Wydawałoby się, że nie ma nic prostszego, niż zrobienie prognozy demograficznej obejmującej okres 20-30 lat. Większość ludzi, których ona dotyczy już jest na świecie, a narodziny nowych są na ogół dość starannie rejestrowane.
Nic jednak bardziej mylnego! Właśnie demografia jest terenem błędnych przewidywań, nieporozumień i kampanii ideologicznych. Zaczęło się to w połowie XX stulecia, gdy ukazała się książka Erlicha "Bomba populacyjna" w której sformułowano tezę o straszliwym zagrożeniu, które mialo być spowodowane przez gwałtowny wzrost liczby ludzi na Ziemi. Tezę tę podchwycili prawie wszyscy poza Kościolem Katolickim. Sama pamiętam, jak w dzieciństwie oglądałam przed filmem dla dzieci Polską Kronikę Filmową w której ogromne niemowle pożerało Polskę.
Efektem tego był gwałtowny rozwój różnych form antykoncepcji, oraz usilne propagowanie aborcji, co zresztą kosztowało życie milionów ludzi. Kampania ta trwała ponad 40 lat i niewątpliwie przyczyniła się w jakimś stopniu do spadku przyrostu naturalnego w krajach rozwiniętych. Wydawałoby się więc, że twórcy tej idei oraz ludzie mediów powinni być zachwyceni.
Nic podobnego! W latach 1993-1996 nastąpiło coś w rodzaju nagłego przestawienia zwrotnicy. Niemalże z dnia na dzień przestano nas straszyc przeludnieniem, a zaczęto snuć ponure wizje wyludnienia Europy, inwazji emerytów i zalania naszego kontynentu przez hordy muzułmanów. Gwiazdy filmowe oraz inni celebrities zaczeli nagle ględzić w kółko o rozkoszach macierzyństwa i ojcostwa. Ta kampania propagandowa trwa do dziś.
Wspólną cechą obu kampanii jest ich histeryczny ton i zupełne nieliczenie się z faktami. Na przykład, obecnie twierdzi się, że w roku 2050 muzułmanie będą stanowić większość w Holandii, podczas gdy poważne prognozy mówią o 10-20 procentach. Inne gazetowe "dane" są podobnie niewiarygodne.
Uważam jednak, że ludzkość przetrwa jednak jakoś całą tę gadaninę, bo większość ludzi ma swój rozum i postępuje zgodnie z nim.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)