85 obserwujących
3152 notki
1798k odsłon
541 odsłon

Paradoksalna pandemia

Wykop Skomentuj12

   Pandemia koronawirusa ma w Polsce zupełnie inny przebieg i skutki niż w krajach Zachodniej Europy oraz w USA. Przede wszystkim pochłonęła ona niewiele ofiar śmiertelnych [nieco ponad 1500, 40 zgonów na milion mieszkańców]. Poza tym po Świętach Wielkiej Nocy ustabilizowała się. Od prawie trzech miesięcy mamy stale 200-400 nowych zakażeń dziennie i kilka - kilkanaście zgonów dziennie. Dzieje się tak zupełnie niezależnie od tego, co robimy - czy nosimy maseczki, czy też nie, czy znosimy ograniczenia, czy nie.

  W krajach Zachodniej Europy oraz USA pandemii towarzyszył wyraźny wzrost śmiertelności. Umierało więcej ludzi niż wykazywały to statystyki zgonów z powodu koronawirusa. Opisałam to w mojej notce "Pandemia to fakt, a nie fejk - dane z Lombardii" {TUTAJ}. Tak samo było w USA. Już 29 kwietnia "New York Times" zamieścił artykuł "U.S. Coronavirus Death Toll Is Far Higher Than Reported, C.D.C. Data Suggests" {TUTAJ(link is external)}. W Polsce odwrotnie - śmiertelność podczas epidemii wyraźnie spadła. Dr hab. Zielonka napisał {TUTAJ(link is external)}:

  "„Niezamierzonym skutkiem epidemii koronawirusa i wprowadzenia lock downu jest też mniejsze zanieczyszczenie powietrza i związany z tym spadek liczby zgonów” – twierdzi dr hab. n. med. Tadeusz Zielonka, Katedra i Zakład Medycyny Rodzinnej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, Przewodniczący Koalicji Lekarzy i Naukowców na rzecz Zdrowego Powietrza. (...) Na potwierdzenie podaje dane Głównego Urzędu Statystycznego, z których wynika, że w kwietniu 2020 r. było w naszym kraju 30,5 tys. zgonów, podczas gdy w tym samym miesiącu 2019 r. – 33,6 tys., a w 2018 – 34,6 tys. Różnica sięga zatem 3-4 tys. A warto przypomnieć, że jak dotąd z powodu COVID-19 zmarło w u nas nieco ponad 1200 pacjentów [obecnie ok. 1500].

Dr hab. Tadeusz Zielonka powołał się również na to, że spadła ostatnio liczba pogrzebów, w niektórych miejscach nawet o 40 proc. Częściowo jest to związane z tym, że mniej było również wypadków drogowych, bo zmniejszył się ruch samochodów.".

  Wczoraj [2.07.2020] bloger Krzysztofjaw [Krzysztof Jaworucki] opublikował notkę "Pandemia zapobiegła długookresowej recesji gospodarczej?" {TUTAJ}. Stwierdził w niej:

  "W Polsce sytuacja jest lepsza niż w maju (wzrost PMI o 6,6 pkt), ale wciąż wskazuje regres aktywności gospodarczej (poniżej 50 pkt). Maksymalny indeks PMI Polska osiągnęła w grudniu 2017 roku i wyniósł on do 55 punktów [3]. Najniższy w kwietniu 2020 roku, gdzie wyniósł 31,9 punktów. Od kwietnia pikuje w górę i jeżeli ta tendencja się utrzyma to być może w niedługim czasie nastąpi przekroczenie tego wskaźnika powyżej 50 punktów a to będzie oznaczało powrót do lat 2016-2018, gdzie comiesięcznie indeks PMI wynosił powyżej 50 punktów oznaczających dużą aktywność gospodarczą sektora przemysłowego cechującą się wzrostem a nie regresją.

PMI Polska

Ostatnia wartość: 47,20 pkt (VI 2020)

Zmiana: 6,60 pkt

Poprzednia wartość: 40,60 pkt (V 2020)

Max 5L: 55,00 pkt (XII 2017)

Min 5L: 31,90 pkt (IV 2020)

Źródło: Bankier.pl [3] (...)

  Paradoksalnie więc pandemia i działania rządu w postaci tarcz osłonowych dla przedsiębiorstw pomogły zatrzymać długookresowy trend recesyjny a dzięki pomocy rządowej dla przedsiębiorstw może się okazać, że niedługo powrócimy znów na drogę wzrostu i osiągania wskaźnika PMI na poziomie powyżej 50 punktów.

Taka pomoc dla przedsiębiorstw w czasie normalnej recesji gospodarczej byłaby niemożliwa, choćby z powodu obostrzeń unijnych w zakresie pomocy publicznej. A tak - wykorzystując tę pandemię - mogliśmy zaingerować w gospodarkę na początku jej długookresowej recesji, co - mam nadzieję - sprawi, że znów znajdziemy się w fazie wzrostowej i osiągniemy wyniki PKB na poziomie z lat 2016-2019.

Czyżby więc pandemia uratowała nas przed głęboką recesją? Wszystko wskazuje na to, że tak. I nie chodzi tylko o nasz kraj, ale też o kraje unijne, gdzie teraz uruchomiony zostanie potężny unijny popandemiczny pakiet pomocowy dla krajów UE, który w dużej części trafi do Polski. Premier Polski M. Morawiecki zaproponował go unijnym przywódcom nazywając go nowym planem Marshalla.".

  Pan Krzysztof Jaworucki jest z zawodu ekonomistą i z pewnością wie, o czym pisze. Czyżby więc do pandemii w Polsce miało zastosowanie znane powiedzenie" Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło"?

Wykop Skomentuj12
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości