Wiktor Kornhauer Wiktor Kornhauer
111
BLOG

Łoliza w Dublin City

Wiktor Kornhauer Wiktor Kornhauer Polityka Obserwuj notkę 9

W miniony weekend ziemia irlandzka dostąpiła zaszczytu. Ten-Który-Sam-w-Pojedynkie-Obalił-Komunizm uhonorował tubylców swoją obecnością. Lech Wałęsa, jak na mędrca Europy przystało, przyjechał do Dublina podzielić się swoimi przemyśleniami na temat Traktatu Lizbońskiego. Nie jest co prawda wiadome czy naszemu mężowi stanu było dane przeczytać owo 450-cio stronnicowe tomiszcze niemniej jednak dowiedzieliśmy się, że TL jest "absolutely essential".

Przy okazji miejscowi ignoranci zapytali szacownego gościa o wcześniejsze związki z Declan'em Ganley'em i wystąpienia na wiecach Libertasu w Rzymie i Madrycie na co otrzymali niezwykle spójną odpowiedź:

"You may have noticed, I am a revolutionary and I always get involved in situations where there is an opposition and there is an adversary opinion. (...) Actually, I agreed with them on their diagnosis of the situation in Europe but I fully disagreed with their way of treating the situation." (Mogliście zauważyć, że jestem rewolucjonistą i zawsze biorę udział w sytuacjach gdzie występuję opozycja i zdania przeciwne. (...) W tej chwili zgadzam się z ich(Libertasu) diagnozą sytuacji w Europie, ale absolutnie się nie zgadzam co do sposobu wyjścia z tej sytuacji.")

Padły także pytania o rzekome honorarium (€100,000) jakie miał przyjąć od szefa traktatowych negacjonistów, co gigant polskiego życia publicznego skwitował ze śmiechem następująco:

"That’s absurd. I don’t think I’ve ever seen, actually, €100,000 . . . But that’s not the issue, actually."(To absurd. Myślę, że nigdy nie widziałem 100,000 Euro... Ale nie to jest w tej chwili problemem...)

I na koniec smaczek. Oprócz agitki na "Yes" dla Leasbon Treaty Wałęsa miał okazję przespacerować się po miejscowym deptaku na St Stephen’s Green. Towarzyszył mu lider opozycyjnej Fine Gael - Enda Kenny. W pewnym momencie obaj panowie zatrzymali się przy straganie miejscowego sprzedawcy tandety - niejakiego Brendana Higgins'a - którego miejscowe media, niewiedzieć czemu, ochrzciły mianem artysty. Kenny pochwycił w ręce portret Barracka Obamy z podpisem HOPE (nadzieja). W tej samej chwili Higgins wpakował Wałęsie w ręce portret irlandzkiego Premiera Briana Cowan'a z deskrypcją NO HOPE (bez nadziei) co skrzętnie wykorzystali miejscowi paparazzi (patrz foto).

An unwitting player in political game

Irlandczycy mają to do siebie, że do mitologii mają podobne podejście co do mitomannii, w związku z czym całe wydarzenie zostało zrelacjonowane przez miejscowy The Irish Times pod wielce znaczącym tytułem: "An unwitting player in political game" ("Nieświadomy gracz w politycznej grze"). Nikt nie wie czy to co się zdażyło było zaplanowaną akcją czy przypadkiem. Pewne jest jedno. Z Wałęsy zrobiono wała, który przyjeżdża do obcego kraju i nieświadomie protestuje przeciwko miejscowemu premierowi.

I to by było na tyle. Jeżeli ktokolwiek miał jeszcze jakiekolwiek nadzieje na chociażby śladowe ilości inteligencji przywódcy "S" to najwyraźniej powinien się z tymi nadziejami pożegnać. Tak to już jest. Inteligencji nie da się zastąpić cwaniactwem.

Pozdrawiam

Polecam:

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka