waldreamer.n waldreamer.n
421
BLOG

Uniwersalny niezawodny sposób na Bazijewa i Kanariewa

waldreamer.n waldreamer.n Nauka Obserwuj temat Obserwuj notkę 11

Nie otwierać  działu "Nauka" w Salonie 24. Obaj przestają wtedy istnieć! 

 

Z drugiej strony, trudno sie oprzeć pokusie, bo  te "świrujące kaszkiety elektrin" są zwyczajnie pocieszne! Komuś najwyraźniej świruje pod kaszkietem. Inaczej chyba by takich "baśniowych teorii" nie był w stanie wymyśleć. 

A propos, prąd elektryczny będący ruchem świrowym kaszkietów elektrin dopłynie do pierwszego transformatora, i dalej co? Wsiąknie jak strumień wody na Saharze. Waldi zatem udaje, że transformatorów nie ma.

A wzmacniacz magnertyczny? Waldi w ogóle nie wie, że takie urządzenie istnieje. Fakt, od czasu pojawienia się tyrystorów i MOS FET-ów zdolnych do sterowania ogromnymi prądami, wzmaczniacze magnetyczne utraciły swoje znaczenie. Ale takie urządzenia niewątpliwie istnieją i funkcjonują. Np. cała "elektronika" pocisku V-2 z II WŚ to się opierała głównie na wzmacniaczach magnetycznych! Później, były ważną częścia lokomotyw dieslowsko-elekktrycznych (a może sie pisze dizlowsko-elektrycznych?). Do dziś dnia może takie ze wzmacniaczami magnetycznymi jeszcze gdzieś jeżdżą. A wracjaąc do II WŚ, to taki układ przeniesienia napędu: silnik spalinowy-wzmacniacz magnetyczny-silnik elektryczny był lansowany przez niejakiego Ferdynanda Porsche jako idealny dla projektowanego czołgu T-VI, czyli "Tygrysa". No, ale w Niemczech nie starczyłoby miedzi na tyle uzwojeń, ile byłoby potrzeba, więc "Tygrys" dostał mechaniczną przekładnię, a sto z czyms prototypowych podwozi zrobionych pod wodzą Porsche-go użyto do zbudowania niszczycieli czołgów, powszecnie potem nazywanych "Ferdynandami". Nie była to specjalnie udana konstrukcja.  

Wracając zaś do ruchu świrowego kaszkietów elektrin:  a jak działają, w świetle baśni  o "elektrinowej naturze prądu elektrycznego", takie np.  JFET-y lub MOS FET-y,  czyli elementy będęce podstawą dzisiejszej elektroniki -- a niewątpliwe takie elementy istnieją i działają -- tego nawet Waldi wespół z Bazylim i Kanarkiem nie zdoła wyjaśnic, choć by  każdy zjadł tysiąc kotletów i każdy nie wiem jak sie wytężał. Dlatego tez dla Waldi JFET-y i MOS FET-y po prostu nie istnieją, a komputer liczy, bo tam w środku siedzi duch Bazijewa i przesuwa paciorki na liczydle.

O wytłumaczenie działania bipolarnego  tranzystora złączowego (BJT) przy pmocy modelu "świrujacych pikiet elektrino" nie będe już pytał. Z czystej litości!

BJT-ty zresztą, choć nadal używane, to jednak straciły na znaczeniu.  Ale w sumie stanowiły niezwykle ważny "szczebel przejsciowy" pomiedzy elektroniką lampową, a dzisiejszą. A poprawnie wytłumaczyć to, co sie dzieje w BJT, jest dużo trudniej, niż to, co się dzieje w JFET-cie,

 

Jestem wkurzony na manipulantów, którzy ukrywaja Prawdę w nauce!

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Technologie