0 obserwujących
2 notki
2481 odsłon
  2375   0

Znam takiego gościa co ma las...

Znam takiego gościa co ma las..

Dostał w spadku po tacie działkę w spokojnej okolicy. Fajną taką, dużą, foremną, prostokąt, nie żadne tramwajopole 15 metrów na X kilometrów.

Człowiek ten postanowił wybudować na tej działce domek letniskowy- słup z prądem jest(nikt się nawet nie pytał, czy może go tam postawić, ale ok), wodociąg nie daleko, łatwo można się podpiąć. Dostęp do drogi publicznej? Jak najbardziej.

Udał się wiec ten gość pełen nadziej do urzędu gminy, w celu zebrania niezbędnych informacji potrzebnych do uzyskania tzw. Warunków Zabudowy(konieczne jeśli na danym terenie nie obowiązuje MPZP). Tam po raz pierwszy zderzył się z znaną do tej pory tylko z sloganów machiną urzędniczą.

Co się okazało? Ano, że w naszym pięknym kraju jest wprost łamane konstytucyjne prawo własności. Mianowicie, nie można swobodnie decydować o swojej własności, zwłaszcza jeśli ktoś(urzędnik) umieścił na twoje działce choćby 100m2 lasu. Od tej pory jesteś górnolotnie brzmiącym ,,właścicielem lasu,,

Fajnie nie?

NIE.

Dlaczego Nie?

Przecież to super spawa jak ma się las na działce, ludzie tak teraz ,,nawracają się,, na naturę, można sobie przecież tam pojechać, rozbić namiot, pooddychać świeżym powietrzem, pielęgnować ten las decydując który drzewostan chcemy zachować, a który w naszej opinii jest niepożądany, ba nawet domek letniskowy by sobie można postawić, albo całoroczny i tam zamieszkać(hahaha). Kurczę, taki las na działce to same korzyści… drzewo do kominka można mieć za darmo… Czemu ten gość narzeka?

Bo las na działce to przekleństwo, a w przypadku tego gościa podwójne przekleństwo.

Na początku wspominałem o dostępie do drogi publicznej prawda? Dostęp jest, ale jakby go nie było(jedyny warunek blokujący możliwość zabudowy, reszta jest spełniona).

Jak to jest, ale jakby go nie było?

A tak, że działka przebiega wzdłuż administracyjnie naniesionej drogi publicznej z tym, że przebiega swoją częścią leśną, żeby było weselej, to dostępu do reszty nieleśnej na której można coś postawić, w jednej części blokuje fragment o powierzchni max 30m2.

Ale jaki problem? Można wyciąć kilka drzew i już, tyle co na drogę, reszty nie ruszamy, przecież kochamy lasy.

Nic to nie da, las to las, może być bez drzew, jak stoi w ewidencji gruntów choćby kilkaset metrów kwadratowych lasu, to nic nie zrobisz, choćby tam ziemia napalmem wypalona była. Nie ma MPZP, to nie można nawet małego fragmentu odlesić.

Wielu ludzi mogłoby się pobudować na takim terenie, co z pewnością wpłynęłoby min. na ceny mieszkań, ale po co... lepiej dofinansować ratę do mikroapartamentu. Podobne problemy mają inwestorzy posiadający działki rolne w gminach z uchwalanym MPZP raz na kilkanaście lat. Wokół może znajdować się wiele zabudowań, ale jak w planie na twojej działce  są ,,tereny zielone,, to nawet  ziemia V-VI klasy(piach) Cię nie ratuje, to umarł w butach.

Państwo zmusza nas do ochrony środowiska na naszej ziemi w wyjątkowo perfidny sposób. Problem nie jest jednostkowy, w okolicy której dotyczy ten tekst średnio co druga działka ma podobną sytuację.

Znam kilku takich ,,przymuszonych,, do ochrony przyrody, którzy w akcie rozpaczy z swojego lasu(nie mogąc postawić tam nawet chatki z patyków) zrobili niemal pole golfowe.

Czy ja... tfu ten gość zrobi podobnie?

Nie wiem.

Lubię to! Skomentuj77 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka