Ostatnio pisałem o pewnej moskiewskiej klinice, która powiększa to i owo w celu uszczęśliwienia społeczeństwa. Kto czytał ten wie, ponownie rozpisywał o tym nie będę.
Dziś, przeglądając mój "ukochany" onet.pl, natknąłem się na sondaż CBOS, który mówi, iż cały naród polski... Przepraszam, zapędziłem się - połowa, zadowolona jest ze swojego wyglądu zewnętrznego i nic w nim zmieniać nie chce.
Wynik badania najlepszy od 6ciu lat, więc powody do dumy i newsa na SG portalu zrozumiałe. CBOS podaje, że "jeśli akceptację własnego wyglądu potraktujemy jako wskaźnik samopoczucia psychicznego, to możemy powiedzieć, że w ciągu ostatnich sześciu lat Polacy stali się szczęśliwsi". Kraina wiecznej szczęśliwości, wypada rzec. Nawet kryzys nie aż tak straszny.
Ale nie wszyscy są do końca dumni. Mimo deklaracji o zadowoleniu z uroku zewnętrznego, 1/4 chciałaby coś tam zmienić. Może w pracy się nie powodzi [jeśli ciało znaczy o zbierającym swe żniwa kryzysie gospodarczym]. Polepszę wygląd - polepszy się i życie zawodowe. Według mojego, skromnego i mało znaczącego, zdania - marne myślenie. Chyba, że szukasz pracy jako model. Albo ktoś.
Nie mówię już o leniach, w żaden sposób niezadowolonych, kiedy widzą się rano w lustrze. Trudno być jednak zadowolonym, skoro tyłka nie chce ruszyć, by coś ze sobą zrobić. Tym to na pewno nie powodzi się zawodowo... Zawsze można zwalić na kryzys. Tylko pytanie: gospodarczy, czy wieku średniego?
P.S. Kochana Polko! Kochany Polaku! Cieszcie się z tego, co macie. Bo nie znacie dnia, ani godziny, kiedy kryzys przyjdzie.
Człowiek, piłka nożna, kabaret i, w mniejszym stopniu, polityka - to moje życie.
Online:
All:
Zamieszczone na tej stronie wszystkie notki należą do autora tego bloga i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za jego zgodą.
Myśli Studenta
Utwórz swoją wizytówkę
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Rozmaitości