enha enha
414
BLOG

Przytomny marzyciel.Leonard Cohen ma 80 urodziny.

enha enha Kultura Obserwuj notkę 4

 Wlasnie dzisiaj obchodzi swoje 80 urodziny wielka postac swiatowej kultury,poeta,pisarz,piesniarz,Leonard Cohen.Z tej okazji ukazal sie wczoraj w "Der Spiegel" artkul Wernera Theurich pod tytulem "Przytomny marzyciel.Melancholik o slabym glosie".

Gdy Leonard zaczal w wieku 33 lat zaczal nagrywac swoje utwory,to irytowal swoimi posepnymi myslami,jednak szybko sie okazalo,ze ma talent i to bylo najwazniejsze.Dzisiaj moglby sie z tych czarnych mysli z mlodosci smiac,bo w wieku 80 lat dobrze mu sie wiedzie,co nie jest takie oczywiste,gdyz w zyciu pokonywal rozne meandry,nie zawsze bylo przyjemnie.Za soba ma rowniez troski o codzienny materialny byt,bo w roku 2008 powrocil z powodzeniem do koncertowania,a malo komu udaje sie comeback w poznym wieku.W polowie lat 90 piesniarz wycofal sie z zycia,takze artystycznego,i osiadl w spartanskim Mount Baldy Zen-Centrum,okolo 80 kilometrow od Los Angeles na wysokosci 2000 metrow..Tam znalazl sie pod wplywem guru dla ktorego gotowal,a takze byl jego kierowca.W tym czasie byl jak to tylko najdalej od muzycznego zycia.To wycofanie,zdystansowanie mialo tez taki skutek,ze zostal oszukany,okradziony przez swoja manadzerke Kelly Lynch tak ze z 5 milionow dolarow zostalo mu 150 tysiecy ,za malo zeby nawet oplacic podatki.By zapewnic sobie byt musial wrocic do koncertowania,ale,paradoksalnie,moznie dobrze ze sie tak stalo,bo powrocil triumfalnie dajac sobie i fanom mnostwo emocji i pozytywnych przezyc.Odniosl ogromny sukces.

W mlodosci muzyka niespecjalnie interesowala tworce,a do kariery muzycznej zostal niejako przymuszony.Na poczatku lat 60 odniosl umiarkowany sukces jako poeta,autor wierszy i pisarz,autor powiesci.Na jego rozwoj mieli wplyw takze przyjaciele,ktorzy doradzili mu,aby zlagodzil swoje posepne,ponure teksty.Nie byl spiewakiem i gitarzysta obdarzonym laska perfekcji,na scenie byl niesmialy,bojazliwy ,ale to wlasnie skromnosc,wycofanie bylo podstawa jego niezwyklej aury.Od poczatku kariery nie mial tez smykalki do interesow.Prawa do swojej piosenki "Suzanne" oddal praktycznie za darmo.Trudno bowiem uznac za sprzedaz transakcje za ten utwor w wysokosci kilkuset dolarow.

Na pierwszy swoj hit na liscie przebojow Billboarda Cohen musial czekac az do 1988 roku.Album "I`am your man" pozwolil slawie eksplodowac,zawietal jego najmocniejsze numery.A w Europie byl szanowany za jakosc jego koncertow,podczas ktorych okazalo sie,ze jest tez,co nie bylo oczywiste,utalentowanym dowcipnisiem dzieki czemu potrafi nawiazac kontakt z publicznoscia.Choc jego humor jest czesto wisielczy to bawi.Potrafil swoja sceniczna treme przeksztalcic w charyzme i nawet na festiwalach Open air wystepowal z wielkim powodzeniem,co przeciez nie jest tak oczywiste ze wzgledu chocby na jego repertuar.

Cohen pozostal nieobliczalny,potrafi zaskakiwac,tworzyl coraz ciekawsze utwory,kiedy wydawalo sie ze osiagnal maksimum nastepnie wspinal sie w swojej tworczosci na jeszcze wyzszy poziom.Po wczesnych evergreenach jak "Sisters of Mercy","Bird on the Wire" czy "Dress Rehearsal Rag" napisal jeszcze doskonalszy,cudowny "Waiting for the Miracle".W tych sukcesach miala swoj udzial,przyczynila sie do nich rowniez,wspolpraca z kompozytorka i autorka Sharon Robinson.

Swoja byc moze najbardziej znana i znaczaca piosenke "Hallelujah" napisal w 1985 roku,odbila sie ona najwiekszym echem.Pochodzila z albumu "Varoius Positions" i stala sie nieoficjalnym hymnem artysty,a takze bardzo popularnym coverem wykonywanym przez interpretatorow na calym swiecie.Piosenka jest majstersztykiem,olsniewajacym dzielem w swoim prostym dostojenstwie.

Malo komu udalo sie przedstawic sztuke i zycie Cohena tak szczegolowo i rzeczowo jak angielskiej dziennikarce Sylvie Simmons ,ktora napisala ksiazke "I`am your man-Zycie Leonarda Cohena"(2012) bedaca kompletna biografia artysty.Komu siedemset stron bedzie za duzo to mozna mu polecic wlasnie wydana fotobiografie "Everybody knows Leonard Cohen" Harveya Kubernicka.Co prawda powierzchowna,ale samaczna.

Na wskros skromnemu,wycofanemu artyscie na pewno nie mozna zarzucic,ze jest sztuczny,wykreowany przez marketing,po prostu jest soba i albo to sie komus podoba albo nie,Cohen nigdy nie przekroczyl granicy przydopodobania sie publisi,dobrego smaku,nie porzucil swego genru by wyladowac w czolowce list przebojow,na okladkach tabloidow lub wystapic w Kole Fortuny czy Familiadzie.Ma swoich sluchaczy,ktorzy szanuja go za tworczosc i styl.

U nas tlumaczem,interpretatorem,popularyzatorem tworczosci Cohena byl Maciej Zembaty,a takze jego teksty przekladal Maciej Karpinski.Zembaty juz w latach 80 wykonywal piosenki Kanadyjczyka i publikowal jego teksty,no i oczywiscie nagrywal.Robil to z sukcesem,gdyz spotkaly sie dwie podobne osobowosci,Zembaty doskonale czul bluesa,rozumial i lubil wykreowany przez Cohena swiat.Tak rozslawil barda,ze u nas byl on bardziej popularny niz w ojczyznie.Poeta wystapil w Polsce juz w 1985 roku na trzech koncertach.We Wroclawiu,Warszawie i jeszcze gdzies.Zazwyczaj spiewal w klubach,ale takze wielkich salach,np dwa lata temu w berlinskiej O2 Arena przy pelnej widowni.

Na pewno jego tworczosc uksztaltowala,chocby w czesci,wrazliwosc kilku pokolen,takze obecnego.Pozostaje miec nadzieje,ze jeszcze dlugo Cohen bedzie pisal i koncertowal,jeszcze nieraz zaskoczy nowymi utworami.Przynajmniej do stu lat.

 

 

 

 

 

 

enha
O mnie enha

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Kultura