Luty 2008...
Studentka zaoczna. W sobotę miała zajęcia z BHP. Prowadząca nie wyraziła zgody na wpis tego samego dnia, czy w niedzielę, a dopiero w tygodniu. Mądre. Nie wspominając, że to było ostatnie "zaliczenie". Indeksy należało oddać do wtorku. Znajoma poprosiła mnie więc, abym poszedł do babki od BHP (zaczynała tydzień od wtorku od godz. 9.) i odebrał indeks. Przed drzwiami byłem przed 9. [przede mną nikogo].
- Dzień dobry. Przyszedłem po indeks koleżanki. Napisała oświadczenie mnie upoważniające.
Po sprawdzeniu w papierkach stwierdziła:
- Indeks odebrała koleżanka.
- (?!) Jak to? Przecież ja miałem odebrać.
- Nie wiem. Pewnie jest już w dziekanacie. Niech pan tam zapyta.
Wkurzyłem się. Trochę później w dziekanacie [czynny: 10-14]
- Dzień dobry. Chciałem się dowiedzieć, czy jest indeks koleżanki.
- Przykro mi, nie dostałam dziś żadnego indeksu z magisterskich uzupełniających.
- (?!) Na pewno nie przyjęła dziś pani żadnych indeksów? [Jest po 12. Wcześniej nie mogłem - miałem zajęcia]
- Mówię przecież panu, że nie. Niech pan idzie do instytutu kierunkowego.
Idę na 3-cie piętro. Głupio zrobiłem. Toć nikt nie oddaje indeksów do sekretariatu.
Kolejka. Bardziej zorientowana i kulturalna pani.
- Dzień dobry. W dziekanacie powiedziano mi, żebym się do pani zgłosił z zapytaniem, czy przyjęła pani dziś jakieś indeksy od studentów.
- Przykro mi, nie.
Gul mi skacze. Schodzę ponownie na parter. Po odstaniu kolejki wchodzę.
- W sekretariacie nic nie mają.
- My również.[Siedzą we 3]
- Proszę pani, ja stąd nie wyjdę dopóki nie dowiem się, gdzie jest indeks. Dziś jest ostatni dzień ich składania. Kariera studencka koleżanki wisi więc na włosku.
- Przecież mówiłam panu, że nie mam.
- A czy w tej sytuacji Dziekan mi pomoże?
Żebyście widzieli jej zmieniającą się mimikę! Dwie pozostałe zaczęły nerwowo czegoś w komputerze szukać.
- Chwileczkę, niech pan zaczeka.
I zaraz:
-Ta i ta osoba?
- Tak.
Nie liczyłem, ale ok. 6-7 sekund to zajęło.
- Wie pan, mamy tyle pracy....
- Jak każdy. Do widzenia.
Wyszedłem bez kamienia na sercu. Straciłem pół godziny, a indeks - dzięki Dziekanowi - znalazł się w klka sekund. Ale opłacało się - wódka była smaczna ;-)
P.S. Napisałem w poniedziałek do Adminów na PW, z zapytaniem o salonową koszulkę. Obiecali odpowiedzieć jak najszybciej, bo nie wiedzą, czy jeszcze są. Póki co milczą.
Człowiek, piłka nożna, kabaret i, w mniejszym stopniu, polityka - to moje życie.
Online:
All:
Zamieszczone na tej stronie wszystkie notki należą do autora tego bloga i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za jego zgodą.
Myśli Studenta
Utwórz swoją wizytówkę
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Rozmaitości