Blog
Rozważania Głupca
el.Zorro
el.Zorro Głupcem z Tarota
12 obserwujących 225 notek 146023 odsłony
el.Zorro, 28 maja 2017 r.

Mamed Chalidow jako ofiara wojny polsko-polskiej.

2470 40 0 A A A
Dylemat "Prawdziwków": czy praktykujący muzułamanin może być mistrzem Polski?!/ Fot. Google
Dylemat "Prawdziwków": czy praktykujący muzułamanin może być mistrzem Polski?!/ Fot. Google

Krzewienie ksenofobii może dać zwycięstwo w wyborach,

ale ZAWSZE dewastuje więzi społeczne w państwie.

Muzułmanie żyją zgodnie w Polsce od czasów króla Władysława Jagiełły, który za ich wielkie zasługi w wojnie z Państwem Krzyżackim, nadał Tatarom nie tylko prawo do osiedlania się, ale przede wszystkich podniósł tatarskich wojowników do praw szlacheckich, dzięki czemu Polska Jagiellonów zyskała skutecznych obrońców swoich granic.

Nawet wojna polsko-turecka zachwiała jedynie u niektórych polskich Tatarów poczucie obowiązku zbrojnego wobec Króla, a trzeba wiedzieć, że podczas tej wojny Chanat Krymski był sojusznikiem Turków.

Mało tego społeczność muzułmańska doskonale uzupełniała społeczność żydowską, dzięki czemu Żyd mógł spokojnie zjeść w szabas posiłek u muzułmanina, a chrześcijanin w niedziele miał do wyboru karczmy i kramy obsługiwane przez Żydów lub muzułmanów.

Za Polski Jagiellonów standardem też były filozoficzne dysputy pomiędzy: protestantami, papistami, wyznawcami judaizmu oraz muzułmanami, odbywane z użyciem jedynie argumentów słownych, a nie oręża, a do tego w przyjaznej atmosferze, które umacniały poczucie wspólnoty narodowej, więc nie dziwmy się, że Polska Jagiellonów była europejskim mocarstwem, a nie pośmiewiskiem Europy, jak to ma dziś miejsce.

Wróćmy jednak do dnia dzisiejszego, a dokładniej do kaca moralnego, jaki musiał pozostać po zachowaniu się swołoczy, jaka znalazła się na trybunach Narodowego Bubla, z okazji gali KSW nr 39.

Będący ikoną KSW Mamed Chalidow, przybył do Polski z ogarniętej wojną domową Czeczenii w 1997 roku. Wówczas Polacy programowo kochali wszystkich tych, którzy stawali okoniem „Ruskim”, więc nikomu nie przeszkadzało to, że jest praktykującym sumiennie wyznawcą proroka Mahometa. A zwłaszcza to, że nie tylko nie jada wieprzowiny i pięć razy za dnia bije pokłony Allahowi, ale przede wszystkim to, że nie alkoholizuje się, czyli pozostaje poza polska kulturą masową. W wolnych chwilach, pomiędzy treningami w skutecznym obijaniu przeciwników, nie tylko nauczył się polskiego, ukończył studia w całkiem świeckiej specjalności, a w 2010 zasłużenie stał się pełnoprawnym obywatelem Rp.

Byłby więc dla arcy i przearcy katolickich ideologów „prawdziwej rydzykobojnej polakowatości” wzorem do naśladowania, gdyby nie wyznanie, do tego wyznawane nie ukradkiem, a publicznie.

Jest „oczywistą oczywistością” to, że Mamed Chalidow, przywdziawszy pas szahida, nie wysadzi się w tłumie pierwszokomunijnych polskich dzieci, ani nawet wśród polskich politykierów, zawłaszczających pod swoje brudne prywaty dorobek pracy kilku polskich pokoleń powojennych, (za co, zdaniem Zorra należałoby mu się miano zbawcy Polski). Na bank też nie otworzy sobie haremu, ani nawet nie kupi sobie przynajmniej drugiej żony, aby tak rozumianym krakowskim targiem nie okazać zdolności do kompromisu wobec nakazów szariatu. Ostatecznie, miałby do tego prawo, rezygnując z zabronionych w Szariacie: picia alkoholu, hazardu, czy zażywania środków psychotropowych.

Chalidow jest jak najdalej idei wojny religijnej, podobne jak ¾ wszystkich muzułmanów i 99% muzułmanów wykształconych, jakich nosi aktualnie Matka Ziemia.

Owszem, jako hardy Czeczen, zaatakowany będzie walczył i, zaprawdę, lepiej aby Polacy nie poznali Go z tej strony, z jakiej Czeczenów poznali Rosjanie, bezmyślnie dybiąc zbrojnie na ich tożsamość narodową. Ale, czy statystyczny Polak nie postąpiłby podobnie?

Problemem jest, jak to od wieków bywało w Polsce, wręcz statutowa ignorancja i wyniosłość polskiego kleru, nie mówiąc już o polskim episkopacie, które to środowiska zżera ordynarna zawiść i zazdrość, kiedy tylko zetkną się z innowiercami, na serio traktującymi kanony swojego wyznania, a nie jak mają sami we zwyczaju, uprawiać swój kult jedynie na propagandowy pokaz!

Tedy dla hunwejbinów wyznania rydzykowego, rzetelnie pilnujący nakazów Koranu idol mas jest nie do zaakceptowania, bo jeszcze „zarazi islamem” „Prawdziwków”, którzy zamiast okrzyków ku czci guru Nadojca Dyrektorissimusa a nie tylko zaczną wznosić nierydzykobojne okrzyki, ale co gorsza, przestaną kornie łożyć na rydzykobojne geszefty, w nadziei na rajski meldunek po śmierci.

Czas tedy na podsumowanie tego, co zaszło podczas 39 gali KSW na Narodowym Bublu w „Stolycy”

PO PIERWSZE, należałoby PRZYPOMNIEĆ „Prawdziwkom” i im podobnym tworom neofaszystowskim, tak dziś zatroskanym nad możliwym „zalewem” Polski przez innowierców, zwłaszcza muzułmanów,

co wyczyniali polscy imigranci tuż po zniesieniu przez Zachód wiz do strefy Schengen!

Który politykier z PO, PiS, czy spod sztandarów artychy Kukiza, odważy się dziś wspomnieć o powszechnym wówczas procederze jumania, czyli powszechnie uprawianego rabunku przez polskie gangi terenów niemieckich? (Termin wziął się od powiązania godziny odjazdu pociągu, którym masowo podróżowali polscy złodzieje z Zielonej Góry do Berlina, czyli 15;10, z tytułem kultowego westernu „15;10 do Yumy”)?

Opublikowano: 28.05.2017 19:17.
Autor: el.Zorro
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Wiem, że nic nie wiem, ale to więcej, niż wykładają na uniwersytetach.

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • ZHP i ZHR to różne organizacje? SERIO?!! Ale teraz na poważnie. Z czynnego uczestnictwa w ZHP...
  • Czytając komentarze, NIE PO RAZ PIERWSZY dochodzę do wniosku, że już Jan Kochanowski...
  • Osobiście nie lubię uciekać się do kryptoreklamy, ALE W TYM PRZYPADKU, cytując klasykę...

Tematy w dziale Polityka