maciej.rogala maciej.rogala
928
BLOG

Piramidalne problemy emerytalne

maciej.rogala maciej.rogala Gospodarka Obserwuj notkę 14

Rządowy bój o ograniczenie składki do OFE z 7,3% do 2,3% ujawnił bolesną prawdę o nowym systemie emerytalnym: wysokość przyszłych świadczeń ma wynieść maksymalnie 35% ostatnich zarobków. Dla wielu osób ta informacja była szokiem. I nadal takim szokiem pozostaje.
 

Przecież dzisiejszy poziom emerytur w stosunku do wynagrodzeń (60%) jest uznawany przez większość z nas za uwłaczający ludzkiej godność! Co więcej, jeszcze kilka lat temu, Polacy marzyli o tym aby po przejściu na emeryturę zachowywać poziom życia z okresu kariery zawodowej. Jednak ostatnie badania, z czerwca br. pokazują, że nasze marzenia ostro skorygowaliśmy: teraz oczekujemy/liczymy/marzymy? o emeryturze o połowę niższej od zarobków.
Jaka jest główna przyczyna tak drastycznie niskich przyszłych emerytur? Przede wszystkim zerwanie z systemem o zdefiniowanym świadczeniu: z obiecywanej z góry wysokości emerytury (zależnej od stażu pracy i zarobków najwyższych) i zastąpienie go systemem o zdefiniowanej składce: czyli uzależnienie emerytury od sumy odprowadzonych na indywidualne konta składek (w I i II filarze). 
Jak wiadomo do obowiązkowego systemu emerytalnego wpłacamy 19,5% dochodów przez około 40 lat i otrzymujemy świadczenie przez średnio 20 lat; ponieważ okres wypłaty będzie dwa razy krótszy od okresu odprowadzania składek, świadczenie emerytalne powinno być dwa razy wyższe od składek, czyli wynieść około 40%. W związku z tym, dlaczego eksperci przewidują, że świadczenia będą jeszcze niższe? To wynika z przepisów dotyczących stopy waloryzacji składek zapisywanych na koncie w I filarze.
Zachowanie poziomu 40% ostatnich zarobków byłoby możliwe – przy składce stanowiącej 19,5%, nie tylko w warunkach odkładania pieniędzy przez okres dwa razy dłuższy niż okres pobierania świadczeń (co przy wieku emerytalnym dla kobiet wynoszącym 60 lat jest niemożliwe), ale także wówczas gdy składki zapisywane lub inwestowane na kontach emerytalnych będą zwiększały swoją wartość w tempie wzrostu naszego wynagrodzenia. O ile jest to możliwe w II filarze: w OFE i na nowym subkoncie w ZUS (waloryzowanym tempem wzrostu gospodarczego), o tyle jest to niezwykle trudne, a wręcz nieprawdopodobne w I filarze. Dlaczego? Bowiem przepisy mówią, że stopa waloryzacji (tempo zwiększania wartości zapisów) zależy od tempa wzrostu funduszu płac a nie od zarobków średnich. Fundusz płac: ogólna pula naszych zarobków będzie w przyszłości wolniej rosła od zarobków średnich ze względów demograficznych. Zmiany demograficzne „dobijają” systemy emerytalne we wszystkich europejskich krajach i niestety według ostatnich prognoz Eurostatu (http://epp.eurostat.ec.europa.eu/cache/ITY_PUBLIC/3-08062011-BP/EN/3-08062011-BP-EN.PDF) w Polsce te zmiany mają przebiegać najbardziej dramatycznie ze wszystkich krajów europejskich.  Do 2060 liczba ludności w naszym kraju ma spaść o 14,3% do 32,7 mln. Od 2020 roku na rynek pracy ma wejść Pokolenie niżu demograficznego przy niezmienionej liczbie osób przechodzących na emeryturę i tym samym liczba osób pracujących, nawet przy bardzo niskim bezrobociu, będzie malała. Jakie będzie to miało praktyczne skutki dla wysokości przyszłych emerytur? Te właśnie, że 2/3 składek odprowadzanych do I filara będzie waloryzowane wolniej od wzrostu naszych zarobków i tym samym nie mamy w praktyce szansy na emeryturę w wysokość wyższej niż wspomniane na początku 35% ostatnich zarobków (kobiety nawet na poziomie 30%).
Ta prognoza, która przeraziła większość Polaków, to jedynie wierzchołek przyszłych problemów systemu emerytalnego. Na taki poziom świadczeń mogą liczyć wyłącznie osoby, które są zatrudnione na etat i których zarobki nie są wyższe niż 250% zarobków średnich. O wiele gorzej wygląda sytuacja osób, które prowadzą działalność gospodarczą. Składka odprowadzana do I i II filara aktualne wynosi niecałe 600 zł, niezależnie od poziomu uzyskiwanego dochodu. Biorąc pod uwagę dzisiejszą siłę nabywczą pieniędzy, przyszłe świadczenie emerytalne nie będzie dużo wyższe niż 1500 zł (przy 40 latach prowadzenia działalności gospodarczej – poza okresami zawieszania działalności a także z wyłączeniem 2 lat początkowych „ulg w składkach” na ubezpieczenia społeczne), co prawdopodobnie będzie stanowiło mniej niż 25% przyszłych zarobków średnich, które mają rosnąć - według prognoz Eurostatu - o około 2% w wartościach realnych (co spowoduje wzrost średnich zarobków z dzisiejszych 3,5 tysiąca do 7,5 tysiąca zł za 40 lat).
A jakie emerytury mają otrzymywać osoby pracujące na umowę zlecenia? – nieodprowadzające żadnych składek do I i II filaru! Kto sfinansuje przyszłe świadczenia emerytalne dla 1,5 miliona dzisiejszych zleceniobiorców? Budżet? Dzieci tych osób? W tym przypadku, mówiąc wprost: odpowiedzi brak.

Maciej Rogala (źródło: www.unionklub.pl)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (14)

Inne tematy w dziale Gospodarka