Trwają gorące dyskusje n.t. Traktatu Lizbońskiego. Wszyscy zastanawiają się, czy Irlandia przyjmie ten dokument w referendum i czy Niemcy go ratyfikują. Uważam jednak, że jeśli nawet Traktat ten /lub jakiś podobny do niego/ zostanie uroczyście przyjęty przez całą Unię Europejską, to wcale nie musi on ukształtować przyszłości Europy. Może w ogóle nie wejśc w życie lub obowiązywać tylko przez stosunkowo krótki czas. Jeśli za tego typu porozumieniami nie stoi realna siła, to sa one mniej warte, niż papier na którym je zapisano.
Przykładem takiej sytuacji sa losy końcowych ustaleń Konferencji Helsińskiej z 1975 r. Składały się one z czterech t.zw. koszyków. W naszej pamięci zapisał się zwłaszcza koszyk trzeci, który zawierał zobowiązanie Związku Sowieckiego do przestrzegania praw człowieka. Było ono dogodnym orężem do walki z komunizmem, wykorzystywanym skutecznie w następnych latach. Dla Związku Sowieckiego najważniejszy był jednak koszyk pierwszy. Była w nim mowa o nienaruszalności granic w Europie, oraz o niedopuszczalności używania siły do rozwiazywania konfliktów. W intencji Sowietów porozumienie to miało utrwalić na zawsze ich zdobycze terytorialne w Europie Środkowo-Wschodniej.
Nie minęło 15 lat, a cała ta konstrukcja sie zawaliła. Upadł Mur Berliński, Niemcy się zjednoczyły i przestał istnieć Układ Warszawski. Pod koniec 1991 r przestał istnieć Związek Sowiecki, a jego dawne republiki uzyskały niepodległość. Rozpadły się także Czechosłowacja i Jugosławia, przy czym rozpad tej ostatniej zaowocował serią krwawych wojen na Bałkanach. Widać więc, że ustalenia Konferencji Helsińskiej obowiązywały tylko wtedy, gdy Zwiazek Sowiecki miał dość siły aby ich pilnować. Gdy zaczął się on sypać, to porozumienia te poszły w kąt.
Powstaje więc pytanie, czy Unia Europejska ma rzeczywiście możliwości i chęci, by przeforsować realne wprowadzenie w życie czegoś w rodzaju Traktatu Lizbońskiego. Nie byłabym tego taka pewna. Cała Unia Europejska robi wrażenie "imprezy na dobrą pogodę". Gdy tylko na horyzoncie pojawia się jakiś kryzys, wtedy Unia nagle znika, a zaczynają działac państwa narodowe: Niemcy, Wielka Brytania,Francja, a najczęściej USA. Tak było w przypadku wojen bałkańskich, obecnego kryzysu gospodarczego, epidemii pryszczycy, a nawet zajecia przez Maroko niezamieszkałej wysepki należacej do Hiszpanii. Trudno dostrzec tu siłę Unii wystarczającą do długiego podtrzymywania tego typu porozumienia.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)