95 obserwujących
3443 notki
1968k odsłon
  480   4

Ponad 140 tys. Polaków zmarło nadaremnie

  Polegli oni na "wojnie z pandemią", która to wojna w naszym kraju nie przyniosła żadnych pozytywnych efektów. Zacznę od wypowiedzi red. Pawła Lisickiego [redaktora naczelnego tygodnika "Do Rzeczy"] na temat szczepień przeciw COVID19 {TUTAJ(link is external)}:

  "Lisicki po raz kolejny mówił też o nieskuteczności przedsięwziętych działań. – Czy liczba zachorowań na tego wirusa w tych państwach, które osiągnęły tak wysoki poziom zaszczepienia rzeczywiście spadła, pozostała taka sama, czy wzrosła? Wystarczy sprawdzić w Google i mamy jasne dane. Zatem polityka rządu jest w tym sensie absurdalna, że jest to cały czas gaszenie ognia przy pomocy benzyny. Prawda jest bardzo prosta – zastosowana metoda nie przyniosła skutków. Masowe szczepienia okazały się niepowodzeniem – powiedział Lisicki. Gdybyśmy mieli do czynienia z rządem, który reprezentuje interesy obywateli wobec firm farmaceutycznych, to pierwszym i podstawowym obowiązkiem rządu powinno być wystąpienie do tych, którzy nam te szczepionki sprzedali z roszczeniami, ponieważ nie są one tak skuteczne, jak zapowiadano – ocenił. (...)

  Lisicki przypomniał, że nawet wg. oficjalnych danych MZ w pełni zaszczepieni chorują i umierają. W Polsce to obecnie około 30 proc.

– Ludzie na ogół kierują się zdrowym rozsądkiem i są w stanie rozpoznać, co leży w ich interesie, a co nie. Mamy do czynienia z nieskutecznym lekarstwem. Odpowiedzialność za tą nieskuteczność jest systematycznie przerzucana na tych, którzy go nie biorą. To pierwszy przypadek w dziejach medycyny, gdzie winnym nieskuteczności lekarstwa jest osoba, która go nie stosuje. (…) Co więcej, polski rząd występuje w roli pośrednika wpychającego ten towar wszystkim i wymuszającym przyjęcie tego towaru – powiedział publicysta.

Lisicki podkreślił, że warto patrzeć na efekty w innych państwach. – We Francji, Izraelu i poszczególnych państwach jest mowa o piątej fali. Państwa, które najbardziej zaangażowały się w promowanie tego rozwiązania, wprowadzają teraz najdalej idące, drastyczne ograniczenia i mamy uwierzyć, że to jest skuteczne? – pytał Lisicki.".

  Jeszcze bardziej zdecydowanie wypowiada się Jerzy Karwelis w najnowszym wpisie w swoim "Dzienniku zarazy" {TUTAJ(link is external)}:

  "Teraz się o tym nie mówi, kiedyś jakieś dranie medialne ukuły z tego termin „ciche ofiary koronawirusa”. Tak, ciche, bo gnoje nie mówicie o tym, że z powodu administracyjnych decyzji w zakresie zdrowia publicznego zmarło 140.000 Polaków, prawie dwa razy więcej niż z (zawyżanych) powodów kowidowych? Mamy więc równolegle idącą pandemię wirusa błędnych decyzji, a więc nie jest tu winny sam patogen, tylko nasza reakcja na niego. (...) Główną przyczyną nadumieralności było wywalenie ludzi ze szpitali, albo ich tam nie wpuszczanie. Z teleporady mogłeś pojechać przede wszystkim na oddział kowidowy. No, bo jak ktoś miał by cię osłuchać przez telefon lub zdiagnozować cukrzycę? Tym bardziej wykryć pogorszenie się stanu zdrowia na przerwanej terapii przeżywanej w domu? Statystyki są straszne. Kowid zdominował, ujednoimiennił służbę zdrowia, w niektórych okresach za jedno „zdobyte” łóżko kowidowe płaciło się aż 200 „konwencjonalnymi” łóżkami, bo taki był bilans zamykania niekowidowych oddziałów w stosunku do przybywania tych jednoimiennych. (...) Warto było? No pytanie głupie, no bo wiadomo, że nie. Ale czy warto było choćby poświęcić tych ludzi, bo to cena za to, że może zmarło by ich więcej? Otóż też mamy na to statystykę. Nie, nic to nie przyniosło oprócz tych ofiar. (...)

Zgony NA kowida. Czyli „czyste” zgony, gdzie, zawierzywszy w statystykę oficjalną, osoby zmarły bez żadnych chorób współistniejących. Za rok 2020 i 2021 wykresy są podobne. A więc te wszystkie lockdowny, kwarantanny, a ostatnio akcje szczepienne nie dały nic. Nic. Epidemiologicznie jesteśmy w tym samym miejscu, z tym, że „po drodze” straciliśmy ponad 140.000 rodaków, z których większość żyłaby do dziś, gdybyśmy się nie zabrali za nasz pomysł „walki” z wirusem.".

  Najbardziej zdumiewa mnie w tym wszystkim świetne samopoczucie urzędników Ministerstwa Zdrowia. Powielają oni obecnie te same błędy, co w zeszłym roku. Aby to ukryć - fałszują wszelkie statystyki i usiłują udawać, iż wszystko jest w porządku. Oto dzisiejsza wypowiedz ministra Kraski dla Polskiego Radia {TUTAJ(link is external)}:

  "Wiceminister zdrowia Waldemar Kraska komentował dziś w programie "Sygnały dnia" Polskiego Radia sytuację epidemiczną, ale też projekt ustawy o odszkodowaniach za NOP-y, który był omawiany w Sejmie (projekt ustawy o Funduszu Kompensacyjnym).

Zapewnił, że w Polsce nikt nie zmarł w związku z podaniem szczepionki na COVID-19.

- W Polsce wykonaliśmy już ponad 43 miliony szczepień, tych niepożądanych odczynów jest zgłoszonych ponad 16 000, ale 85 proc. z z nich to są bardzo łagodne odczyny poszczepienne, czyli ból w miejscu zaszczepienia, czy też zaczerwienienie. Nie ma ani jednego zgonu, który miałby związek z podaniem szczepionki. Podkreślam nikt w Polsce w tej chwili nie zmarł z powodu podania szczepionki przeciwko COVID-19 - mówił Kraska.

Dopytywany, dlaczego w środę w Sejmie mówił o 33 przypadkach śmiertelnych, które nastąpiły w ciągu 14 dni od przyjęcia szczepionki, odpowiedział:

– Nie mamy żadnego potwierdzonego zgonu, który miałby związek z podaniem szczepionki, ale właśnie 33 zgony są w bliskiej zbieżności czasowej z podaniem szczepionki, ale nie jest udowodniony wpływ, że zgon był po podaniu szczepionki.".

 

Lubię to! Skomentuj20 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości