co nie przeszkodziło mu zaangażować w tamtej brudnej wojnie blisko 250`000 żołnierzy
bo taka była cena jego wyboru na prezydenta USA, w myśl obietnicy jaką złożył nad jeszcze ciepłym trupem prezydenta J.F. Kennedy` ego, na pokładzie Air Force 1 lobbystom przemysłu zbrojeniowego.
       Wojna wietnamska była nie tyle traumą społeczną dla obywateli USA,
ale przede wszystkim utrwaleniem nieformalnej dyktatury, wedle odtajnionych dokumentów, wręcz zbrodniczego syndykatu, CIA nad poczynaniami kolejnych prezydentów USA na arenie międzynarodowej.
Na dokładkę doprowadziła do eksplozji strukturalnej narkomanii,
bo jak twierdzą wiarygodni świadkowie, W KAŻDEJ TRUMNIE obok ciała poległego żołnierza, do USA podróżowało kilkadziesiąt kilogramów opium kupionego na terenie „Złotego Trójkąta”, a bywało, że jeśli poległy nie miał rodziny, to w podróż udawał się tylko trefny ładunek, a ciało grzebano na miejscu.
       Historia dowodzi, że
GDZIEKOLWIEK pojawiają się agenci CIA, jest tylko kwestią czasu kiedy spokojne do tej pory obszary „Z NIEWYJAŚNIONYCH POWODÓW”, nagle stają się teatrem wzniecanych „w imię walki o demokrację i prawa Ludzkości” niepokojów, które prędzej czy później prowadzą do otwartej wojny, często bratobójczej, vide Syria, czy wcześniej Irak.
To nie przypadek, ale wyrachowane stosowanie imperialnej doktryny: „intryguj, skrócaj, dziel i rządź”,kamuflowane pod wzniosłymi hasłami,

znanej i metodycznie stosowanej  już w czasach tworzenia Imperium Romanum.
Bo TYLKO WOJNA może w szybki sposób pozwolić na przejecie kontroli gospodarczej, ale dziś nie tak łatwo wywołać wojnę jak choćby w połowie lat 60 XX wieku,
no chyba, że znajdzie się takich, bez urazy, półgłówków jak Ukraińcy oraz Polacy, GOTOWYCH FINANSOWAĆ LUB  UMIERAĆ za nikczemne imperialne interesy USA.
        Wszystko na to wskazuje, że SCENARIUSZ OBECNEGO  obecny konfliktu na Ukrainie, zdaniem Zorra,
ZOSTAŁ STARANNIE ZAPLANOWANY przez otoczenie prezydenta Putina I MA NA CELU ZNIWECZENIE ekspansji USA w kierunku Rosji, a nawet wręcz WYPARCIE imperialnej dominacji w całym rejonie USA i Wielkiej Brytanii.
Oczywiście W PIERWOTNYM scenariuszu zakładano, że uda się przestraszyć Ukraińców, którzy zrezygnują  z serwilizmu wobec obecnego okupanta syjonistycznego, i pogonią w „kimini babuszki” chazarskich Żydów, którzy zdominowali klasę rządząca Ukrainy, zastępując tę zgraję patentowych pasożytów i gospodarczych zbójów w jednym, ekipą, która odbuduje KORZYSTNE dla Ukrainy relacje biznesowe.
TO NIE ZADZIAŁAŁO,
bo pokój i współpraca ukraińsko-rosyjska godziła w imperialne interesy Chin i Turcji, skąd powoli zaczęły migrować na obszar Ukrainy koncerny produkujące surowce potrzebne we współczesnej gospodarce.

ROSJA WIĘC WDRAŻA PLAN „B”.
czyli klasyczną wojnę na wyniszczenie, ale wcale w niej nie chodzi o zdewastowania gospodarki Ukrainy, ALE O SUROWCOWE ZAGŁODZENIE ponadnarodowych koncernów sterowanych przez Syjonistów za pomocą rządów USA i Wielkiej Brytanii.
Co ciekawe, będących w coraz silniejszym konflikcie z Chinami.
Sorry naiwni łykacze syjonistycznej propagandy o „wolnym rynku”, który od czasów Wielkiego Kryzysu praktycznie
TWIERDZENIE, JAKOBY w ogóle można by ZREZYGNOWAĆ Z ROSYJSKICH SUROWCÓW jest monstrualna brednią!!!
Po prostu, skoro z Rosji pochodzi 1/3  zużywanych przez światową gospodarkę surowców, to NIE MA MOŻLIWOŚCI technicznych zastąpienia tych surowców z innych źródeł,

co z kolei MUSI uruchomić lawinę toksycznych spekulacji, na których planują się obłowić kanalie wykorzystujące niedobory rynkowe.
W EFEKCIE TĘ PARTIĘ I TO NA BANK, WYGRAĆ MUSZĄ towarzysze z Chin, co w praktyce  oznacza JESZCZE WIĘKSZE uzależnienie gospodarki USA i Unii od chińskich eksporterów, którzy już sobie zapewnili dostęp do rosyjskich surowców „po preferencyjnych cenach”.
    Niestety, oznacza to uczynienie przez patentowego, (jak mawiają Niemcy pumpernikla, na polski pierdołę), Bidena kolejnego kroku ku totalnej wojnie USA z Chinami, w której OBIE STRONY na 90% użyją broni jądrowej w celu eliminacji wrogich satelitów, a przy okazji będących w pobliżu atakowanych pozostałych, bo impuls EM po prostu nie rozróżnia przynależności państwowej.
A w obliczu takiego informacyjnego armagedonu, wyczyny paru harcerzyków z Anonimus będą jedynie małym pryszczem wobec wulkanu.

Co do uzmysłowienia naiwnym gojom (na polski z jidysz, „bydłu”), było. Amen.

Zorro

Lubię to! Skomentuj36 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale