Wybrałem się wczoraj z ukochaną do olsztyńskiego hipermarketu po prowiant. Prażynki, sok, orzeszki w czekoladzie i zupki chińskie. Dlaczego? Po 22. w TVP leciał Rambo III.
Poszliśmy wieczorem. Ok 22:20. Podeszliśmy do kasy 22:55 [celowo sprawdziłem]. Przed nami było czterech klientów. Za nami tylko pan.
Kas w całodobowych marketach otwartych - do 23. - aż dwie. Później już jedna. Kiedyśmy podeszli, a zaraz za nami ten biedak, kasjerka wyskoczyła z boksu niczym z procy i poprosiła, a raczej rozkazała biedakowi, by mówił, że jej kasa już jest nieczynna.
I jak na złość - co kilka sekund ktoś podchodził z koszykiem, a gość każdego odprawiał z kwitkiem. Był zdumiony faktem, że klienci się słuchają, że jeszcze nie dostał w papę. Myślał nawet, że zaproponują mu etat.
Nie wszyscy, jednak, byli zadowoleni z faktu, iż pani kasjerka jest już znudzona...
Z oddalającego się tłumu zdało się słyszeć znajome wyrażenia:
- Co to, k***a, ma być!
- Niech spierd****ą!
- K****, jak w PRL'u!
***
Uśmialiśmy się z ukochaną do łez. Ale nie jest śmieszne to, że jesteśmy 30 lat w tyle za Afryką. Pani kasjerce się nie dziwię. Gdyby tyrała za prawdziwą kasę - z pewnością z otwartymi ramionami, i w pełnym uśmiechu obsłużyłaby każdego klienta. A może i nie? Przecież to Polska i Polacy...
agdag
Człowiek, piłka nożna, kabaret i, w mniejszym stopniu, polityka - to moje życie.
Online:
All:
Zamieszczone na tej stronie wszystkie notki należą do autora tego bloga i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za jego zgodą.
Myśli Studenta
Utwórz swoją wizytówkę
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Rozmaitości